Archive from Styczeń, 2015
Sty 30, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Dyplom ze szczotkowania

Jak myć ząbkiOświadczam wszem i wobec, że od dzisiaj jestem uprawiona do samodzielnego mycia zębów. A możliwe jest to dlatego, że z oceną bardzo dobrą ukończyłam kurs szczotkowania prowadzony przez najprawdziwszą panią stomatolog. Teraz już wiem jak szorować ząbki i że pasty się nie je i że myć trzeba co najmniej dwie minuty i trzeba robić okrągłe ruchy szczoteczką i na koniec popłukać i wypluć wodę. Dokładnie tak. Acha i myjemy zęby dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Dyplom Czystego ZąbkaJeśli będziemy skrupulatnie przestrzegać tych wskazówek to ząbki będą zdrowe i wolne od wszelkich robaków i zarazków. A co najlepsze, bez obawy będzie można od czasu do czasu wcinać moje ulubione żelki i czekoladki. Także teraz już wiem, że pasta i szczotka to moi przyjaciele w zmaganiach o czyste ząbki a nie widzimisie rodziców i przykra konieczność. Skoro widzę w tym sens to przy szorowaniu będę teraz mniej marudzić, albo nawet wcale.

Sty 26, 2015 - Natalka    1 Komentarz

Dzień Babci i Dziadka

Dziadkowie przed występemUwaga pytanie retoryczne. Kto potrafi najlepiej rozpieszczać wnuczki. Odpowiedź jest oczywista – babcia i dziadek. Za każdym razem, czy to w  kurtce, czy w torebce, czy w  kieszeni, czy za pazuchą zawsze mają jakieś małe słodkie co nieco lub inny prezencik. Nie straszna im groźna mina rodziców i wyraźne zakazy. Babcia i dziadek są zawsze ponad przykazami i stosują swój własny kodeks postępowania z wnuczką – rozpieszczanie z miłości. Bardzo ale to bardzo cenię sobie swoje babcie i dziadków i żeby podziękować im za ich dobroć ze zdwojoną siła przygotowywałam się do przedszkolnego występu z okazji Dnia Babci i Dziadka. Wierszyk opanowałam już pierwszego dnia, a słowa piosenek i układy taneczne zaraz potem. Jednak największym hitem imprezy była możliwość wspólnego tańca z babciami i dziadkami. Mogłam się również odwdzięczyć za wszystkie otrzymane podarki i przy pomocy pani Kasi zrobiłam małe pamiątki. Mam nadzieję, że będą się babciom podobać. Co prawda mam małe serduszko, ale tego dnia biło ono dla moich kochanych babć i dziadków całą mocą. Bardzo proszę, rozpieszczajcie mnie dalej.

Sty 23, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Wycieczka do Centrum Nauki Kopernik

Wreszcie doczekałam się na drugą przedszkolną wycieczkę autokarową. Tym razem pojechaliśmy do Centrum Nauki Kopernik. Cele były trzy. Wszystkie szczytne. Nauka, zabawa i przygoda. Wybuchowa mieszanka, która nawet największego ponuraka postawi na nogi. Nauka, bo w nowoczesnym muzeum dzieci, dzięki różnym tajemniczym urządzeniom mogą poznać sekrety naszego świata. Zabawa, bo tym muzeum wszystko można dotykać. Guziki można wciskać, wajchy można przestawiać, korbki można kręcić, wszędzie można zaglądać. Przygoda, bo samemu pod okiem opiekuna wycieczki można własnoręcznie przeprowadzać różne eksperymenty i zabiegi. Czysta rewelacja. 100% satysfakcji i zadowolenia. To był po prostu kolejny udany dzień w przedszkolu Pomarańczowa Ciuchcia.

