Archive from Lipiec, 2013
Lip 29, 2013 - Ciocia Ania, Maja, Mati, Natalka    Brak komentarzy

Wesoła zabawa

Maja zarówno w przenośni jak i na serio jest moją najbliższą psiapsiółą. W przenośni bo najczęściej się z Mają bawię, a na serio bo mieszkamy od siebie zaledwie minutkę drogi. Jako, że obydwie jesteśmy bardzo charakterne często dochodzi pomiędzy nami do małych kłótni, których przyczyną zwykle są drobnostki by nie powiedzieć wprost – głupstwa. Na szczęście nasze mamy zawsze w odpowiednim momencie, błyskawicznie wkraczają do akcji i bez ceregieli rozdzielają nas po kątach byśmy mogły spokojnie ochłonąć, po czym jak gdyby nigdy nic wracamy do punktu wyjścia i kontynuujemy przerwaną zabawę. A jak już się bawimy to robimy to na 100%, bez żadnej taryfy ulgowej, prawdziwa jazda bez trzymanki. Ubaw po pachy. Zresztą sami zobaczcie.

Lip 25, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Pomoc doraźna

Pracowałam wczoraj ciężko w biurze, żeby nie było, że tylko tata w naszej rodzince przynosi pieniążki na bułeczki, soczki i ciuciu. Praca była niezwykle ważna i odpowiedzialna a polegała na przybijaniu kolorowych pieczątek na urzędowych dokumentach wagi państwowej. Tak, tak, dobrze czytacie – wagi państwowej. W pomieszczeniu służbowym dookoła mnie pracowali w skupieniu taty koledzy i koleżanki a powietrze przesycone było dźwiękami z komputerów, kartek papieru, trzeszcących krzeseł i dzwoniących telefonów. Naprawdę poważna sprawa z tą pracą. To nie spacer z lalą w wózku po placu zabaw. Niestety na odchodne zapomniałam się zapytać na ile soczków zrobiłam ale tata wszystko pewnie mi powie.

Lip 23, 2013 - Natalka, Olcia    Brak komentarzy

Motylek na paluszku

Ale Olcia zrobiła mi wielką radochę. Dostałam od swojej siostry w prezencie prawdziwy błyszczący pierścionek z granatowym motylkiem. Idealnie pasuję na mój zgrabny paluszek i niezbicia podkreśla moją kobietkowatość. Olcia kupiła podobno pierścionek na odpuście. Ja też teraz tego pierścionka nie odpuszczę i będę nosić i zerkać i nosić i zerkać i nucić pod nosem –  „Być kobitką, być kobitką marze o tym będąc dzieckiem……”

Lip 20, 2013 - Natalka, Olcia    Brak komentarzy

Jakby się ktoś pytał jestem na wsi

To była szybka piłka. W środę rano postanowiłyśmy z mamą, że nie będziemy siedzieć w Warszawie, tylko szybko pakujemy walizki, wsiadamy w samochód i gnamy na wieś gdzie trawa zielona a powietrze świeże. Tatko niestety nie mógł się z nami zabrać, gdyż musi chodzić do pracy by zarabiać na moje deserki i soczki. Obiecał jednakże, że przyjedzie na weekend. Trzymam tatę na słowo i cierpliwie czekam, a w międzyczasie hulaj dusza.

Lip 17, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Ząbki, ząbki ważna rzecz

ZąbekJuż od dłuższego czasu regularnie odwiedzam gabinet lekarski, gdzie sympatyczna pani dentystka opiekuje się moimi ząbkami. Według słów mamy jestem bardzo dzielna i cierpliwie znoszę przeróżne zabiegi jakie dzieją się w mojej buzi. Mam w tym swój cel. Wiem bowiem, że zdrowe i czyste ząbki to podstawa by móc zajadać się przeróżnymi ciuciu. Także, aby nie pozbawić się ogromnej przyjemności zajadania słodyczy staram się regularnie szorować ząbki i dbać o higienę swojej buzi. Najczęściej szczotkuje swoje mleczaki wspólnie z rodzicami. Każde z nas ma swoją szczoteczkę i oddzielną pastę do zębów, ale cel mamy wspólny – czyste ząbki. A potem ciuciuuuuuu.

