Archive from Wrzesień, 2013
Wrz 30, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Na dobre w nowym pokoiku

Przeprowadzka dobiegła końca. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że mieszkam już w nowym żółtym pokoiku. Mam teraz tyle miejsca do zabawy, że mogę hulać i swawolić do woli bez ograniczeń przestrzennych. Od razu przetestowałam powyższe możliwości z Mają organizując małe zawody w prowadzeniu wózków. Szeroka trasa z ostrymi zakrętami od salonu przez przedpokój z metą w żółtym pokoiku z miejsca przypadła nam do gustu. Co to dużo gadać. Po prostu jest klawo.

Wrz 26, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Szalone osy

PszczołaCałą naszą rodzinkę ogarnęło szaleństwo przeprowadzki. Wszędzie walają się kartony, pudełka, worki, poszewki. Zrobił się taki bałagan jaki ja będąc nawet w najwyższej formie nie byłabym w stanie dokonać. A właściwie to mamy dwa bałagany. Jeden w starym domku, a drugi w nowym. Latamy pomiędzy mieszkaniami jak szalone osy. Wszędzie nas pełno, wszędzie nas słychać, wszędzie nas widać. Zakręcony rój z tobołami. Mamy ambitny plan migrować do końca miesiąca ale chyba tylko wróżka jest w stanie to wywróżyć. Nie zdajesz sobie sprawy z ilości gratów jakie posiadasz dopóki nie powyjmujesz wszystkiego z szuflad i szafek. Tak, tak, każdy z nas po w sobie trochę z chomika. Takie życie. Dobra, biorę się za następny karton z lalkami.

Wrz 23, 2013 - Ignaś, Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Zażyłe relacje

W ramach rodzinnych spotkań z okazji imprez okolicznościowych staram się jak mogę pogłębiać relacje z moim rodzeństwem. W ten weekend na tapecie były dwie uroczystości Ignasia – Pierwsze urodzinki i Chrzest Święty. Takie swoiste 2 w 1, czyli mycie główki wodą święconą i gaszenie pożaru na torcie w pakiecie. Ale nie o części oficjalnej chciałam napisać, tylko o imprezie galowej w pokoju dzieci. To był prawdziwy małpi gaj. 6 maluchów na 6 metrach kwadratowych. Ignaś, Julka, Oliwier, Marysia, Olek i Ja. Zrobiliśmy prawdziwe tornado z trzęsieniem ziemi. Każda zabawka fruwała z kąta w kąt. Było głośno, śmiesznie, oczywiście było trochę przepychania i wyrywania sobie  z rąk, ale co najważniejsze obyło się bez ofiar. W międzyczasie robiliśmy krótkie przerwy na małe co nieco, by potem ze zdwojoną siłą zabierać się do nowych zabawek i wygłupów. Dawno tak się nie wyszalałam i wcale to a wcale nie chciałam wracać.  Rodzice musieli siłą mnie ubierać do wyjścia i w pośpiechu pakować do samochodu, bo inaczej z powrotem bym uciekła do Ignasia na imprezę. Na szczęście rewanż u mnie za 2 tygodnie.

Wrz 21, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Malu malu

Malowanie naszego nowego domku trwa w najlepsze. Maluje dziadek Marian, maluje tata, maluje mama i ja też chce. Poproszę drabinę i pędzel. Będę pomagać. Od której ściany zacząć? Czy farba jest dobrze wymieszana? Czy mam malować na raz czy na dwa? A czy w ogóle listwy są zabezpieczone przed przypadkowym maźnięciem? Tak, ok. Proszę jeszcze tylko o jakieś wesołe melodie w radio i zaczynam.

Maluje pokój

Wrz 19, 2013 - Dziadek Marian, Natalka    Brak komentarzy

Idzie nowe

ZmainyWrzesień zdecydowanie stoi pod znakiem nowego. Gdzie się nie obejrzę znajduję zmianę. Mniejszą, większą ale zmianę.

Patrzę w lewo a tam przedszkole. Już minął miesiąc odkąd po raz pierwszy postawiłam stopę w Pomarańczowej ciuchci. Nie chodzę chętnie do przedszkole ale co mam zrobić jak mus to mus. Raz popłaczę w szatni więcej, raz popłaczę mniej, ale jak już się wypłaczę to nawet nawet mi się podoba. I leżakowanie nie jest już takie bleee. Do wszystkiego można się przyzwyczaić a z czasem polubić.

Patrzę w prawo a tam mama wraca do pracy. Niedługo koniec z rannym tuleniem i wspólnym oglądaniem rano bajeczek. Mama będzie spieszyć się do pracy i nie będzie już miała tyle wolnego czasu. Oznacza to, że część porannego rytuału spadnie na tatę. Ubieranie, wspólne śniadanko, spacer do przedszkola. Niby tatko jest spoko……ale zima to zima, lato to lato, mama to nie jest to samo co tato.

A jak spojrzę w przód to widzę przeprowadzkę do nowego mieszkanka. Rodzice wykombinowali nowy większy domek. Teraz każdy będzie miał swój pokój i dużo miejsca do biegania. Na osiedlu są trzy różne plac zabaw, kolorowa fontanna, zielone altanki i dużo zakamarków to odkrycia. Na razie rodzice są w trakcie prac remontowych. Poprosili dziadka Mariana o pomoc i wspólnie malują ściany w jasnymi barwami . Mój pokój będzie miał żółty, słoneczny kolor. Ciekawe jaki będzie finalny efekt prac ekipy remontowej.

