Archive from Marzec, 2014
Mar 30, 2014 - Jaś, Natalka    Brak komentarzy

Sie masz młody

Przyjechałam do Kak w odwiedziny do Jasia żeby zobaczyć jak sobie radzi mój najmłodszy braciszek. I trzeba przyznać, że młody trzyma się całkiem nieźle. Potrafi już stać na dwóch nogach w pozycji sztangisty, apetyt ma za trzech i cechuje go anielska cierpliwość. Tak, tak anielska. Zabierałam Jasiowi zabawki a Jaś nic, targałam Jasiowi czuprynę a Jaś spokój, tuliłam Jasia na uduś a Jaś tylko się uśmiechał. Chyba braciszek musi mnie trochę lubić, że pozwalał mi na takie traktowanie. Ja to bym się normalnie wkurzyła. Ale proszę mi wierzyć, ja to wszystko z czystej sympatii. Bo ja Jasia po prostu bardzo lubię.

Mar 27, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Dzień Wiosny w przedszkolu

Kilka dni temu pisałam, a teraz pokażę jak wyglądał Dzień Wiosny w przedszkolu. Pogoda dopisała, humory również były przednie to i zabawa musiała się udać. Na początku, by tradycji stało się zadość, Marzanna honorowo poszła się topić a potem nastąpił festiwal zawodów sportowych i artystycznych. Skakanie, bieganie, przeciąganie liny, malowanie kredą, wspólne śpiewanie i tańce w kółeczku. Takie przywitanie wiosny to ja rozumiem.

 

Mar 24, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Kącik trudnych pytań (1)

Pałac Kultury i NaukiZ związku z faktem, że mówienie opanowałam już w stopniu komunikatywnym plus, a moja żądza poznawania świata jak na razie nie zna granic, otwieram na swoim blogu kącik trudnych pytań. Co to jest trudne pytanie? Otóż trudne pytanie jest wtedy, kiedy odpowiedź rodziców zaczyna się od długiego przeciągłego „yyyyyyyy”, a mina rodzica sugeruje, że proces myślowy trwa ale nastąpiło zwarcie systemu. Wszystko jasne. Czas więc na trudne pytanie nr 1.

Mamo czy w tej wieży mieszkała kiedyś księżniczka? – zapytała Natalka przejeżdżając obok Pałacu Kultury i Nauki.

Mar 21, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Pierwszy dzień wiosny

KrokusyPierwszy dzień wiosny zaczął się od…. koszmaru. Nad ranem śniłam, że zacięłam się w windzie. O 6 rano przestraszona przybiegłam do rodziców i poprosiłam żeby się ze mną pobawili bo ja już nie będę dzisiaj spać. Na szczęście dalsza część dnia potoczyła się zgodnie z planem. Wesoło i radośnie. W przedszkolu przywitaliśmy wiosnę na świeżym powietrzu przy pięknej słonecznej pogodzie. Było topienie Marzanny, były gry i zabawy, był berek na trawie, chowanego za drzewem i przeciąganie liny. A oprócz tego radosne okrzyki, piski i wrzaski. Co więcej, mama przyjechała mnie wcześniej odebrać. Razem pojechałyśmy do pani doktor po nowe kremiki na moją alergię. Przy okazji zostałam ważona (12 kg) i zmierzona (95 cm), także jak widać dobrze trzymam linię. Popołudniu dołączył do nas tato i już wspólnie, na osiedlu wśród kwitnących krokusów, całą rodzinką cieszyliśmy ciepłem i słoneczkiem pierwszego dnia wiosny. Aż chce się żyć.

Mar 18, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Pejzaże mąką

Nie wszystkie zabawy, które w domu wymyślam zyskują przychylność rodziców. Ostatnio wpadłam na super rozrywkowy zabawnie kreatywny pomysł – tworzenie śnieżnych pejzaży mąką na podłodze. Zabawa była przednia. Wysypywanie mąki na podłogę i rozmazywanie białego puchu we wszystkie możliwe strony kreując przedziwne urokliwe krajobrazy. Z błyskiem w oczach zabrałam się do pracy. Kiedy pasja twórcza nabrała tempa, w mazaniu ręce zastąpiły palce, a prawdziwego uniesienia doznałam kiedy do tworzenia dołączyły nogi. Jednakże gdy ślizganie się i kopanie mąki nadały pracy szaleńczego, trochę wywrotowego charakteru nastąpiła krytyczna interwencja rodziców. Stop. Koniec zabawy. Czas ochłonąć. Teraz pisząc te słowa zdaję sobie sprawę, że malowanie pejzaży mąką to był jednorazowy wyskok twórczy. Rodzice mają jasne kryterium zabawy: zabawa musi być bezpieczna i trwać dłużej niż sprzątanie po niej.  Cóż skoro rodzice nie chcą bym wygrała program Mam Talent za 10 lat to nie. Rodziców strata.

