Archive from Kwiecień, 2013
Kwi 29, 2013 - Natalka, Rodzinka    Brak komentarzy

Pierwsze wrażenia

Dębki przywitały nas słoneczną aczkolwiek umiarkowanie ciepłą pogodą. Bez kurtki i czapki się nie obejdzie, chociaż słonko świeci i chmurek brak. Mieszkamy w bardzo sympatycznym domku, gdzie do dyspozycji mam tyle atrakcji, że głowa mała. Mogę bawić się na podwórzu na placu zabaw z huśtawkami, trampoliną, i domkiem. Mogę również spędzać czas w pokoju rekreacyjnym wypełnionym bo brzegi różnymi zabawkami. A także mogę patrzeć na ślicznego pieska, który tutaj mieszka. A przecież jest jeszcze plaża i morze. Atrakcji do kwadratu. Na mamie największe wrażenie zrobiła plaża, która jest strasznie szeroka i czysta. Podczas popołudniowego spaceru brzegiem morza spotkała nas mgła i obiecany jod wdychaliśmy w iście tajemniczych okolicznościach. Na razie tyle pędzę pobawić się w kuchnie. Dzisiaj na obiad serwuje kake.

wpid-IMG_20130429_125906.jpg wpid-IMG_20130429_130005.jpg wpid-IMG_20130429_130118.jpg wpid-IMG_20130429_130352.jpg

 

 

Kwi 28, 2013 - Natalka, Rodzinka    1 Komentarz

Do krainy jodem płynącej

Trzy. Dwa. Jeden. Do startu gotowi. Start. Majówkę czas zacząć. Ruszamy po nowe przygody oraz odkrywać nieznane. Kierujemy się na północ, gdzie krainy nadmorskie w których wieje jak w przeciągu i woda ciepła jak z kranu z niebieskim kurkiem. Cel wyprawy. Wdychać jod. Ustami, nosem, pełną piersią, porami i czym tam jeszcze można. Niecierpliwych uspokajam, będę informować na bieżąco o postępach w wdychaniu. Tato kieruj się prosto na Dębki do Skipera. Mamo spakowałaś mój zestaw to lepienia babek z piasku. Okej. Wszystko pod kontrolą, mogę być spokojna.

image

Kwi 25, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Maszynisto łaskawy gaz do dechy

W pociąguW ramach urozmaicania sobie życia i chęci poznawania otaczającego mnie świata namówiłam mamę na wycieczkę ciuch ciuch to znaczy pociągiem. Ledwo pojawiliśmy się na peronie a już czerwona ciuchcia nadjechała i ochoczo otworzyła drzwi zapraszając do środka. Miałyśmy szczęście, gdyż na podróż zdecydowało się niewiele osób i mogłyśmy z mamą spory wybór wolnych miejsc. W to mi graj. Skoro tyle przestrzeni do wykorzystania to zajęłyśmy z mamą po 2 siedzenia. Pełen komforcik. Podróż pierwszą klasą. Jak tylko pociąg ruszył od razu przykleiłam nos do szyby by podziwiać mozaikę domów, drzew, wiaduktów i torów. Krajobraz zmieniał się co sekundę. Tu stary pałac, tam kwitnące drzewa, w tle bloki mieszkalne i ciemność…..a to tunel, i dalej ogródki działkowe, stojące na bocznicach pomazane pociągi, szare betonowe ogrodzenie i zwalniamy. A czemu to tak? A kolejna stacja. Chocie (czyt. chodźcie) wszyscy wsiadajcie miejsca jest dużo i dla każdego starczy. Ale pospieszcie się bo zaraz ruszamy. Jeśli już wszyscy wsiedli to mam małą skromną prośbę wierszyk do pana maszynisty.

Maszynisto gaz do dechy, pędź ile fabryka dała,

tak szybko i prędko by czapka spadała.

Stań w szranki i z wiatrem w zawody się wdaj,

puść cugle maszynie po torach w dal gnaj, uu uu uuu uuuu uuuuu uuuuuu.

Ale frajda.