Lip 14, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Piknik piknik w to mi graj

Nie ma to jak cały dzień spędzić w parku na świeżym powietrzu. Dotleniłam się po czubek głowy i teraz nawet moje bąki są jakby przyjemniejsze w zapachu. Ale nie tylko samym leżeniem na kocu trudniła się Natala w niedzielę. Oj nie. Na początku była wizyta u Bozi amen, później wesołe zabawy na trzech różnych placach zabaw, a w międzyczasie soczysta drzemka w cieniu sosny, chrupiące frytki z KFC, karmienie ptaszków, wspinaczka w samych skarpetkach na parkowe wzgórze oraz jogging po krętych ścieżkach. Tak się bawi Natala gdy pogoda pozwala.

Lip 11, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Malinkowy zawrót głowy

Znowu mnie kłuli. Poważni lekarze w białych fartuchach po raz kolejny pobierali z moich malutkich żyłek krew by robić tajemnicze badania, które miejmy nadzieję ostatecznie pokażą na co jestem uczulona. A ja boję się strzykawek i kropka. Bolało, było strasznie i źle. Koniec tematu. Przejdźmy do rzeczy przyjemnych. Mamusia bym więcej nie myślała o przykrych porannych doznaniach kupiła pojemniczek pełen malinek. Malinki są pycha. Już podczas weekendu spędzonego na wsi oczarowałam się ich smakiem, kiedy to przed śniadaniami robiłam piesze wycieczki pod ogrodzenie, gdzie zrywałam soczyste owoce prosto z krzaczka. Nic więc dziwnego, że kupione malinki szybko zaczęły znikać w mojej buzi. Ledwie zjadłam jedną czerwoną kulkę, a już następna wędrowała między ząbki do schrupania. Trochę się podczas konsumpcji pobrudziłam, ale co tam. Wieczorem się umyje i będzie git. Tymczasem sięgam po kolejną malinkę.

Lip 9, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Polowanie na siku

Przez cały ostatni tydzień byłam myśliwym, który tylko w majteczkach albo nawet na golasa z nocnikiem na podorędziu polował na siku. Łowy nie były jednak łatwe i sprytne siku nie dało się łatwo złapać. Zastawiałam najrozmaitsze pułapki i wymyślałam przebiegłe sztuczki ale sidła cały czas były puste i suche. Siadałam znienacka, piłam dużo soczków po czym kucałam na nocnik niczym kura na grzędzie, kąpałam się w letniej wodzie, biegałam na golasa w przeciągu, jadłam lody na wietrze, wgramoliłam się na kibelek dorosłych czy nawet kucałam od niechcenia na zielonej trawce by szybko przeskoczyć na nocniczek – wszystko na nic – z cipci nie poleciała nawet kropelka. Dwa razy siku wymknęło się dosłownie o ostatniej chwili. Za pierwszym razem za późno poczułam jak się zbliża i siku zdążyło zbiec przez majtki po nodze na trawę a drugi raz kiedy byłam na golasa siku uciekło pod lodówkę kiedy byłam w połowie drogi do nocnika. Jednakże mój upór i determinacja ostatecznie przyniosły skutek. Złapałam siku w najmniej spodziewany sposób. Złapałam bo o nim zapomniałam. Bawiłam się w gotowanie i przyrządzałam na niby posiłek dla lalek, kiedy poczułam lekkie zmęczenie i usiadłam dosłownie na chwilę by odpocząć minutkę. Jak się okazało klapnęłam na nocniku, a sekundę po tym poleciało siku. Radość, zaskoczenie i malutki strach pojawiły się na mojej twarzy jednocześnie, lecz zaraz potem pojawiła się wielka, rozpychająca się łokciami, puszysta, duma. Oto ja wspaniała łowczyni Natala, pochwyciłam do nocnika wspaniały okaz najprawdziwszego siku. Koniecznie musiałam sprawdzić czy złapany w sidła stwór nie jest wytworem mojego umysłu i wsadziłam do nocniczka rękę. Bursztynowy płyn był jak najbardziej namacalny i mokry. Złapanie siku stało się faktem, zrobiłam kolejny krok na ścieżce dorastania. Jaki będzie następny?

