Archive from Maj, 2014
Maj 29, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Rodzinny piknik – Deszcz 0:1

deszczOd dwóch tygodni wszyscy przygotowywali się na to wydarzenie – Rodzinny piknik w Pomarańczowej Ciuchci. Dzieci, rodzice i panie przedszkolanki. Każdy z osobna miał do odegrania jakąś specjalną funkcję, a wszyscy razem mieliśmy się świetnie bawić. Przygotowania szły pełną parą, ale trochę za zasłoniętą kurtyną. Wszak niespodzianki i zaskoczenia to zawsze miła atrakcja. I kiedy do zapięcia zostały już tylko ostatnie guziki…. zagrzmiało niebo i zaczęły nadciągać czarne chmury. Do diaska, motyla noga, kurcze blade każdy przedszkolak na swój sposób pokazywał niezadowolenie z okazji nadciągającej burzy. Może zdążymy, może przejdzie bokiem, jest szansa że się wypogodzi rozmyślali na głos rodzice. Co robić odwoływać czy czekać na rozwój sytuacji zastanawiały się panie przedszkolanki. Aż tu nagle lunęło i wszystkie dywagacje można było wrzucić do kosza. Deszcz strzelił nam gola na którego nie było obrony. Ratuj dekoracje i przysmaki kto może. Nici z pikniku, nici z niespodzianek, nici z zabawy. Brzydka burza pokrzyżowała wszystkie plany. Ogólny płacz i lament. Na całe szczęście, pani dyrektor przedszkola stanęła na wysokości zadania i oznajmiła, że Rodzinny piknik odbędzie się za tydzień. Hurrra.

Maj 26, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Kwiatki na Dzień Matki

Stokrotki

Mamusiu!!!

Wszystkie te stokrotki są dla Ciebie!!!

To z okazji Dnia Mamy. Proszę połóż się na tej łące i odpocznij sobie troszkę byś jutro już miała siły by nadal być taką wspaniałą mamą, kochaną i jedyną na świecie. Uwielbiam mamusiu do Ciebie się tulić, razem się śmiać i wygłupiać. Uwielbiam jak wieczorem czytasz mi bajki i głaszczesz moje włoski. Uwielbiam Twój głos mówiący dobranoc. Gdy go słyszę czuję się taka bezpieczna. Za to wszystko bardzo, bardzo mocno mamusiu dziękuje i proszę o więcej.

Twoja córeczka Natalia.

 

Maj 23, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Opiekun dziadek Marian

Dzięki dziadku Marianie za wczorajszą opiekę. Nie wiem czy wiesz ale chyba pomyliłeś zawody. Zamiast być pracownikiem jakiegoś tam urzędu powinieneś trudnić się jako zawodowy opiekun dla małych-dużych dziewczynek. Dogadzanie Natalce masz dziadku opanowane do perfekcji. Tak się wczoraj ubawiłam, że nawet nie pamiętam kiedy urwał mi się film i zasnęłam szczęśliwie wyhasana. Nawet brak rodziców nie był większym zmartwieniem. Zapytałam proforma gdzie są i czy wrócą i starczy tych trosk. Przecież są dorośli i umieją o siebie zadbać. Ale wracając do meritum, dziadku jesteś po prostu spoko koleś i git kumpel. Masz u mnie za wczoraj dług wdzięczności, więc jakbyś coś chciał to wal jak w dym. Dziękówka i do zoba dziadku Marianie.

image

Maj 20, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Lans nad Wisłą

Kilka dni temu groziłam paluszkiem i jak widać ktoś się mnie przestraszył, bo pogoda już się ociepla. Powiem szczerze – jest dobrze. A nawet bardzo dobrze. Jest słonko jest zabawa. Od razu po śniadanku zapakowaliśmy się w samochód i wio do parku na świeże powietrze. Tato pobiegać, ja pokarmić wiewiórki orzeszkami, a mama dźwigać tobołki. Każdy robi to co lubi. Sorki mamo tak wyszło. Nie tylko nasza rodzinka miała tego dnia pomysł by pójść do parku. Trudno uwierzyć ale chyba pół miasta wyległo na zielone trawniki i parkowe skwery. Dosłownie czułam się jak w ulu. Gdzie się nie spojrzysz tam ktoś spaceruje, biega, pedałuje, rolkuje, odpycha się na hulajnodze i co tam jeszcze bozia dała. Czad. Park pępkiem miasta. To tutaj zaczyna się życie. Ale nie samym parkiem człowiek żyje. Podreptaliśmy także nad Wisłę na mały lans na kocyku. Zgodnie z oczekiwaniami tutaj również było gwarno i wesoło. Słoneczko, piasek, lekki wiaterek, statki, wiadukty a na nich pociągi i tramwaje. Życie, życie jak w Madrycie.

