Archive from Luty, 2014
Lut 27, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Na przystanku

Mamy z tatą nową, poranną tradycję. Zamiast jechać do przedszkola wózkiem, idziemy na przystanek i cierpliwie czekamy na przyjazd żółto-czerwonego autobusiku. Nasz autobus ma numer 207 i podróżujemy nim aż 3 przystanki. Zawozi nas praktycznie pod samo przedszkole. W autobusie siadam zawsze przy oknie to tam jest najwięcej frajdy. Podczas podróży bawimy się z tatą w odgadywanie kolorów samochodów i podglądanie przez szybę porannego życia mieszkańców Ursusa. Oczywiście cały czas czegoś się trzymam, bo czasami autobus szarpie albo gwałtownie hamuje. Nie chce mieć nowego kuku, dlatego o tej przestrodze staram się nie zapominać. Po drodze mijamy skrzyżowanie ze światłami. Jak jest zielone światło dla pojazdów to jedziemy, a jak jest światło czerwone to stoimy. Sprytne co!!! Przejazd nie trwa długo, także szybciutko wysiadamy i pędzimy do przedszkola na dzienną dawkę zabawy z kolegami i koleżankami. A popołudniu odbiera mnie mama. Ale powrót z mamą to zupełnie inna bajka i inne tradycje.

Lut 24, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Akwarium

A w przedszkolu się dzieje, nie ma zmiłuj, zabawa trwa w najlepsze. Po grupowej twórczości artystycznej w postaci lodowej krainy przyszła pora na akwarium. Kto by pomyślał, że wielkie tekturowe pudło po telewizorze można wykorzystać jako imitację akwarium? Oczywiście Delfinki. Tylko u nas takie cuda. Pani Kasia i pani Madzia włożyły czapki kapitanów by przejąć stery zabawy. My jako majtkowie otrzymaliśmy naklejki z kotwicą. Następnie na sygnał kapitanów wciągnęliśmy na pokład kotwicę, rozpięliśmy żagle wyobraźni i pożeglowaliśmy po bezkresnym oceanie twórczości….. Nim się spostrzegliśmy kolorowe, tętniące życiem akwarium było gotowe. Voila (włala). Jak Wam się podoba?

Dziękuje za opiekę

kwiatekW ostatnich dniach lekko niedomagałam. Katarek, kaszelek, temteraturka – wiecie te sprawy. A że rodzicom skończył się czas wolny, czytajcie urlop, zwrócili się o pomoc o opiekę do babci Marioli. Babci wcale to a wcale nie trzeba było namawiać na wspólne zdrowienie z wnuczką. Wystarczył jeden telefon,. 10 minut później babcia miała już spakowany plecak i buty na nogach. Nie zdążyłam dobrze wysmarkać nosa w chusteczkę a już słychać było dzwonek domofonu. Halo już jestem, witaj Natalko, co wnuczce dolega – od tych słów babci na powitanie zaczęła się moja trzydniowa kuracja przeziębieniowa. A co my razem z babcią wyprawialiśmy i jakie babcia na pyszne sposoby na kaszel to już nasza słodka tajemnica. Prawda babciu. Bardzo dziękuję za cudowne sanatorium na Targówku. Nie wierzę że to piszę ale aż żal było zdrowieć. Hihi. Z babcią nawet chorowanie jest przyjemne. A w ogóle Wszystkie Babcie to wspaniałe osoby. Moje szczęście jest tym większe, że za tydzień jadę do drugiej babci – babci Janiny – na kuracji poprawiny. Muszę tylko złapać mały kaszelek żeby wyglądało realistycznie. Spokojna głowa już coś wymyślę.

Lut 19, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Trzy siku i jedna kupka

Sikanie do nocnikaPostępów w sikaniu do nocnika ciąg dalszy. To już nie pojedyncze przypadki kiedy rodzice wypatrzą u mnie potrzebę i na czas zaprowadzą na nocnik. To już ja sama, sama-samiuśka potrafię wyczuć, że chce siusiu i wołam o pomoc przy rozbieraniu. A nawet własnoręcznie zdejmuje ubranko i siadam na tronie. Robię siku i gra muzyka. Powaga, mam taki nocnik co jak robi się siku to rozbrzmiewa wesoła melodyjka. Ale wracając do tematu. Skoro już sama czuję co się święci to rodzice na próbę założyli mi majteczki. I jednego dnia na cztery strzały trzy były w światło bramki, a jeden ostatni niestety samobój. Strasznie śmierdzący samobój. Trzy razy świetnie udało się wysikać, ale na koniec dnia zdarzył się mały zgrzyt i zrobiłam kupkę w majteczki. Sprzątania było co niemiara i to w mało komfortowo zapachowych warunkach.Jak widać jestem na dobrej drodze ale muszę jeszcze trochę nad sobą popracować. Najważniejsze, że widać postępy. To cieszy. Majteczki można przecież ubrać. Zresztą to nie były moje ulubione.

