Archive from Styczeń, 2014
Sty 31, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Lodowa kraina

Lodowa krainaZa oknem zima i mróz szczypie w nos i w uszy. A w przedszkolu my się zimy nie boimy. Jest ciepło i wesoło. Natomiast sama zima stała się dla nas inspiracją do wspólnej Delfinkowej twórczości. CAM00890W ramach zajęć plastycznych całą grupą stworzyliśmy najprawdziwszą lodową krainę pełną lodowych brył, śnieżnych gór, zamarzniętych rzek oraz pływającej kry. Panie przygotowały krepinę, białe kartki papieru, szeleszczącą folię, styropian i zaczęło się szaleństwo tworzenia. Po godzinie roboty prawdziwy raj i domek dla polarnego misia był gotowy. Niedźwiadek od razu zamieszkał w swojej mroźnej krainie co było znakiem, że nowy domek strasznie mu się spodobał. Siedzi teraz w szatni i wita wszystkich gości. Super!!!

Sty 28, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Popołudniowa drzemka nie-drzemka

DrzemkaZjadłam wczoraj obiadek i miałam iść z mamą na spacer by w międzyczasie złapać krótką drzemkę w wózku. Taki był plan. Jednakże podeszłam do okna a tam pada śnieg, wieje wiatr i ogólnie zima się panoszy. Od samego patrzenia zrobiło mi się brrrrrr i ochota na spacer prysła jak banka mydlana. Zostaję w domu. Zimowa aura to nie jest to co Natalka lubi najbardziej. Ale drzemka czemu nie, z tego nie muszę rezygnować. Zaprosiłam rodziców do wspólnego spania. Rozłożyliśmy kanapę w salonie, położyliśmy się obok siebie i śpimy. Ale zaraz, zaraz nie mamy przecież kocyków. Tato skocz proszę ze mną do pokoju po kocyki dla naszej trójki. Przykryliśmy się kocykami położyliśmy się obok siebie i śpimy. Ale zaraz, zaraz nie mamy przecież poduszek. Tato skocz proszę ze mną do pokoju po poduszki. Położyliśmy sobie poduszki pod głowę, przykryliśmy się kocykami, położyliśmy się obok siebie i śpimy. Ale zaraz zaraz, nie mamy przecież przytulanek. Tato skocz proszę ze mną po konika, kotka i tygryska. Przytuliliśmy się do przytulanek, położyliśmy sobie poduszki pod głowę, przykryliśmy się kocykami, położyliśmy się obok siebie i śpimy. Ale zaraz, zaraz kto poczyta bajeczkę jak wszyscy śpią??? Jak się słusznie domyślacie z drzemki również wyszły nici. Przygotowywanie się do spania całkowicie wytrąciło mnie z sennego nastroju. Rodzice mogli złożyć kanapę. Przecież nie będą spali jak ja nie śpię. Taką to w niedzielę odbyłam drzemkę nie-drzemkę.

Sty 25, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Kolorowe kolory

koloryRuszyłam z kopyta w kwestii rozpoznawania barw. Do niedawna użycie dobrego koloru to była zabawa w stylu zgaduj zgadula. A teraz już coraz częściej potrafię powiązać barwę z prawidłową nazwą. Nadchodzi koniec różowych słoni, zielonych słoneczek, czerwonej wody czy niebieskiej trawy. Zamieniam abstrakcję na rzeczywistość. Co prawda nadal rysuje jak kura pazurem i mam spory problem z rysowaniem i malowaniem odpowiednich kształtów, ale za to bazgrołowaty miś jest już brązowy a nie niebieski. I to się liczy. Co więcej mogę teraz wybierać sobie kolorystycznie ubranka. Już mnie nikt nie oszuka przy ubieraniu. Jeśli chcę niebieskie rajstopki i czerwoną bluzeczkę to tak będzie. Trik mamy z zamianą kolorów już nie przejdzie. Co z tego mamusiu że masz naszykowane czerwone rajstopki i niebieską bluzkę. Ja chce odwrotnie i koniec tematu. Jestem już duża dziewczynka i wiem czego chce.

Sty 22, 2014 - Natalka    2 komentarze

Dzień Babci i Dziadka

Drogie Babcie i Dziadkowie
Piję dzisiaj Wasze zdrowie
Proszę dalej mnie rozpieszczać
W planach wizyt wciąż umieszczać
Bo to wie już nawet kaczka
Dziadki – wnuczka świetna paczka.
 