Kwi 23, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Codziennie nowe słowo

Ogon

Postawiłam przed sobą zadanie honorowo, że codziennie poznawać będę nowe słowo. Skoro rzekło się A i powiedziało rymowane postanowienie, trzeba teraz dopowiedzieć B i danego przyrzeczenia dotrzymać. Sprawa nie jest tak dziecinnie łatwa jakby mogło się wydawać, ale przy odrobinie skupienia i dobrej woli powinno udać się założenia zrealizować. Skąd się wzięło to postanowienie? Historia jest krótka i na temat. W eterze rozeszła się plotka, że nauczyłam się mówić gołgon (czyt. ogon) za każdym razem gdy zobaczę merdającego oznaką radości pieska na dworze albo wypatrzę w książce zwierzaka z ogonkiem. Wszyscy znajomi (babcie, dziadzie, ciocie, wujkowie, rodzice) chcieli usłyszeć jak wypowiadam to trudne słowo i to po kilka razy. Na początku ochoczo spełniałam prośbę, ale ile razy można. W kółko tylko gołgon i gołgon i gołgon. Jak katarynka. W związku z powyższym postanowiłam, że muszę nauczyć się nowych wyrazów, bo zaczęłam się bać, że tyle razy wypowiedziane słowo zamieni się w zaklęcie, które sprawi że wyrośnie mi… gołgon. I jak tu zakładać pampersa. Och. Ostro wzięłam się do roboty. W sobotę nauczyłam się słowa plosie (czyt. proszę) – to taka ładniejsza odmiana „daje”. W niedzielę poznałam słowo bawo (czyt. brawo) – jak uda mi się coś dobrze zrobić to bije sobie bawo i jest klawo. A w poniedziałek opanowałam słowo guszka (czyt. gruszka) – to taki owoc, bliski krewny po kisielu jabłka. Tato lepił ze mną baby z piasku przy użyciu foremki w kształcie guszki i za każdym razem powtarzał co lepimy. Za dziesiątą babą zapamiętałam, że guszka to guszka.  Zobaczymy czego nauczę się dzisiaj.

Kwi 20, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Do piaskownicy za mną marsz

Rodzice baczność. Łopatki, wiaderka, foremki i grabki w garść. W szeregu zbiórka i w linii prostej w kierunku piaskownicy marsz. Jak dojdziemy do celu, rozejść się i róbta co chceta. Najważniejsze, żebym mogła w spokoju rozpocząć nowy sezon pełen piachu. Mam tyle różnych pomysłów na zabawy, że nie wiem od czego zacząć. Zamek, tunel, a może usypie góre. Nie, nie, poszukiwanie skarbów, albo nie, pożyczę od kolegi koparkę i będę przewozić towar. Motyla noga tyle możliwości, na co się zdecydować. Już wiem, zrobię wyliczankę i co ma być to będzie. Zresztą przecież jak jedna zabawa się znudzi mogę zacząć następną. I czym ja się tutaj trapię. Nie pomyślałam. No dobra koniec gdybania, czas w piachu grzebania.

Kwi 18, 2013 - Madzia, Natalka, Olcia    Brak komentarzy

Moja mama została mamą chrzestną

Pamiątka z Madzią 1W niedzielę odbyła się w Przasnyszu bardzo podniosła uroczystość. Mała Madzia ubrana w śliczne białe szatki, została w kościele pokropiona wodą święconą, a moja mama, która trzymała główkę Madzi podczas uroczystej ceremonii Chrztu Świętego została mamą chrzestną. W kościele Madzia była bardzo grzeczna i spokojna. Właściwie to całą mszę świętą smacznie przespała. Nie pomogły nawet próby cioci Asi (mamy Madzi). Pamiątka z Madzią 3Oczęta siostrze tak bardzo się kleiły, że nie udało się znaleźć sposobu by je rozkleić. Po uroczystości wszyscy goście przenieśli się na małą domową imprezkę, gdzie każdy mógł złożyć bohaterce dnia piękne życzenia i skromny prezent. Nie mogło również zabraknąć chwili dla fotoreporterów i pamiątkowej sesji zdjęciowej. Cierpliwie czekałam z mamą na swoje 5 minut z Madzią. W końcu i nam udało się znaleźć przed obiektywem aparatu. Szybkie pstryk pstryk i pamiątka gotowa. Bardzo się cieszę i chętnie podzielę się kawałkiem mojej mamy z Madzią. Oczywiście, ten kawałek nie może być za duży, bo inaczej będę strasznie zazdrosna.