Mar 16, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Zamęczona zabawą

Rodzice zamierzali wieczorem iść na imprezę do knajpy. W związku z powyższym mieli tajny plan. Zamęczyć mnie całodzienną zabawą bez możliwości spania by pod wieczór zawieść do dziadka Mariana, gdzie miałam paść jak długa na łóżko i chrapać spokojnie do rana. Od razu zaznaczę, że plan się powiódł całkowicie. Rodzice spędzili miły czas ze znajomymi, a dziadek nie musiał podejmować trudów usypiania bo chrapałam smacznie przeżywając w zwolnionym tempie atrakcje minionego dnia. Misja zakończona, można wręczać medale. A teraz kilka pikantnych szczegółów wczorajszego dnia:

  • sama zrobiłam zakupy w Biedronce (przez całe zakupy ciągnęłam koszyk i włożyłam wszystkie produkty)
  • podczas zakupów odbyła się szybka akcja – po raz pierwszy zrobiłam siusiu na trawkę – zostawiliśmy koszyk z zakupami na środku alejki po czym szybko pobiegliśmy na trawkę bym mogła sobie ulżyć nie mocząc majteczek – jak wróciliśmy koszyk nadal stał na środku alejki
  • malowałam zamaszyste krajobrazy farbkami plakatowymi z mamą
  • odkurzałam mieszkanie z tatą
  • a na sam koniec bawiłam się w małpim gaju w basenie kolorowych kulek, zjeżdżając z szybkich zjeżdżalni, biegając po torze przeszkód niby Tarzan, jeżdżąc samochodzikiem i wiele wiele innych.

 

 

Mar 12, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Tajniki gramatyki

PawZ całą pewnością mogę powiedzieć, że coraz lepiej mówię po polsku. Moje słownictwo to już nie zeszycik 8 kartkowy, to już prawdziwy gruby zeszyt. Wymowa też jest niczego sobie. Co prawda mam problemy z używaniem niektórych literek, chociażby „r”, ale mama i tato rozumieją mnie bez problemu. Jednakże jeśli weźmiemy pod uwagę tajniki gramatyki to leżę w całej rozciągłości. W tej materii jestem dopiero na początku drogi i przede mną sporo do nauki. Weźmy pod uwagę chociażby sytuację z zeszłego tygodnia – kiedy to podziwiałam w Kakach, u babci Jasi pawia. Paw dumie chodził po podwórku sąsiada i pokazywał wszystkim swoje wspaniałe kolorowe pióra. PawianNagle zza stodoły wyszedł na podwórko drugi paw. Wielce zdumiona i uradowana zawołałam – zobacz tato tam są dwa pawiany!!! Skąd mogłam wiedzieć, że dodanie do wyrazu paw złej końcówki, zamieni ptaka w małpkę, która zamiast kolorowych wspaniałych piór ma długi ogon i różową pupę. Mały słowny lapsus a jakie konsekwencje. Aż śmiech pomyśleć co powiem dalej.

Mar 10, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Nowy samochód

Uwaga zagadka!!! Na stole leżą cztery nakrętki po sokach owocowych, dwa patyki po lizakach, rolka po papierze toaletowych, papier kolorowy, klej i nożyczki. Co można z tego zrobić? Dobrze się zastanówcie!!! Dam Wam trochę czasu. …… …… …… …… już …… dobra macie jeszcze minutkę …… …… …… …… czas stop. Podaję rozwiązanie zagadki. Z powyższych rzeczy można stworzyć samochód – prawdziwego Rolko Royca. Kabriolet rocznik 67`. Oto moje nowe przedszkolne dzieło. Inżynier mechanik Natalia kłania się nisko.

Mar 7, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Nie dzieje się nic

RutynaCzas płynie, dzień się zmienia w noc, noc się zmienia w dzień. Śniadanko, podwieczorek, obiad, kolacja, śniadanko…. Pobudka, przedszkole, powrót do domu, wieczorne mycie, sen, pobudka…. Rutyna, rutyna, rutyna. Nie dzieje się nic, pomimo tego że wszystko się dzieje. Uciekają kartki z kalendarza. To się zdarza. Ciekawe czy ten okres to cisza przed burzą, czy cisza po burzy. Jeśli przed to co przyniesie jutro, a jeśli po to chyba tą burzę przespałam. Tak sobie filozofuje na gorąco. Dobra przed nami weekend może przyniesie coś ożywczego.

Mar 4, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Ubieram się od dołu

UbrankaOdkryłam nową frajdę. Ubieranie samej siebie. Nawet nie wiedziałem, że zakładanie nowych, czyściutkich, pachnących ubranek może przynieść tyle radości. A na dodatek na ciuszkach są kolorowe kotki, świnki, pieski, serduszka, napisy, paski, kropki, wstążki… co czyni ten rytuał jeszcze ciekawszy i zabawniejszy. Zawsze rano mama przygotowuje dla mnie ubranka, które czasami przechodzą przez małą konsultację. Zdarza się, że wymienię rajstopki czy bluzeczkę na inną, ale na ogół mama dobrze kolorystycznie i z fasonem dobiera stroje. Kiedy wdzianko jest już gotowe i leży na kanapie z werwą zabieram się za odziewanie. Ubieram się od dołu bo to już umiem. Skarpetki, majteczki, sukienki, rajstopki, spodenki i buciki. Z tymi rzeczami daję już sobie radę. Góra jest jeszcze dla mnie za trudna i w zakładaniu podkoszulek, bluzek, sweterków i kurtek pomagają mi rodzice. Za to czapkę zakładam już sama. Najwięcej frajdy mam z rajstopkami, które trzeba powoli wciągać najpierw na jedną nogę a potem na drugą. Tak śmiesznie się rozciągają i przyjemnie łaskoczą. W sukienkę wskakuję jak kangur, a majtki podciągam jak siłacz. Ale najważniejsze, że robię to już prawie sama.

Strony:12»