Kochani Dziadkowie w nawiązaniu do życzeń ośmielę się zasugerować naszą kolejną datę spotkania. Wszystko jest co prawda w zaproszeniu, ale przecież mogę zaprosić również przez bloga. Także weźcie długopisy i notujcie – 31 stycznia, godz. 10:00, na sali gimnastycznej mojego przedszkola Pomarańczowa Ciuchcia odbędzie się krótki występ na Cześć Wszystkich Dziadków. Czekam z niecierpliwością. Przybywajcie. Wnuczka Natalka.

Sty 19, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Sanki to sport chyba nie dla mnie

Ileż to mama się nie nachwaliła jaka to ekstra zabawa ta jazda na sankach. Poczekaj Natalka aż spadnie śnieg będziemy świetnie się bawić. Mama mówiła i mówiła a oczekiwania rosły i rosły. Aż tu nagle wczoraj przyszła prawdziwa zima, popruszył biały pył i nadarzyła się wyśmienita okazja by wypróbować wychwalane sanki. Ubrałam się stosownie, usiadłam wygodnie, pozwoliłam się powieść i ……… nic absolutnie nic. Nic mnie nie wzięło, żaden bakcyl, żaden dreszczyk, żadnej adrenalinki. Powiem nawet więcej, jazda na sankach to kiepska zabawa. Siedzisz i tyle tego dobrego. Praktycznie to samo co jazda w wózku. Jedynie zamiast kółek, płozy. I to ma być atrakcja. Jeśli tak to ja wysiadam. Już lepiej taplać się w śniegu. Mamo proszę pokaż jak robi się orzełka, przynajmniej coś będzie się działo.

image

Sty 16, 2014 - Natalka    2 komentarze

Domek dla kotka

Budowa domkuW związku z moimi utrzymującymi się 38 stopniami gorączki oraz by dmuchać na zimne (albo raczej na gorące w przypadku temperatury) odwiedziłam panią doktor by mnie gruntownie przebadano. Na szczęście nie złapałam niczego groźnego ale dla pewności dostałam zwolnienie z przedszkola do końca tygodnia. Także stosując się do zaleceń lekarza stacjonuje w mieszkaniu i coraz bardziej się nudzę. Budowa domu 2Na szczęście kibluje ze mną mama, która stara się wymyślać nam różne atrakcję. Na przykład budowa domku dla kotka z kartonowego pudła. Trzeba mieć niezłą fantazję by wpaść na taki pomysł (brawo mama) i trzeba mieć niezłą wyobraźnię by taki pomysł zrealizować (brawo Natalka). Nieźle się natrudziłam z wykończeniem elewacji domku. Malowanie kolorowych obrazków farbami na dachu domku to finezyjna robota. Budowa domku 3Wycięcie na odpowiedniej wysokości okna to praca dla prawdziwego inżyniera, a nie mówię już nic o postawieniu konstrukcji do pionu i odpowiednim mocowaniu elementów. Mistrzostwo świata. Kotek był zachwycony swoim nowym domkiem. Od razu zaprosił na parapetówkę swojego najlepszego przyjaciela konika i razem balowali do późnych godzin popołudniowych po czym zapadli w głęboki sen. I tak oto minął kolejny dzień azylu od przedszkola. Z żalem patrzę jak tato wychodzi rano do pracy i nie zabiera mnie ze sobą. Ech. Cała nadzieja w mamie i jej szalonych pomysłach. Ciekawe jaką dzisiaj wymyśli atrakcję.

Sty 13, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Franklin i Nurofen forte

Za oknami brzydka pogoda, deszcz i porywisty wiatr, a na domiar złego przyplątała się gorączka, brak apetytu i ogólne osłabienie. Nic więc dziwnego, że weekend spędziłam na kanapie przed telewizorem przykryta kocem. Sponsorami sobotnio-niedzielnych atrakcji zostali żółw Franklin (nowy kreskówkowy bohater) oraz Nurofen forte o smaku truskawkowym, który pilnował bym czuła się jako tako. Mama także zmagała się z przeziębieniem, a że koc mamy spory a kanapę szeroką, to trzymałyśmy się razem obok siebie w tej naszej chorobowej niedoli. Tylko tato trzymał fason i nie dał się żadnym wirusom. I dobrze bo mógł nam usługiwać, leczyć, przykrywać i włączać różne bajki. Dziękujemy tato za opiekę.

