Archive from Sierpień, 2014
Sie 31, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Pierwsze podręczniki

PodręcznikiPrzede mną trudny rok w przedszkolu. Zaczynam naukę czytania, pisania i liczenia. W związku z powyższym rodzice dostali służbowe polecenie z przedszkola o zakupie kolorowych podręczników. Jak tylko kurier przyniósł paczkę od razu z ciekawości zajrzałam do środka książeczek. Książeczki są kolorowe i pełne zadań do rozwiązania. W środku są nawet naklejki, obrazki do wycinania. kolorowania i kto wie do czego jeszcze. Od razu, z marszu chciałam zabrać się do nauki ale rodzice ostudzili moje zapędy tłumacząc, że nauka nie zając nie ucieknie, poczeka cierpliwie w przedszkolu. W takim razie jutro z rana pakuje podręczniki do plecaka.

Sie 27, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Ubieranie – zaliczone

UbrankaPotrafię już rano sama się ubrać a wieczorem rozebrać. Majtki, skarpetki, koszulki, spodnie, leginsy, spódniczki, sukienki, bluzy, buty, baletki, crocsy wszystko opanowane. Każda z tych rzeczy ma inną technikę zakładania i zdejmowania ale jest to u mnie w małym paluszku. I nie mówimy tutaj tylko o teorii. Co to to nie. Mam na myśli najprawdziwszą praktykę, trenowaną na żywym organizmie (tzn. dzianinie). Nawet dla rodziców robią rano lub wieczorem małe show. Zapraszam do pokoju lub łazienki gdzie pokazuje i opowiadam co będę teraz robić. Napięcie rośnie w miarę spektaklu, a zenitu sięga jak staję się golaskiem bądź całkowicie ubrana. I nie ubieram się byle jak lub tył do przodu. Bacznie patrzę gdzie metka i dobrze wiem, że ma być z tyłu. Mówiłam, mam to w małym paluszku. Rozbieranie może i jest trochę chaotyczne ale tutaj chodzi o czas a nie o porządek. Przecież to i tak brudne rzeczy i pójdą do prania więc nie ma potrzeby się z nimi pieścić. I tyle w temacie.

Sie 24, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Pokaz fontann

Pokaz fontannJest w Warszawie takie miejsce gdzie wieczorem szaleją fontanny. Woda przebiera się we wszystkie znane barwy tańcząc do nastrojowej muzyki kreując zapierające z zachwytu pozy oraz formy. Spektakl odbywa się wieczorem po zmierzchu kiedy wyobraźnia jest najbardziej pobudzona i wyjątkowo sugestywnie działa na zmysły. Widowisko jest fantastyczne. Pomimo później godziny, aż tak bardzo nie chciało mi się spać. A może to nawet i dobrze, że byłam zarazem pół-śpiąca i pół-przytomna bo pokaz wydał mi się wyjątkowo bajkowy i został w mojej głowie długo po tym jak zamknęłam oczy do snu. Trudno znaleźć słowa, które to wszystko opiszą. To po prostu trzeba zobaczyć. Trzej przyjaciele z fontanny: woda, barwa i dźwięk. Dla amatora piękna i estetycznych wrażeń pozycja obowiązkowa.

Sie 21, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Nowa rok przedszkolny

DelfinkiPowoli kończą się wakacje więc czas pomyśleć o tym co ciekawego spotka mnie w Pomarańczowej Ciuchci. Od rodziców wiem, że moja grupa, Delfinków, będzie miała nową większą salę, na samym końcu korytarza, tuż obok kuchni. Sala musi być większa bo po pierwsze, jesteśmy już starsi i potrzebujemy więcej przestrzeni do brykania, a po drugie będzie nas więcej, gdyż od września przychodzą do nas nowe dzieci. Naszą starą sale przejmą najmłodsze przedszkolaki, Jagódki. Przejmą naszą salę i nawet nasze półeczki w szatni. Już słyszę ten płacz i rzęsiste łzy przy rozstawaniu z rodzicami. Przez jakiś czas nasze przedszkole będzie rano bardzo głośne i zawodzące. Ale już się nie naśmiewam, bo ja również ładnych parę litrów łez wylałam przy porannych rozstaniach. Nie śmiej dziadku z czyjegoś wypadku. Nawet jeśli ten wypadek mieliście okazję już zaliczyć. Co by jednak nie mówić trochę się za przedszkolem stęskniłam i z miłą chęcią będą chodzić do Pomarańczowej Ciuchci by przeżywać ciekawe przygody i zdobywać nowe umiejętności.

Sie 18, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Nauka pływania

Przez to, że byłam alergiczką o niezbadanym potencjale wysypek i powikłań przez długi okres czasu mój kontakt z wodą był praktycznie ograniczony do kranu, balii i wanny. Od niedawna mam zielone światło na chlorowany basen, słoną morską wodę czy też słodką choć nie zawsze czystą wodę mazurskich jezior. Stąd też zaliczyłam spory falstart jeżeli chodzi o oswajanie się z „dużą i głęboką” wodą, który teraz stopniowo nadrabiam. Wiem już, że strój kąpielowy można zamoczyć, a koło ratunkowe utrzyma mnie na wodzie. Wiem już jak pływać w pontonie a jak na materacu. Nie wiem natomiast najważniejszego – jak się pływa. I właśnie podczas tegorocznych wakacji wkroczyłam z impetem do akcji. W rolę trenera wcielił się tatko, który w ramach pierwszych zajęć powoli acz stanowczo oswajał mnie z wodą. Nie wiem czy wrzucanie do wody za ręce i ciągnięcie po wodzie jest powszechnie stosowaną metodą nauki pływania, jednakże mnie się bardzo podobało. Nawet pomimo gęsiej skórki i zgrzytających zębów nie miałam dość.