A jak spojrzę to tyłu to widzę swoje dotychczasowe osiedle, z którym niedługo będę musiała się pożegnać. Bardzo polubiłam to miejsce i trochę żal będzie je opuszczać. Tutaj mieszka przecież Maja, Mateusz, moi podwórkowi koledzy i koleżanki z Olkiem, Madzią i Piotrkiem na czele.  To tutaj przecież poznawałam świat, robiłam pierwsze kroki, nabijałam pierwsze siniaki i śliwki. Ach. Na szczęście nie przeprowadzamy się daleko, jedynie 5 minut dalej, co oznacza, że jak najdzie mnie ochota to szybko będę mogła odwiedzić stare kąty.

Tak wrzesień do zdecydowanie okres zmian.

Wrz 16, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Spontaniczne napady buntu

Droga prez mgleDojrzewanie to nie tylko spacer po łące, czasami ścieżki prowadzą przez ciemny las, a ty chcesz czy nie chcesz musisz iść dalej. Podczas wędrówki często towarzyszy mi mama i tato, czasami dalsza część rodzinki, a czasami napotkani po drodze przypadkowi goście. W tej chwili podróżowanie ze mną nie należy do przyjemności, gdyż przedzieram się przez obszary gęstej mgły, które zamieszkują napadowe okresy buntu. Bunt co prawda napada tylko mnie ale swym zasięgiem obejmuje każdego kto się nawinie. Napadowe okresy buntu, pojawiają się znienacka, znikąd i niepostrzeżenie. Ich długość waha się przeciętnie od 5 do 30 minut, ale to w zupełności wystarczy by zamienić spokojny, cichy dzień w małe, wrzeszczące, plujące gniewem piekiełko. Kiedy ogarnie mnie bunt to najczęściej:

    • notorycznie używam słowa Nie!, na wszystko jak leci,
    • wściekam się na maksa, rzucam się jak ranne zwierze krzycząc i bijąc jednocześnie,
    • wymagam natychmiastowej realizacji wszystkich pragnień,
    • demonstruje sprzeczne zachowania – niszczę zabawkę by za chwilę płakać z powodu jej zniszczenia,
    • nieustanie, zaciekle walczę z rodzicami na każdej płaszczyźnie.

 

I taki to ze mnie robi się diabełek. Rogata dusza. Nie podchodź bo ugryzę. Co ciekawe bunt, który pojawia się na pstryknięcie palcami, znika w ten sam, identyczny sposób. W 5 sekund potrafię ze stanu skrajnego gniewu przejść do wielkiej miłości, gdzie znów jestem małą, uśmiechniętą Natalką. Niestety na horyzoncie widoczna jest jeszcze mgła….

Wrz 13, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Idolka

W nawiązaniu do poprzedniego posta nadmienię, że tak jak moja idolka świnka Pepa ja również lubię skakać po kałużach. A pogoda w tym tygodniu wyjątkowo sprzyja tej jakże wielce pasjonującej zabawie. Trzeba tylko ciepło się ubrać, wciągnąć na nogi kaloszki (oczywiście z wizerunkiem świnki Pepy) i już można wyruszać na poszukiwanie mokrych kałuż do chlapania. Pozdrawiam wszystkich którzy nie omijają kałuż radosnym okrzykiem chlapu chlap.

Wrz 11, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Ulubiona baja

Świnka PepaMoją bezapelacyjnie ulubioną, najlepszą, superową, wystrzałową bajką jest ….(chwila napięcia jak w teleturnieju)  ŚWINKA PEPA. Nie może być inaczej. Przygody sympatycznej różowej świnki i jej równie różowej rodzinki są, co tu dużo mówić, po prostu ekstra. Pepa i jej brat George (czyt. Dżordż) oraz Mama świnka i Tata świnka w każdym odcinku przeżywają ciekawe przygody, z których zarówno można się pośmiać jak i sporo nauczyć. Nawet rodzice, którzy są już przecież dorośli i wyrośli z bajek, przysiadają się do mnie jak oglądam świnkę Pepę i dalej oglądamy razem. To znaczy, że coś w tej bajeczce musi być. Poniżej wstawiam jeden odcinek świnki Pepy. Zobaczcie co i jak, a wtedy może i Wy zostaniecie wiernymi fanami różowej sympatycznej bohaterki.

ARVE Error: id and provider shortcodes attributes are mandatory for old shortcodes. It is recommended to switch to new shortcodes that need only url

Wrz 7, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Cieknący kran

KranMoże zabrzmi to trochę nieładnie i brzydko ale prawda czasami właśnie tak wygląda. Z mojej pupy zrobił się cieknący kran z rzadką kupą i żadną miarą nie mogę go zakręcić. Leje się się leje i leje się. Prawdziwe krany, te przy wannie, to posiadają zawory i można kontrolować strumień wody a z mojego kranu leci kiedy chce a właściwie prawie cały czas. Mama próbuje mi pomóc zatkać nieprzyjemny przeciek podając lekarstwa do buzi, ale nie chcę ich brać gdyż to z dołu a nie z góry mi leci. Także tabletek nie chcę brać, pupa cała czerwona i szczypie, humoru brak, apetyt znikł i coś mi się wydaje, że strasznie marudzę. Tak się w skrócie sprawy mają. Na dzień dzisiejszy malują się raczej w kolorze brunatnym, niestety nie w różowym. Ach.

Wrz 4, 2013 - Babcia Mariola, Natalka    1 Komentarz

Chory wierszyk

Natalia jest chora i leży w wózeczku,
Nie pije lekarstwa i nie chce proszeczków,
Gorączki to wina co czoło rozpala,
Majaki zaprasza i umysł zniewala,
Babcia i Mama wciąż martwią się strasznie,
Jak pomóc Natalce niech bidna już zaśnie,
Niech sił wnet nabierze do walki z chorobą,
By znów się uśmiechać na powrót być sobą,
Kto życzy Natalce rychłej poprawy,
Zaciska wnet kciuki aż zatrzeszczą stawy.

Strony:12»