Lut 16, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Banda urwisów

Podczas ferii jedną z największych atrakcji była możliwość zabawy w szaloną bandę urwisów, z którą można było nawet śnieg kraść. Od rana do wieczora znaczyliśmy swoją obecność śmiechem, piskiem, płaczem, hałasem spadających przedmiotów, śpiewem i grą na harmonijkach. Byliśmy jak siedmiu wspaniałych, chroniliśmy naszych rodziców przed nudą i nic-nie-robieniem. Byliśmy lekiem na brzydką pogodę i kiepskie warunki na trasach narciarskich. Byliśmy inspiracją i tematem rozmów przy herbatce, kawce, grzańcu bądź grogu. Byliśmy wesołą kompanią. Byliśmy szaloną bandą urwisów. Tak to my. Od lewej: Japuś (Kubuś), Mati, Madzia, Grzesiek, Gosia, Natalka oraz najmłodszy w chwili robienia fotki śpiący w swoim pokoju Jaś. Ukłony, wiwaty, oklaski.

Lut 14, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

To już jest koniec

Wszystko przemija nawet najdłuższa żmija. Moje ferie również dobiegają końca. Czas pakować walizki i ruszać w długą trasę do domu. Żeby żal z odjazdu był mniejszy pogoda zrobiła nam przysługę i się zepsuła. W ostatnich dniach szalałam na sankach aż miło. Rodzice na przemian wciągali mnie na górkę, krzyczeli trzy dwa jeden hop po czym rozpędzali bolid na złamanie karku. Czyste białe śnieżne szaleństwo. Wieczorkami natomiast uroczyste kolacje w góralskich karczmach a tam degustacja prawdziwych góralskich kotlecików i frytek. Uczta palce lizać. Ach. To był wyjazd w dechę. Nawet fakt, że złapałam katarek i kaszelek się nie liczy, bledną i nikną w obliczu ogromu atrakcji. Szczawnico przybij żółwika! Do następnego razu!

Lut 11, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Ferie w toku

Na feriach jest świetnie. Na feriach jest super. Na feriach jest odlotowo. Byłam już na stoku narciarskim, wjeżdżałam wysokim wyciągiem na górę, zjeżdżałam z pagórków na jabłuszku, byłam na prawdziwym wieczornym dancingu, skakałam po kamieniach w górskim potoku, piłam wodę zdrojową, jadłam góralskiego kotleta i przede wszystkim wraz z paczką urwisów postawiliśmy kwaterę na głowie. Dobra kończę pisać bo szkoda czasu. Lecę.

Lut 8, 2014 - Natalka    3 komentarze

Ferie zimowe

Haha ale śmiesznie wyszło. Temperatura poszła o ładnych kilka stopni w górę, zrobiło się cieplutko i  wiosennie a ja właśnie jadę z rodzicami na ferie zimowe. I co tu zabrać do walizki? Krótkie czy długie spodnie. Czapkę z pomponem czy czapkę z daszkiem. Rękawiczki czy trzewiczki. Dobra nieważne, zapakuje wszystko. A co mi tam. Tatko pomoże taszczyć tobołki. O kurczaki rozgadałam się o ciuchach a zapomniałam powiedzieć o najważniejszym, jedziemy oczywiście w góry do Szczawnicy. Mama będzie jeździć na nartach, tato będzie oglądać Olimpiadę i chodzić po górach, a ja będę imprezować z paczką szalonych urwisów, która do nas dołączy. Plan jest znakomity, humory dopisują, pogoda wiadomo, także ogłaszam oficjalne otwarcie ferii zimowych. Kwaterę także mamy niczego sobie, może troszkę nadgryziona zębem czasu, ale za to stylowa. Nazywa się również stylowo – Willa Rudera – wiecie może kto to był ten Ruder.

Lut 5, 2014 - Alicja, Natalka    Brak komentarzy

Alicja – moja nowa siostrzyczka

Hip Hip Hurra!!! Odwiedziła mnie moja najmłodsza siostrzyczka. Alicja, bo tak ma na imię, jest jeszcze bardzo malutka. Dopiero od 4 miesięcy poznaje świat i zapewne nie może się nadziwić tym wszystkim niezwykłym niezwykłością, które dookoła ją otaczają. Potrzebuje dużo ciepła i troskliwej opieki rodziców. Ku mojej wielkiej radości, na krótką chwilę mogłam sama potulić Alicję i potrzymać moją malutką siostrzyczkę na kolankach. Ale z tej Alicji jest słodziak. Nic tylko tulić i tulić. Alicja życzę Tobie abyś szybko i zdrowo rosła a wnet dołączysz na naszego grona rozrabiaków z Kaków. Tymczasem pij pyszne mleczko z piersi mamusi i mocno się przytulaj do klatki tatusia. Pozdrówki Alusia.

Lut 3, 2014 - Babcia Mariola, Natalka    1 Komentarz

Dzień Dziadków – przeżyjmy to jeszcze raz…

Z wielką przyjemnością przedstawiam zwiastun najświeższej produkcji dokumentalnej prosto ze studia filmowego „Babcia Mariola Records”. Dokument oparty na najprawdziwszych faktach i opowiada historię Dnia Babci i Dziadka, który odbył się w przedszkolu Pomarańczowa Ciuchcia w Ursusie. W rolach głównych Delfinki. Scenariusz i choreografia – Pani Kasia i Pani Madzia, Kostiumy – Rodzice, Reżyseria – Babcia Mariola, Muzyka – Pani w pakamerze. Dystrybucja – Tata. Serdecznie zapraszam.