Archive from Listopad, 2013
Lis 29, 2013 - Rodzinka    Brak komentarzy

Poranne tuli tuli

Tuli tuliSamym ranem gdy słoneczko już na niebie, budzę się, przecieram zaspane oczy, leniwie schodzę z łóżeczka i cichutko na paluszkach tuptam do pokoju rodziców na małe tuli tuli. Rodzice zawsze udają, że smacznie chrapią ale dobrze wiem, że tak naprawdę to tylko niecierpliwie czekają kiedy wskoczę do ich łóżeczka na radosne dzień dobry. Czasami zabieram ze sobą kotka, czasami świnkę Pepę ale przeważnie przychodzę sama. To jest takie nasze poranne rodzinne 5 minut zapasów. Wszystkie chwyty dozwolone. Łaskotki, gilgotki, przytulanie, masowanie, buziaki, idzie rak nieborak, na co tylko przyjdzie ochota. Kiedy już naładujemy baterię pościelowymi uściskami, czas zacząć dzień. Łóżko zostaje zaścielone, rodzice zaczynają szykować się do pracy, a ja do przedszkola. Ale wszyscy mamy uśmiechnięte buzie bo poranne tuli tuli zrobiło swoje.

Lis 27, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Spikam po anglijsku

AngielskiNie wiem czy wiecie ale w ramach zajęć przedszkolnych mam również lekcje języka angielskiego. Nie wiem czy wiecie ale język angielski to nie jest to samo co język polski, chociaż w gruncie rzeczy chodzi o to samo czyli aby ze sobą pogadać. I nie wiem czy wiecie ale coraz częściej wymykają mi się z ust pojedyncze angielskie słowa i zwroty. No to teraz już wiecie. Rodzice również nic do niedawna nie wiedzieli. W momencie kiedy mama i tatko usłyszeli i zrozumieli co się dzieje, rozwarli szeroko buzie jak u dentysty i tak zostali przez chwil parę. A ja tylko śpiewająco powiedziałam „Good morning. How are you?”. W sumie nic takiego. Kolejny szok spotkał rodziców w windzie kiedy ni z tego ni z owego policzyłam „one two three”. Dobrze że w windzie są guziki bo inaczej byśmy jeździli od dachu po garaż do momentu wyrwania rodziców ze stanu osłupienia. Trzy słowa a taka moc. Kto by pomyślał.

Lis 24, 2013 - Madzia, Natalka, Olcia    Brak komentarzy

Urodzinowy weekend

Urodziny OlkaTrzeba mieć niezłą kondycję na takie szalone, pełne zabawy i wygłupów imprezy. Szczególnie gdy następują od razu po sobie i tylko jedna noc na odpoczynek. Olek, Ola i Madzia to główni sprawcy całego zamieszania. Wszystkiego najlepszego dla trójki solenizantów. Stosu prezentów, samych uśmiechów na buzi i niech moc młodości będzie z Wami. Swoją drogą wielkie dzięki za zaproszenia. Balangi były przedniej marki. Wybawiłam się zacnie. Pot spływał po plecach, a tchu na próżno było szukać w płucach. Olek zaprosił na imprezkę do małpiego gaju. Wielki dmuchany zamek ze zjeżdżalnią, labirynt z przeszkodami, samochodziki, domki, klocki. Te sprawy. Aż nie chciało się wychodzić. Ola i Madzia zorganizowały urodzinki w domu. Odświętnie przystrojony balonami pokój pełen zabawek, wesoła rodzinna atmosfera, śmiechy, chichy, hulańce, swawole. Urodzinki w rytmie na 102. I znowu nie chciało się wracać. Nogi ogłosiły strajk ruchowy i koniec. Trzeba mnie było z zaskoczenia brać na ręce i siłą wynieść do samochodu. W drodze do domu chrapałam już po pierwszym zakręcie.