Maj 17, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Balkonowa plantacja rzodkiewki

W zeszłym tygodniu postanowiliśmy z tatą założyć na balkonie eksperymentalną plantację pysznej rzodkiewki. W tym celu udaliśmy się do pobliskiego sklepu po podłużną doniczkę, 2 worki ziemi kwiatowej i jedno opakowanie z nasionkami rzodkiewki – odmiana Silesia. Według obrazka na opakowaniu i zapewnieniom producenta nasionek nasza rzodkiewka ma być długa i chrupiąca. Musimy tylko pamiętać, żeby podlewać roślinkę co dwa dni, a jak już wyrośnie nie trzymać jej długo na słońcu. Dzięki temu nasza rzodkiewka nie złapie robaków ani nie zwiędnie. Niby proste zasady, a przez 4 dni nic się nie działo. Myślałam, że z naszej plantacji będzie klapa. Jednak wracam w czwartek z przedszkola zaglądam do doniczki a tam pierwsza malutka zielona roślinka. Dwa maciupkie listki. W piątek było już ich 6 roślinek. A dzisiaj aż 16. Udało się. Warzywka rosną. Na ich cześć zaśpiewałam z tatą pochwalną pieśń plantatora balkonowego (słowa poniżej). Teraz tylko cierpliwie czekać na udane zbiory i będzie można chrupać rzodkiewkę na rozgrzewkę.

Na naszym balkonie zrobimy porządki,
Kupimy doniczkę, przekopiemy grządki,
przekopiemy grządki, raz, dwa, trzy.

Potem w miękką ziemię włożymy nasionka,
Będzie rosnąć rzodkiew na wesołym słonku,
na wesołym słonku raz, dwa, trzy.

Przyjdzie ciepły deszczyk i wszystko odmieni,
Na naszym balkonie grządki zazieleni,
grządki zazieleni, raz, dwa, trzy

Maj 14, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Gdzie te ciepłe dni

Rozbrykana NatalkaAle nam się maj trafił tego roku. Mokry, zimny i ogólnie mało przyjemny. Nie wiadomo czy będzie padać, czy padać nie będzie. Wyjść na rower czy zostać w domu. Ubrać bluzę z kapturem i bezrękawnik czy cieplejszą kurtkę. A tak naprawdę to po co zakładać tyle warstw. Nie można by tak już w samych t-shirtach latać. Zamiast parasola – okulary przeciwsłoneczne. Zamiast kaloszy – sandały. Czekam jeszcze tydzień na poprawę pogody, później będę niestety musiała kogoś rozliczyć za ten stan rzeczy. Do czego to podobne żeby przez brak słońca nie rosły tacie rzodkiewki na balkonie. Niech ja tylko znajdę winowajcę. Tak jak powiedziałam daję tydzień i nie każcie mi się denerwować bo będzie źle. Bardzo źle.

Maj 11, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Pomoc domowa

Dla przyjemności, by pomóc mamie i oczywiście z prostej ciekawości postanowiłam wczoraj pomóc w kuchennych rewolucjach. Szef kuchni – mama – przygotowywała właśnie składniki na danie główne jutrzejszego obiadu. Jednym z nich był płat mięska który trzeba było zmielić plus trzy cebulki dla smaku. To było zadanie w sam raz dla mnie. Proste i ciekawe. 2 w 1. Coś warczy, coś wkłada się z jednej strony a wychodzi z drugiej, coś się mieli, coś przeżuwa. Zabawa i pomoc. Pomoc i przyjemność. Przyjemność i zabawa. A na koniec słodki buziak i ciepłe przytulanie w podziękowaniu od mamy po skończonej robocie. Niektórych rzeczy nie sposób kupić, na niektóre rzeczy trzeba po prostu zapracować.