Pamiątka z Madzią 2

Kwi 16, 2013 - Natalka, Olcia    Brak komentarzy

Mama jest zawsze gotowa na wszystko

Mama dla swojego dziecka bez mrugnięcia okiem zrobi praktycznie wszystko. Będzie czuwać całą noc, gdy córeczka jest chora. Zrezygnuje z kolejnego odcinka ulubionego serialu, by wspólnie ze swoją małą królewną pobawić się lalkami. Z uśmiechem na ustach zje kaszkę której nie cierpi, by pokazać kapryśnej córeczce, że papu na łyżeczce jest pyszne i zdrowe. Czy chociażby, założy gumowe kalosze do kolan w środku rodzinnej imprezy, by brodzić po podmokłym terenie z wózkiem, gdyż kochana pociecha chce spaceru i spania na świeżym powietrzu. Mama niczym żołnierz na warcie jest zawsze na posterunku. Zobaczcie.

Kwi 12, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Mała maruda

Nareszcie przyszła do nas wiosna. Po miesiącu oczekiwań, wołania i błagania. Długo w tym roku kazała na siebie czekać, ale skoro już jest to niech się nie obija tylko bierze w te pędy do roboty i wszystko zieleni i pobudzi do życia. Sama wyższa temperatura i topniejący śnieg nie wystarczą. Ja poproszę o taką wiosnę z przytupem. Jak wejście gwiazdy na scenę wśród wrzawy wiwatujących fanów i błysków fleszy. Takie coś to ja rozumiem. A nie tam tanie pitu pitu jakie do tej pory wiosna nam serwuje. Troche marudzę. Wiem sama też to u siebie zauważyłam. Nie wiem skąd się to wzięło ale ostatnimi czasy napadają mnie stany NIEBEŹLA. Wszystko nie, wszystko be, wszystko źle. Strasznie wtedy daję w kość rodzicom. Starają się jak mogą by dogodzić swojej córeczce, a tu ZONK, wszystko fuj. Nie myślicie sobie, że mi z tym dobrze. Co to to nie. Cierpimy całą trójką po równo. Mam nadzieję, że to tylko taki stan przejściowy jak grypa. Para dni potrzyma i zniknie. Jeśli jednak okaże się inaczej to mogę mieć problem do rozwiązania. Na razie jednak pozwolę toczyć się sprawie swoim torem. Zobaczę w którą to stronę pociąg z marudzeniem zmierza. Byle na jakąś bocznice lub stacje rozładunkową. Dobra kończę bo już nie chce mi się pisać. Nara.

Kwi 10, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Farmaceutka

fot. Happy medicine by 0verdoze of dreams

fot. Happy medicine by 0verdoze of dreams

W kuchni tuż przy lodówce na kuchennym blacie stoi zielony pojemnik, w którym, w pewnym nieładzie, spoczywają medykamenty przeróżnej formy. Co jakiś czas moje bystre oko zerka w tamtym kierunku i wówczas przez ciało przechodzi nieodparta pokusa zbliżenia się do szafki, wspięcia na paluszki i sięgnięcia po zielony pojemnik pożądania. Jeśli to sztuka się uda, bo czasami na drodze stoją rodzice lub brak centymetrów, to szybko zmykam z łupem na łóżko i w okamgnieniu otwieram aptekę. A asortyment mam bogaty, tabletki, pastylki, syropy, kropelki, maści, kremy, we wszystkich barwach, czerwonym, zielonym, białym, niebieskim. Do wyboru do koloru. Każde lekarstwo koniecznie muszę zbadać z osobna. Otwieram, oglądam, badam w rączkach. Lekarstw do buzi brać nie mogę, kategoryczny zakaz rodziców, którego złamanie szybko doprowadza do natychmiastowego zamknięcia apteki na czas bliżej nieokreślony. W związku z powyższym staram się przestrzegać ograniczenia sumiennie. W mojej aptece panuje bardzo duży ruch, gdyż wszystkie leki sprzedaje bez recepty oraz można wziąć medykamenty na próbę. Dodatkowo bezustannie są promocje. Obecnie przy zakupie 3 zielonych tabletek, dostajesz 3 czerwone gratis. Warto spróbować to dobra promocja.

Kwi 7, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Jeden rok i jeszcze pół

Dzień za dniem krok po kroku
Dziś już mam półtora roku
Centymetrów osiemdziesiąt
I plus cztery mogę przysiąść
Ważę ponad dziesięć kilo
I przybywa z każdą chwilą
Umiem sama umyć zęby
Nawet łyżką zjem otręby
Wrzucam śmieci do koszyka
Tańczę kiedy gra muzyka
W wózku lale ukołysze
Poznam żabę żuka mysze
Znam już bardzo dużo słów
Więc spokojnie do mnie mów
No i nie wiem czy to wiecie
Znam się też na internecie
Taka ze mnie jest spryciula
Co tatę rozbawi a mamę rozczula

image

Strony:12»