Lip 5, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Kółko graniaste czoro naciaste

Kółko_graniastePalec pod budkę kto jest w stanie uwierzyć, że potrafię w miarę poprawnie powiedzieć „KÓŁKO GRANIASTE”. Z góry zakładam, że znajdzie się trochę nieśmiałych ochotników. I bardzo dobrze. Prawa dla odważnych, gdyż postawiliście na dobrego zawodnika. Potrafię, potrafię. Szczególnie, gdy mam ochotę pobawić się w tą radosną zabawę z wielce interesującym „bęc” na końcu. A kto wstawi palec pod budkę bo wierzy, że potrafię zrozumiale powiedzieć „CZWORO KANCIASTE”. Podejrzewam, że i tym razem parę osób postawi na mnie kilka groszy. I tym razem brawa dla odważnych, ale niestety przegranych śmiałków. Przy dobrych wiatrach  i wnikliwym uchu słuchacza, moje językowe wysiłki co najwyżej da się podciągnąć do „CZORO NACIASTE”. Jak na razie dobre i to. Ważne że rodzice bez problemu rozumieją o co chodzi. Łapiemy się wspólnie za ręce, tworzymy kanciaste kółko i wesoło kręcimy szybko jednocześnie śpiewając słowa zabawy, aż do dynamicznego zakończenia, kiedy to lądujemy hucznie na pupach. Za chwilę ponosimy się z podłogi, otrzepujemy i zaczynamy zabawę od nowa.

Lip 2, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Przymiarka do przedszkola

Z każdym dniem staję się coraz starsza a moje potrzeby i oczekiwania rosną. Z ogromną frajdą spędzam teraz czas ze swoimi rówieśnikami na placach zabaw, kiedy to wspólnie biegamy od jednej karuzeli do drugiej, śmiejemy się, piszczymy i gadamy w mieszanym języku słowno-migowym. Rodzice choćby nie wiem jak się starali to na powrót nie staną się mali i nie zostaną moimi kumplami. Rodzice są rodzicami ale doskonale potrafią odgadnąć moje rosnące potrzeby – towarzystwa do wspólnej zabawy. W związku z powyższym namówili mnie do odwiedzenia miejsca gdzie będę mogła poznać nowych kumpli a nawet dodatkowo bawić się razem cały dzień. Do przedszkola, pomalowanego w jasne przyjazne barwy domku, z własnym placem zabaw i wieloma ciekawymi przedmiotami i zabawkami w środku. Na miejscu czekała już uśmiechnięta pani, która zaprowadziła nas do sali w której przebywały także inne dzieci wraz z rodzicami. W chwilę później zaczęły się moje pierwsze, próbne zajęcia przedszkolne. Temat przewodnim spotkania była zabawa w piratów i poszukiwanie skarbów. Nie będę opisywała wszystkich atrakcji bo trzeba by długo opowiadać. Powiem tylko, że rozkręcałam się powoli ale jak już złapałam wiatr w żagle to bawiłem się na całego, bez żadnej taryfy ulgowej. Efektem zajęć jest pięknie, własnoręcznie ozdobiona, grzechocząca butelka. Moja pierwsza robótka ręczna. A jeśli chodzi o nowe znajomości to dane mi było zatańczyć z sympatycznym chłopczykiem do piosenki o wymownym tytule „Rączkę mi daj”. Muszę powiedzieć, że przedszkole zrobiło na mnie pozytywne wrażenie i na pewno nie mówię NIE jeśli chodzi o dalsze wizyty w kolorowym domku. Ale o tym jakby to miało wyglądać przedyskutuje jeszcze z rodzicami.