Archive from Październik, 2014
Paź 31, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Czarownica

Czarowna czarownica czaruje w czwartki. Niech się boi ten kto nie lubi nieszkodliwej magii i niegroźnych zaklęć. Jestem dopiero na pierwszym roku przedszkola dla miłych czarownic i sympatycznych czarowników także moje sztuczki magiczki są na razie słabo magiczne. Ale szybko się uczę i mam duży zapał do pracy, także w niedługim czasie króliki z kapelusza będę wyciągać tuzinami. Pytanie tylko kto je wszystkie złapie i z powrotem zaczaruje w kapeluszu? Pewnie tata bo lubi biegać. A dla mamy wyczaruje kwiatek który sprawi uśmiech i dobry humor. Nie ma co się bać czarownicy Natalia – jestem miła i przyjazna dla środowiska.

Czarownica

Paź 27, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Tort urodzinowy

Jak co roku Ola i Madzia mają na swoje urodzinki wystrzałowy tort. Nie inaczej było i tym razem. Co warte podkreślenia ciocia Asia cały tort od spodu aż po sam czubek zrobiła go własnymi rękoma oraz przy użyciu swoich autorskich pomysłów. 100% pracy twórczej, 0% ściemy. Cukiernicze dzieło sztuki. A efekt. Bajkowy. Wystrzałowy. Piorunujący. Aż szkoda kroić i jeść. I masz tu babo placek (znaczy tort). Bo przecież torty robi się po to żeby je jeść, ale niektóre są takie piękne, że aż żal sięgać po nóż. Można nasycić się od samego patrzenia.

Tort urodzinowy

Paź 24, 2014 - Alicja    Brak komentarzy

Natala i Ala

Odwiedziłam wczoraj moja uroczą kuzynkę Alę. Ala ma już jeden roczek i na poważnie przymierza się do chodzenia. Bardzo lubi robić wyciągniętym paluszkiem bzyczka oraz tańczyć gdy usłyszy skoczną i wesołą muzyczkę. Oczywiście nie mogłam odmówić sobie przyjemności przytulenia Alicji, a przy okazji rodzice (całe dwie pary) zrobili nam pamiątkowe zdjęcia. Kuzynka ma cały pokój kolorowych i grających zabawek, którymi świetnie się bawiłyśmy pozwalając rodzicom rozmawiać na tematy świata dorosłych (strasznie nudneee tematy). Na koniec wizyty zobaczyłam jak Ala się kąpie i szykuje lulu spać. Dzięki kuzynko za miły wieczór. Teraz zapraszam do siebie. Też mam kolorowe zabawki.

Natala i Ala

Paź 21, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

101 cm

Miarka wzrostuKolejna magiczna bariera przekroczona. Niezawodna miarka taty pokazała że od podłogi do czubka głowy mam aż 101 centymetrów wzrostu. A co to oznacza w praktyce. A chociażby możliwość wciskania guzików w windzie i otwierania przeróżnych drzwi. Teraz mogę również zapalić światełko w łazience lub w pokoju. Bez problemu dam radę stojąc na podnóżku umyć zęby i rączki nad umywalką. Albo jeśli siądę na kolankach to mogę jeść obiadek przy dużym stole razem z rodzicami. Niestety jest także i trochę minusów. Niektóre moje ulubione bluzeczki powoli robią się delikatnie mówiąc przyciasne. Niezawodna do tej pory prośba „mamo pomóż” nie jest już tak skuteczna jak chociażby miesiąc temu. I ledwo już się mieszczę w wózku spacerowym, co oznacza, że czasy wygodnych spacerów i drzemek podczas przechadzek niedługo z przyczyn technicznych ulegną dożywotniej likwidacji. Cóż każdy kij ma dwa końce. Ale jeśli che być się dużym i dorosłym to trzeba zachowywać się jak duży i dorosły. Innego wyjścia lub drogi na skróty nie ma.

Paź 18, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Antybiotyk

AntybiotykJestem chora. Mam brzydki kaszel i według słów pani doktor coś mi siedzi na płucach. Co z tego wynika. Niestety same przykre rzeczy. Chociażby szlaban na przedszkole. Co prawda siedzę sobie w domku z mamą i robimy dużo ciekawych rzeczy, ale jednak przedszkole to przedszkole. Choćby mama stanęła na głowie to w moich kolegów i koleżanki się nie zamieni. Niestety kwarantanna dotyczy nie tylko przedszkola ale także placów zabaw i ogólnie wychodzenia z domu. Czuję się trochę jak ptaszek zamknięty w klatce. Powoli dostaję świra i momentami nuuuudzę się okropnie. Najgorsza ze wszystkiego jest jednak konieczność brania antybiotyku. Pierwszy raz muszę to łykać i na dzień dobry wiedziałam, że to będzie paskudztwo. Bez wspomagaczy nie da rady tej białej substancji łykać. Po połknięciu francę trzeba szybko zapijać soczkiem, przegryźć żelkami lub kawałkiem czekolady. Istne katusze dla gardła i podniebienia. Pozostaje trzymać kciuki by to bleeeekarstwo zadziałało i bym szybko wróciła do zdrowia.