Lis 20, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Tańcowała igła z nitką

Zanim przejdę do nowego tematu króciutko o wywiadówce. Rodzice wrócili zadowoleni i  powiedzieli, że jestem SUPER duża i mądra dziewczynka. I tak mam dalej trzymać. Słowo Natalki, że będę się starać.

Tajemnicza maszyna do szyciaW ramach poznawania w przedszkolu  nowych, ciekawych zawodów tym razem przyszła kolej na krawcową i jej tajemniczą maszynę do szycia. Już wiem jak powstają moje kolorowe ubranka. Szyjemy bluzeczkęCałkiem niezwykła sztuczka magiczka. Tu rysujemy, tam przypinamy, tu tniemy, tam szyjemy, wygładzamy troszeczkę i mamy nową bluzeczkę. Kto by pomyślał, że ze zwykłego kawałka materiału można wyczarować modny ciuszek jak ze sklepu. Wiem, że moje babcie mają podobne magiczne maszyny do szycia. Ciekawe czy także potrafią uszyć śliczne bluzeczki i wygodne spodenki? Przy najbliższej okazji nie omieszkam się zapytać. A jeśli się okaże, że babcie potrafią czarować to pójdę za ciosem i poproszę o nowe spodenki domowe. Takie do tarzania i zbierania kurzu z podłogi. Typowe wycieruchy.

Lis 18, 2013 - Natalka    2 komentarze

Wywiadówka

WywiadówkaJutro rodzice idą do przedszkola na wywiadówkę. Nie wiem czy mam się chować w szafie i założyć dla bezpieczeństwa warstwę ochronną na pupę z trzech pampersów czy może raczej czekać uśmiechnięta i radosna z pustym koszem (oczywiście do napełnienia) na cukiereczki. Teoretycznie rzecz biorąc nie mam nic do ukrycia i wydaje mi się że sumienie mam czyste, ale w oczach pani Kasi i pani Madzi może to wyglądać zupełnie inaczej. No dobra czasami wyrywam zabawki innym dzieciom. Ale skoro one tylko stoją i z nimi nic nie robią to chyba mam prawo zabrać zabawkę w celu aktywnej zabawy. Nie mam racji. Obiadków czasami też nie jem. Ale to wina apetytu nie moja. Jest apetyt to jem nie ma apetytu to nie jem. Więcej grzeszków nie pamiętam. Zresztą nie ma co się denerwować na zapas. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Tymczasem borem lasem.

Lis 15, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Zrobimy tak Dobla

Wchodzę na nowy poziom gadulstwa. Od teraz nie tylko ze mną możesz pogadać ale również bez problemu się dogadasz. Konkretnie się dogadasz. Bez żadnych nieporozumień, wątpliwości i znaków zapytania. Zrobimy tak jak proponuje DOBLA.Natalka i serek

…Natalka ubierze lalę i lala pójdzie spać DOBLA … Tatuś przynieś puzzelki DOBLA będziemy układać puzzelki DOBLA … Natalka zje teraz serek DOBLA … proszę założyć Natalce czapkę DOBLA i pójdziemy na plac zabaw DOBLA … zastawimy cukiereczki jeden dla Majusi jeden dla Oli DOBLA … Mama usiądzie tutaj i poczyta Natalce książeczkę DOBLA … Natalko a czy zupa jest dobra – NIEDOBLA

Lis 12, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Proszę Państwa oto miś

MiśProszę Państwa oto miś,

Miś ma grube futro dziś,

By gdy przyjdzie sroga zima,

Ciepło się niedźwiadek trzymał.

Kolejne moje małe-wielkie dzieło do kolekcji. Tym razem sympatyczny niedźwiadek brunatny z grubym zimowym futerkiem z cieplutkiej wełny. W tle kolorowy jesienny krajobraz inspirowany widokami pól i lasów na trasie Warszawa – Przasnysz. Tak, tak, powtórzę to po raz kolejny. W przedszkolu nie ma czasu na nudę. Nuda zostaje na dworze i szwenda się samotnie po ulicach i parkach. I dobrze jej tak. A co mi tam.

