Archive from Grudzień, 2013
Gru 28, 2013 - Ignaś, Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Nocowanie u Julki

Święta, święta i po świętach. Zapowiadał się zwykły dzień odpoczynku i zabawy nowymi prezentami (za które wszystkim Świętym Mikołajom serdecznie dziękuję). Właśnie siedziałam przy domku dla lalek kiedy nagle odezwał się telefon taty z tajemniczym sms-em – „Natalka tu Julka wpadnij do mnie w odwiedziny, weź ze sobą coś do picia i piżamkę bo będziemy razem nocować”. Na takie zaproszenia się nie odmawia. Szybko spakowałam ciuchy i zamówiłam u taty taksówkę na Skarbka z Gór. A tam aż do wieczora trwała przemiła imprezka. Śmichy, chichy, bajeczki, słodycze, ganianie, bałagan i ostatecznie przymusowe sprzątanie zabawek. Na koniec wspólna kąpiel i usypianie. Przez cały czas, łącznie z kąpielą, dzielnie towarzyszył nam Ingaś, prawdziwie przyjacielski dżentelmen. I tak oto całkiem niespodziewanie święta w tym roku trwały o jeden dzień dłużej.

Gru 25, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Świąteczna wyliczanka

image

Moi Drodzy Przyjaciele życzę Wam,
Po pierwsze byście mieli do kogo się przytulić,
Po drugie gdy Wam źle by miał kto do snu utulić,
Po trzecie zdrowia i żadnych niedobrych syropów,
Po czwarte udanych egzotycznych urlopów,
Po piąte by zawsze była kasa na cukierki,
Po szóste przyjaciół na nudę, niepogodę i różne rozterki,
A po siódme przez dziesiąte aż do nieskończoności,
Niech nigdy w Waszym życiu nie zbraknie miłości.

Gru 22, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Święta za progiem

Skoro święta są już tuż tuż, czas wziąć się w garść i przygotować należycie na ten niezwykły okres. Po pierwsze trzeba ubrać choinkę. Tato pożyczył ode mnie wózek, na straganie kupił świąteczne drzewko, przypiął pasem by nie spadło i przywiózł do domku pachnący igliwiem świerk. Mama pojechała do marketu po kolorowe ozdoby, czerwoną gwiazdę na czubek drzewa oraz LED-owe lampki z promocji. Na mnie jak się łatwo domyślić spadło ubranie choinki. Na szczęście rodzice dyskretnie pomagali bo sama bym jeszcze temu zadaniu nie podołała. Po drugie trzeba zrobić świąteczne pierniki. W tym roku pierniki będą w kształcie ludzików ubranych w kolorowe kremy i smaczne wzorki. Wiem bo trochę podjadałam przy robieniu. A po trzecie trzeba posprzątać. W tym temacie nie czuję się za mocna (mocna to się czuję w bałaganach), dlatego nie będę rodzicom przeszkadzać. Niech jeżdżą odkurzaczem i mopem po podłodze do woli. Wcześniej poproszę tylko o włączenie bajeczki i już mnie nie ma. Rodzice bawcie się dobrze.

Gru 19, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Hej kolęda, kolęda

Kiedy jest najlepszy czas na śpiewanie kolęd? Oczywiście przy wigilijnym stole. To też ale nie tylko. Jak się okazuje kolęda jest dobra na wszystko. Nawet na sen, to znaczy żeby nie iść spać. Generalnie robienie czegokolwiek przed spaniem jest dobre bo odsuwa czas pójścia do łóżka na bliżej nieokreśloną przyszłość. Ale co robić skoro czytanie książeczki już było, układanie ostatnich puzzli też było, tulenie do mamusi też zaliczone. Nie zostało za dużo opcji do wyboru, a widmo poduszki, kołdry i „dobrej nocy córeczko” straszy. A mamusia nie ustąpi. Na szczęście do głowy przyszedł genialny plan. Śpiewanie kolęd. Posłuchajcie jak wyszło przeciągnięcie pójścia spać o 10 minut. Dla lepszego efektu podkręćcie głośniki na maksa.

 

Gru 17, 2013 - Natalka    2 komentarze

Jasełka – przeżyjmy to jeszcze raz

Nie ma co ukrywać. Mój, a właściwie nasz (mam na myśli całą przedszkolną grupę Delfinków) pierwszy występ sceniczny zdominowała trema, trema i jeszcze raz trema. Wiadomo pierwsze koty za płoty. Co tu się dziwić skoro nikt nam nie powiedział, że płot będzie tak wysoki a kotek taki mały. Widownia pełna rodziców, dodatkowo każdy z pstrykającym aparatem. To sprawiło, że cztery słodkie aniołki stały na scenie jak zamurowane. Dajemy słowo, chcieliśmy jak najlepiej. Na próbach szło nam całkiem znośnie i radośnie. Można było mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Ale wyszło jak wyszło. Mały zonk. O dziwo, rodzicom nasz występ bardzo się podobał i wszyscy zgodnie powiedzieli, że wyglądaliśmy uroczo. Klaskanie i wspólne śpiewanie kolęd podczas występu dodało nam otuchy i druga część przedstawienia, po angielsku, poszła nam o niebo lepiej. Zaraz po części artystycznej był mały poczęstunek i zakulisowe wywiady z małymi artystami czyli nami. Tutaj poszliśmy na żywioł, musieliśmy wszakże odreagować stres związany z występem, także uciekaliśmy przed goniącymi nas rodzicami po całej sali głośno  śmiejąc się i piszcząc. To nam wyszło super ekstra. I tak trzymać.