Paź 15, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Akrobatka

AkrobatkaOdkryłam, że moje ciało jest już na tyle sprawne i silne, że bez trudu potrafi wykonywać przeróżne figury akrobatyczne i gimnastyczne. I tak dla przykładu potrafię stać jak bocian na jednej nodze. Raz jak bocian prawonożny, drugim razem jak bocian mańkut. Umiem również kręcić się dookoła jak baletnica. Taneczne piruety wymagają dobrej równowagi i odpowiedniego balansu ciała. Jest trochę trudno, ale daję radę. Nie zawsze idealnie. Nie zawsze w równym tempie. Niemniej jednak wiruje bez upadków i nabijania sobie guzów. Potrafię również skakać raz na jednej nodze, raz na drugiej nodze tak jakbym uciekała po gorących kamieniach albo skakać jak kangur na dwóch nogach jednocześnie. Wszystkie sztuczki i tricki są rzęsiście nagradzane oklaskami przez rodziców, którzy stanowią bardzo wdzięczną i niewybredną widownię. A gdy się zmęczę i zmacham sięgam po bidonik z sokiem jabłuszkowym. Kurtyna.

Paź 12, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Jesienny spacer do lasu

Nasza rodzinka dawno nie robiła sobie rodzinnego zdjęcia i trzeba było coś z tym fantem zrobić. Pomogła piękna jesienna pogoda. Kolorowe liście i słoneczko ślicznie zapraszało na przedobiedni spacer po lesie. Nie trzeba było nas długo namawiać. I tak ni z tego ni z owego powstała jesienna sesja fotograficzna. Miejsca do fotek znajdowaliśmy sami, pozowaliśmy na komendę „uśmiech” sobie sami, zdjęcia robiliśmy oczywiście sobie sami. Takie z nas zosie samosie. Ale nie do końca, bo owocami naszej sesji dzielimy się na blogu.

Paź 9, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Urodziny w przedszkolu

3 urodziny w przedszkoluUrodzinki dla rodzinki odbyły się awansem, bo na 2-3 dni przed datą mojego przyjścia na świat. Natomiast w dzień moich urodzin, 7 października, przyjęcie urodzinowe odbyło się w przedszkolu. Z tej okazji przez cały dzień mogłam nosić na głowie prawdziwą koronę z cyferką 3 zrobioną specjalnie dla mnie przez panią Kasię i panią Madzię. Oczywiście był tort i były świeczki. Tym razem udało mi się zdmuchnąć wszystkie za pierwszym razem. Następnie były życzenia i uściski od kolegów i koleżanek z grupy Delfinków oraz wspólne tańce i zabawy. Przez cały dzień czułam się bardzo ważna i szczęśliwa. Każdy był dla mnie miły i życzliwy. Urodziny to bombowa rzecz, szkoda tylko że są raz do roku.

Paź 6, 2014 - Natalka    1 Komentarz

3 urodziny

3 urodzinyRaz, dwa, trzy i roczek przeleciał jak pociąg po torach. Wesoło mknęła lokomotywa, ciągnęła wagony przygód aż końca nie było widać. Jednak w końcu przyjechała do stacji z numerkiem 3. Wysiadam na peron, rozglądam się i patrzę a tu cała moja rodzinka z życzeniami, prezentami, balonami. Wiwaty i oklaski. Błyski fleszy i dmuchanie tortu. Gry, zabawy i konkursy. Uśmiechy, uściski, i dobrego jedzonka pełne miski. Prawdziwe przyjęcie urodzinowe. Takie o jakim marzyłam. Wszystkim za wszystko dziękuje. Jestem ogromnie szczęśliwa, że mam dookoła siebie tylu zacnych przyjaciół. Kochane ciocie, rozpieszczające babcie, gilgoczących wujków, przyjaźnie straszących dziadków, braci i siostry z którymi można konie kraść oraz rodziców, którzy zawsze są tuż obok. Prawdziwe szczęście jest w nas. Dzięki, że chcieliście się nim podzielić w dniu moich urodzin. Już za rok powtórka. To znaczy poczwórka.

Paź 3, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Piekąca piana czyli przymusowe mycie włosów

BambinoNie wiem jak u Was ale u mnie mycie włosów zawsze  się wiąże z dużym stresem, lękiem i ogólnie nie kojarzy mi się z niczym dobrym. I ta piekąca piana, która ma w życiu tylko jeden cel, aby dostać się do moich oczu i szczypać. Nie ważne czy szampon jest dla dzieci, dorosłych czy dajmy na to dla psów – szczypie tak samo. Szampon który nie szczypie jest tak samo realny jak lizak o smaku kurczaka. Rytuał mycia głowy odbywa się u mnie raz na jakiś czas podczas wieczornej kąpieli. Zawsze z pewną dozą nieśmiałości zadaje mamie pytanie czy dzisiaj myjemy włoski. Za to na odpowiedź czekam w wielkim napięciu i przy bijącym sercu. Kiedy odpowiedź jest przecząca oddycham głęboko i wracam do żywych, ale kiedy odpowiedź jest twierdząca chwytam się ostatniej deski ratunku – negocjacji. Przy dobrym podejściu do sprawy i niezłych argumentach można urwać jeden, góra dwa dni wolności od Bambino. Sprawa jest prosta albo ja zamydlę mamie oczy swoją gadką albo to mi zamydlą włosy. Wóz albo przewóz. Gdy już wiem, że nie ucieknę spod piany to idę na całość. Płaczę, krzyczę, kręcę się jak piskorz i uciekam na boki. Skutek tego taki, że szczypię dwa razy mocniej i dłużej. Dlatego od czasu do czasu staram się być dzielna i wytrzymać katusze grzecznie tak długo jak to tylko możliwe. W nagrodę mam puszyste, pachnące włoski i kilka dni spokoju.

Strony:12»