Sty 10, 2014 - Natalka    2 komentarze

Sikanie – nadchodzą zmiany

NocnikCzuję to w kroku. Nadchodzą zmiany. Coraz częściej potrafię wyczuć potrzebę i małe pieczenie które przechodzi przez brzuszek. Nie zawsze jednak chce o tym informować rodziców i pozwalam siuśkom wsiąkać w pampersa. To takie wygodne. Żadnego przebierania i przerw w zabawie. Z drugiej jednak strony sikanie do nocnika to takie dorosłe a ja przecież jestem już dużą dziewczynką. Wszystkie duże dziewczynki noszą majteczki, a na pieluchę gatek założyć nie sposób. I co tu wybrać? Wygodne majteczki i wyprawy do nocnika czy obcisłe pampersy i swobodne zabawy bez przerywania. Po krótkim namyśle stwierdzam, że szala jednak powoli przechyla się na stronę nocnika. Ale spokojnie, bez żadnych stanowczych kroków. Natalka powoli z pampersów się wyzwoli. Jak to mówią na zachodzie – Nie od razu Rzym obsikali.

Sty 7, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Orkiestra jakich mało

Skończyły się święta, Nowy Rok też już za nami, a więc pora na atrakcję numer trzy – wyprzedaże w galeriach handlowych. Oczekiwania były spore. Wraz z rodzicami wchodziłam przez obrotowe drzwi pełna nadziei na udane ciuchowe polowanie. Jednakże już odwiedziny pierwszych trzech sklepów powiedziały nam całą prawdę o sławnych przecenach. Pic na wodę, fotomontaż. Po piątym sklepie odpuściłam dalsze łowy na okazję. Szkoda czasu. Niech sprzedawcy sami chodzą w tych szmatkach z pseudoprzecen. Ale uwaga, uwaga. Gdy zrezygnowana opuszczałam galerię moją uwagę przykuła grupa muzyków. Niezwykła grupa muzyków. Kwartet polarnych misiów. Mówię Wam jakie oni grali kawałki, nogi same składały się do tańca a ręce do klaskania. Skrzypce, fortepian, bębenek i wiolonczela. Orkiestra jak ich mało. Bez mała z godzinę spędziłam słuchając skocznych szlagierów. Za bisem szedł bis. Nawet w samochodzie w drodze powrotnej wciąż pod nosem nuciłam zapamiętane melodie. Trata ta tamtamtam ta ta tu tu ta. Jak znajdę gdzieś ich płytę to kupuję w ciemno.

Sty 4, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Nie umiem się dzielić

To mojeNa dzień dzisiejszy tak wygląda smutna prawda. Zdaję sobie sprawę, że to bardziej źle niż dobrze, ale po prostu nie potrafię się dzielić zabawkami. I niestety muszę się jeszcze przyznać do wyrywania zabawek z rąk innych dzieci oraz małej agresji w obronie posiadanych rzeczy. Potrafię popchnąć, ścisnąć a nawet złapać za buzię. Dodatkowo towarzyszące przy przepychankach emocje z miejsca wywołują u mnie gniew, a w następstwie płacz. Nie rozumiem jak to można się dzielić. Przecież jak coś jest moje to znaczy należy do mnie a nie do kogoś innego. Mogę w ramach wyjątku na chwilę pokazać przedmiot, ale tylko na chwilę i tylko przy mnie. Przecież nie może być tak, że ktoś będzie się bawić moją zabawką a ja będę stała obok i przypatrywała się spokojnie. Tak być nie może. Albo rodzice cały czas powtarzają, że można bawić się wspólnie. A ja się pytam jak skoro zabawka jest jedna a chętnych do zabawy co najmniej dwóch. To znaczy na przykład, że mam trzymać lalkę za jedną rękę a koleżanka za drugą. Toć to jakaś kpina.

I mam problem z jeszcze jedną rzeczą. Jak koleżanka bawi się zabawką, na którą i ja mam ochotę, rodzice tłumaczą, że w takiej sytuacji należy ładnie poprosić. Ok, rozumiem ładnie poprosić. Ale co zrobić w sytuacji, gdy ładnie proszę a koleżanka nadal nie chce przekazać zabawki i bawi się dalej. Skoro poprosiłam to mam przecież prawo dostać zabawkę, a nawet w ostateczności zabrać. To nie moja wina, że ktoś nie zna zasad wychowania. Rodzice tłumaczą, że w takiej sytuacji trzeba cierpliwie czekać. A na co ja mam czekać jak ja nie mam czasu i chcę zabawkę tu i teraz. Poprosiłam to mogę dostać – koniec tematu. Gdzie tu logika prosić i czekać.

Strony:12»