Sie 15, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Wioska Smerfów

Ostatni akcent wakacyjnej przygody z rodzicami to długi weekend w wiosce Smerfów. Oprócz nas smerfować na łonie przyrody będzie również Julka i Ignaś z mamą i tatą oraz babcia Mariola. Wszyscy mieszkamy w okrągłym domku bez kątów i kantów, co jest doskonałym rozwiązaniem konstrukcyjnym, gdyż będąc trochę niegrzecznym nie sposób iść do kąta, bo ….a to ci niespodzianka…. go nie ma. Czyli innymi słowy, możemy z Julką smerfować do woli ile wlezie. W planach jest smerfne ognisko, karmienie dzików, pływanie kajakiem po stawie, uciekanie po wiosce przed Gargamelem i czarowanie deszczu by nie spadł i nie psuł zabawy.

Sie 11, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Rodzinny wypad nad jez. Wiartel

Stało się, stało, to co miało się stać. Rodzinne wakacje i mega atrakcje. Hurra, yeah, jupikajej i juhu w jednym. Mieszkamy w małym drewnianym domku, w sosnowym lesie, nad samym jeziorem. Jest plac zabaw, jest plaża, jest kąpielisko, jest pomost, jest kajak i co najważniejsze – jesteśmy my – razem wspólnie cuzamen do kupy. Tato uczy mnie pływać, a z mamą lepię zamki z piasku. Z mamą pluskam się na materacu, a z tatą bawię na huśtawkach. Wszyscy się opalamy i dogadzamy sobie smakołykami. Jem codziennie lody (każdego dnia inne) i kisiel (inny dnia każdego). Na spanie w środku dnia szkoda czasu także wieczorem zasypiam w butach na stojąco. Mama nie zdąży przeczytać okładki książki a ja już śpię. Na taki wypad czekałam bardzo długo i równie długo będę go pamiętać. Na koniec przesyłam romantic foto – jez. Wiartel o zachodzie słońca.

Sie 8, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Kocia mama

Kocia mamaU babci Jasi w Kakach ni stąd ni zowąd pojawił się mały kotek. Od razu zapragnęłam się nim zaopiekować, bo był taki malutki, mięciutki, śliczniutki, biedniutki, przestraszoniutki i inne utki też. Na początku kotek nie chciał dać się złapać i cały czas uciekał. Ale w końcu dał się przekonać, że mam dobre serduszko i malutka nitka przyjaźni zaczęła się plątać. Po trzech dniach byliśmy już dobrymi kumplami, to znaczy ja byłam mamą kotka, a kotek był ….kotkiem. Mały problem był w wybraniem imienia. Natalia i MruczekStrasznie chciałam, żeby mój pupil miał na imię Emilka, jednakże gdy się okazało, że to jednak jest on, musiałam przechrzcić Emilkę na Mruczka. I tak już zostało. Natalia ma Mruczka, a Mruczek na Natalię. Ganiamy się po całym podwórku, bawimy piłką i patykiem, a w chwilach odpoczynku tulimy się do siebie. Miau.

Sie 5, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Cała Polska czyta dzieciom

Zuzia Skoro w całym kraju promowane jest hasło „Cała Polska czyta dzieciom” to moi rodzice nie mają szczególnego wyboru i wieczorem na dobranoc czasami żywo czasami ziewając czytają swojej córeczce kolorowe bajki. Bajki to odpowiednia liczba, gdyż w moim przypadku nigdy na jednej się nie kończy. Nawet dwie bajki to mało. Minimalna ilość bajek przed spaniem to trzy. Zazwyczaj to mama czyta książeczki ale od niedawna i tato nieśmiało włączył się w tą szczytną akcję. Trzeba przyznać że zarówno mama jak i tata czytają poprawnie i wyraźnie. Nawet z literką „r” nie mają żadnego problemu. I co najważniejsze czytają to co chce. To ja wybieram repertuar i kolejność, a nawet jak mam ochotę posłuchać tej samej bajki dwa razy pod rząd to w myśl zasady „nasz klient nasz pan” dostaję to na co mam ochotę. I oto chodzi, 20 minut czytanie dziennie, codziennie. W tej chwili najbardziej lubię słuchać i oglądać książeczki z serii o dzielnej Zuzi. Mam już ich chyba z 10, a każda jest ciekawa i niezwykle wciągająca.

Na schodach

Sie 2, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Lody na ochłody

Ale jest ukrop. Gorąco do kwadratu. Co ja tam plotę jest prawdziwy skwar do sześcianu. Żar leje się z nieba jak lawa z wulkanu. Nawet w cieniu jest ciepło niczym w sweterku od babci. Jeszcze chwila a skończy się skala na termometrze. Istna inwazja upału. Ale na szczęście jest na ten stan rzeczy ratunek, okresowo-chwilowo-przejściowy, ale jest i to się liczy. Ta magiczna receptura to oczywiście lody. Zimne, przynoszące ulgę i ochłodę. Ten kto wymyślił ten wynalazek jest moim idolem. Na jego część narysuję laurke i zaśpiewam piosenkę. Pierwsza podpiszę petycję o Order Uśmiechu dla tej osoby. O tak to dobry pomysł. A tymczasem pora na kolejną porcję zimnych lodów.

image