Lis 9, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Puzzle

W ramach organizowania sobie wolnego czasu bardzo polubiłam układanie puzzli. Na początku przygody z układankami zmagałam się z dwu-, trzy-, góra cztero-elementowymi obrazkami, ale teraz skala trudności jest już z zupełnie innej bajki. Potrafię rozwikłać puzzle mające 48 części a może nawet i więcej. I to sama, bez pomocy rodziców. Mamusia i tatuś tylko patrzą, przecierają oczy ze zdumienia i klaszczą z zachwytu. Oczywiście puzzle nie mogą być byle jakie. Interesują mnie wyłącznie obrazki z moimi ulubionymi bohaterami z bajeczek ze świnką Pepą na czele. Mam taki jeden obrazek gdzie muszę ułożyć Tatę świnkę i tak się śmiesznie złożyło, że ucho, nos i oczy taty Pepy są na zupełnie innych kawałkach. Nieźle nie. Ale numer. Chyba sobie pójdę i właśnie ten obrazek ułożę. Część.

Lis 6, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Absoluntny brak koncepcji

Kolorowa JesienNie mam absolutnie żadnego pomysłu o czym mogłabym napisać. Chęci są, twórczości brak. Wena ulotniła się jak poranna mgła. Tego nie widać, ale uwierzcie na słowo, że to co właśnie czytacie to już siódma wersja dzisiejszego wpisu. Wodzę oczami po z mozołem napisanym tekście w nadziei, że nabiorę rozpędu, ale niestety dochodzę do ostatniej kropki i….ściana. Odbijam się jak piłka i zastygam na środku pokoju. Nie idzie się przebić.

(kilka godzin później)

Dobra robię drugie podejście. Koncepcja jest następująca. Absolutny bark koncepcji roboczo nazwany ślinotok. Piszę co ślina na język przyniesie. Stratujemy. Babci Marioli powoli kończy się turnus leczniczy w naszym domku. Rekonwalescentka (o rety skąd ja znam takie trudne wyrazy. Nikt nie uwierzy, że sama to pisałam. Napiszemy prościej). Chora czuje się już całkiem dobrze, a grymasy bólu pojawiają się coraz rzadziej. W przedszkolu nadal jest super. Cały czas Pomarańczowa Ciuchcia zaskakuje mnie nowymi atrakcjami. Ostatnio do naszego pociągu zawitali poważni ale sympatyczni policjanci oraz kolorowa i roztańczona pani Jesień. Jeżeli chodzi o bajki to polubiłam Kubusia Puchatka i całą jego wesołą gromadkę przyjaciół. Czy teraz świnka Pepa pójdzie w odstawkę? Nie wiem. Może będę oglądać jeden odcinek Pepy a jeden Kubusia. Zobaczymy. Mamy także nowe szafy w domku. Są tak duże i wysokie, że mogę spokojnie się w nich chować. Świetne miejsce do zabawy w chowanego, rodzice na pewno mnie tutaj tak łatwo nie znajdą. I chyba to tyle. Resztę zjadły motyle.

Lis 3, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Halloween

Pojawił się jak duch. Po cichu wyszedł z szafy do mojego pokoju. Jego oczy świeciły czerwonym światłem, a ręka w kształcie grabi groźnie przecinała powietrze. Chciał mnie przestraszyć. Ale nici z tego. Spalone gary. Widziałam jak tego dyniowego ludzika na boku, że niby nigdy nic, majstruje tato. Nie tak łatwo mnie oszukać i przestraszyć. Jednakże skoro już się tato napracował to pozwolę zamieszkać na weekend gościowi z dyni, ale jedynie w kącie. Po co taka pokraka ma straszyć moje lale i maskotki. A w poniedziałek wracaj do domu, dostaniesz pieniążek na pociąg, szybkie papa i już cię tu nie ma.