Maj 8, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Owocne posiedzenia

KwiatkiMiałam początkowo o tym nie pisać, bo to trochę śmierdząca sprawa i mało przyjemny medialnie temat. Z drugiej jednak strony jest to mój kolejny krok naprzód na drodze dorastania. Krok, który wcale to a wcale tak łatwo nie przyszedł. Krok, który na dobre odcina pępowinę łączącą Natalię-niemowlaka od Natalii-przedszkolaka. Dlatego właśnie postanowiłam o tym napisać i zostawić w eterze ślad. Mowa oczywiście o robieniu kupki. Czuję kiedy się zbliża. Już mam pełną świadomość co nadchodzi. Wiem jak się tego pozbyć i co najważniejsze gdzie się tego pozbyć. Jestem już gotowa na owocne posiedzenia na nocniku lub kibelku. Koniec z brudzeniem pieluszek i majteczek. No prawie koniec, może zdarzy się jeszcze kilka razy zapomnieć. Ale daje słowo – kilka i ani sztuki więcej. A tak to mała chwila skupienia, trochę stękania i gotowe. Można podcierać pupę i zapomnieć o całej historii. Jedna ważna rzecz. Aby dobrze zrobić kupkę, muszę mieć odrobinę prywatności. Dlatego zawsze proszę rodziców aby wyszli z łazienki i nie przeszkadzali. Jestem przecież już duża dziewczyna i mam swoje potrzeby. Żeby zakończyć ten „śmierdzący temat” czymś przyjemnym, zamieszczam fotkę z cudownie pachnącymi kwiatkami. Wiem, że pachną bo sama wąchałam.

Maj 5, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Rowerek biegowy

Rodzice obiecali i słowa dotrzymali. Ale z jednym małym ale… Miałam dostać rowerek i rowerek dostałam. Nie przypuszczałam jednak, że mój pojazd będzie wybrakowany. Wyobraźcie sobie moi mili, że wypakowuję prezent i wyliczam: koła – są, kierownica – jest, siodełko – jest, pedały – brak. Chwilunia, zaraz, zaraz chyba czegoś brakuje. Jak mam jeździć na rowerze bez pedałów. Zaglądam do instrukcji z obrazkami i kurka wodna faktycznie, rowerek nie ma pedałów. Jak widać ten model tak ma. Zamiast kręcić pedałami, odpycha się nogami. Nie widziałam, że tak można. Tato trochę pogłówkował i w międzyczasie skręcił bicykla. Dobra wsiadam, zobaczę jak to cudo chodzi a właściwie biega. Siodełko wygodne, kierownica się kręci, kolor może być. Czas zrobić próbne okrążenie na podwórku. Mamusiu proszę zakładaj buty, potrzebna mi asekuracja. No to wio.

Maj 2, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Skok na zamek

Nieopodal naszego osiedla, na zielonym trawniku-mokradle, rozbił obóz wędrowny park rozrywki. Takiej okazji nie mogłam przegapić. Z niecierpliwością czekałam, aż zakończy się stawianie atrakcji, ogłoszą uroczyste otwarcie i będzie można wkroczyć do akcji. Tadam. I co my tu mamy. Karuzela ze zwierzątkami – nie to dla maluchów. Kolorowy pociąg pędzący ślimaczym tempem po torach – nie to też dla maluchów. Elektryczne samochody ścigające się po torze – nie to dla chłopaków. Małpi gaj z piłeczkami – nie u dziadka Mariana jest większy i lepszy. Mrożąca krew w żyłach karuzela kręcąca się z zawrotną prędkością i dosyć wysoko – nie, boję się, to dla starszaków. Czy nie ma tutaj czegoś dla mnie? Hmmm. A co to? Wielki dmuchany zamek do skakania. Tak, tak – to dla mnie. Mamo, tato ja chce do zamku. Poproszę. Plis. Dziękuję. To pa lecę poskakać.