Gru 14, 2013 - Natalka, Rodzinka    Brak komentarzy

Piątka, żółwik, buziak

ŻółwikNa potrzeby porannych pożegnań nasza rodzinka wymyśliła sobie magiczną ceremonię na do widzenia. Obrzęd jest krótki, treściwy i ma spełniać jedną zasadniczą rolę. Cementować naszą małą wspólnotę. Kiedy jesteśmy już gotowi do wyjścia by rozejść się w cztery strony świata, na krótką chwilę spotykamy się w przedpokoju i żegnamy naszym kodem. Piątka, żółwik, buziak. Każdy z każdym. Ja z mamą, tata ze mną i rodzice ze sobą. 3 piątki, 3 żółwiki, 3 buziaki. Potrójna siła rozstania która sprosta każdemu wyzwaniu. Po takim pożegnaniu aż iskrzy w przedpokoju od pozytywnych wibracji. Moc rodziny jest z nami, moc rodziny jest w nas.

Gru 12, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Odurzona majerankiem

majeranek_kamisW ramach nieustannie trwającej kuracji przeciwalergicznej moja mama stosuje przeróżne medykamenty. Wiadomo swędzący brzytwy się chwyta. Stety, niestety ale ze zmiennym skutkiem. Czasem lepszym czasem gorszym. Taki obrót spraw przedstawia kuriozalną sytuację. Z jednej strony jestem pacjentem, a z drugiej własnym królikiem doświadczalnym. Testuję czy mogę to brać a potem to biorę by sprawdzić czy działa. W tej chwili na tapecie jest kuracja oparami z garnka z wrzącą wodą z majerankiem (czytaj inhalacja). majeranek1Żeby było śmieszniej to kuracja odbywa się po wcześniejszym uśpieniu. Tak, tak. Mama po wieczornej kąpieli, przebraniu w piżamkę, zabawie i czytaniu bajek na dobranoc odkłada mnie do wózka i usypia skrzypiącymi kółkami i powolnym wożeniem. Kiedy już spokojnie śpię podjeżdżam pod bulgoczący garnek i wdycham lecznicze albo i nie opary majeranku. Na razie za wcześnie by mówić o skuteczności terapii ale  jedno jest pewne po 5 minutach jestem już na majerankowym haju.

….Majeranek, majeranek majowy poranek a na ten poranek gapi się ganek na tym ganku stoję ja o poranku, majeranek, majeranek….

Gru 10, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Święty Mikołaj w przedszkolu

Święty MikołajDzisiaj do przedszkola przychodzi Święty Mikołaj. Z związku z powyższym ubieram się w ładne, odświętne ubranko i spieszę się na spotkanie z tym sympatycznym brodatym panem w czerwonym kubraku. Rozumiecie, że nie mam czasu aby napisać coś więcej. Wszak Mikołaj przychodzi tylko raz w roku. Paaaa, lecę. Aaaaaa.  Jakbyście go gdzieś zobaczyli to powiedzcie, ze już wyszłam i zaraz dotrę do przedszkola.

Gru 7, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Widziałam śnieg na podwórku

Dzień dobry zimo! Dzięki, że posypałaś okolice śniegiem. Teraz świecące kolorowymi lampkami na osiedlu choinki wyglądają dostojniej. Co prawda na dwór lepiej nie wychodzić już bez ciepłych rękawiczek i czapki. Ale coś za coś. Zima bez mrozu to jak pilot bez baterii. Jest ale nie działa. A jak jest mróz to jest i śnieg. A jak jest śnieg to są i sanie. A jak są sanie to i renifery się znajdą. A jak są renifery to znak że i Mikołaj jest gdzieś w pobliżu. A skoro Mikołaj to i PREZENTY. Tak sobie siedzę i myślę malując obrazki farbami w oczekiwaniu na święta.

…A na dworze kolejne płatki śniegu spadają na coraz to bielszy plac zabaw.

Gru 4, 2013 - Rodzinka    1 Komentarz

Problem z parkowaniem

Uwaga!!! Historia, która zostanie na chwilę opisana, oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Podane osoby i miejsca nie są przypadkowe i zostały wymienione celowo, bez żadnej ściemy. 

Kilka dni temu, w godzinach popołudniowych, pojechaliśmy całą rodzinką na zakupy do pobliskiej Biedronki. Postanowiliśmy wziąć samochód, gdyż lista zakupów była długa i kręta a nikt nie chciał dźwigać ciężkich toreb. Jadąc do sklepu nie mieliśmy pojęcia, że na podobny pomysł z zakupami wpadła chyba połowa mieszkańców okolicznych osiedli. Przez szyby samochodu było wyraźnie widać, że Biedronka jest wypełniona autami po brzegi i jeszcze trochę. Wjeżdżając na parking od razu zaczęliśmy polowanie na miejsce. Powoli, spokojnie przejechaliśmy pierwsze kółko i pudło. Miejsca brak. Przy drugim kółku zaczęły pojawiać się małe nerwy i sugestie o nietrafionym czasie robienia zakupów. Atmosfera w samochodzie stała się delikatnie duszna. Miejsca brak. Trzecie kółko, nerwy najeżone jak u jeża, atmosfera gęsta, grozi otwartym konfliktem u rodziców. Musiałam wkroczyć do akcji. Na słowa taty wypowiedziane przez zaciśnięte zęby – „nadal nie mamy miejsca” – odpowiedziałam wesołym, milutkim głosem – „no to mamy problem„. Jak za dotknięciem magicznej różdżki, atmosfera w aucie uległa poprawie. Wszyscy zaczęliśmy się głośno śmiać aż łzy pociekły nam po twarzach. I jakoś tak nagle znalazło się wolne miejsce. Słowa mają magiczną moc. Dobrze, że ze mnie taka gaduła.

Strony:12»