Sty 19, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Doktorowy zawrót głowy

lekarzJak to jest, że czuję się zdrowa i wiem że jestem zdrowa, a i tak dla profilaktyki chodzę do lekarzy. I niech będzie dla rozrywki można raz się przejść. Najgorsze jednak jest to, że jak już pójdziesz do lekarza to pan lub pani w białym fartuchu nie wypuści z niczym. Przychodzisz zdrowy wychodzisz chory. Nowoczesne metody leczenia. Raz zabolało mnie ucho. Mama zapisała mnie do laryngologa i wyszło że mam wodę w środku. Złapałam żółty katar. I już spacer do internisty, który znajduje szmery na sercu. Kardiolog potwierdza, że jest mały szmer ale chciałby dołożyć też coś od siebie i zleca EKG. I tu niespodzianka badanie nic nie wykazało. Lekarz jest wyraźnie zawiedziony i prosi o kolejną wizytę. Nie może dać za wygraną, skubany. Teraz na chwilę mam spokój. Ale nie na długo. W kolejce czeka stomatolog i alergolog. Szczególnie ten drugi jest kreatywny i może znaleźć coś ciekawego. Żyć nie umierać.

Sty 15, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Plan na żelka

Plan na żelkaCzwartek. Dzień jak co dzień. Poranne szykowanie z tatą do przedszkola. Ubrana jestem już w kurtkę, ciepły szalik i czapkę. Na nogach buty, a w ręce przytulanka – miś panda. Do głowy wpada mi genialny plan.

– Tato czy możemy wziąć na drogę jednego żelka. Czerwonego. Tak. Czerwonego. Dobrze. Podzielimy się nim później na połowę w autobusie.

– Dobrze Natalko, weźmiemy żelka i zjemy w autobusie. A teraz idziemy szybko bo się spóźnimy.

Pierwsza część planu poszła jak z płatka. Pora na drugą część.

10 minut później. Siedzę wygodnie w autobusie, który raźnie pędzi w kierunku przedszkola. Obok mnie tato, bo jakżeby inaczej.

– Tato jemy teraz żelka, dobra.

– Okej. Wyjmij z kieszonki i jemy.

Po krótkiej chwili.

– Wiesz co tato ten żelek strasznie scypie w język i zjem go całego bo by tobie nie smakował. Wiesz. Muszę jednak zjeść go całego.

Jak się okazało druga część planu była równie łatwa jak pierwsza bo tato tylko uśmiechnął się do mnie szelmowsko i nacisnął przycisk STOP byśmy nie przejechali przystanku „na żądanie”.

Sty 12, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Spa przed spaniem

Jestem małą kobitką ale jeśli chodzi o wygody i luksusy to nie widzę przeszkód żeby się hamować. Skoro jest taka możliwość to trzeba sobie dogadzać. Chwile relaksu i odprężenia jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiły. Gdzie jest napisane, że wieczorna kąpiel musi być szybka, prosta i powtarzalna. Taka nudna, taka szara. Zwyczajna. Nie ma takich zapisów. A jeśli nie ma to można poeksperymentować i sobie dogodzić. Ciepła woda, wygodna odprężająca pozycja, płyn do kąpieli, pełno bąbelków, aromatyczny zapach, w tle nastrojowa muzyczka, lokaj mama donosząca drinki. I tak zmysłowo, nieśpiesznie można się doskonale przygotować do snu. Domowe spa na 5 gwiazdek. Nic dodać, nic ująć.

Spa przed spaniem

Sty 9, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Czujesz ten pęd

Na jabłuszkuHasło przewodnie zimy w moim mieście brzmi „Śpieszcie się korzystać ze śniegu bo szybko odchodzi”. Skoro w nocy napadało całe 3 cm śniegu, to nie można było tego zmarnować, bo nie wiadomo kiedy druga taka okazja się nadarzy. O ile w ogóle się nadarzy.  Także szybko w myślach zlokalizowałam największą górkę w okolicy, ubrałam się ciepło, pod pachy jabłuszko i jazda korzystać póki można. Na miejscu okazało się, że amatorów białego szaleństwa jest w okolicy jest trochę, ale nie za dużo. Warunki na górce – znośne. Śnieg dawał poślizg, wystające kępki trawy – koloryt, a kamienie – wyboje. Dało radę śmigać na sam dół bez odpychania i przystanków po drodze z całkiem niezłą prędkością. Czuć było pęd i wiatr w uszach. Niby mała górka ale jednak radości sporo. I można się zmęczyć. 10 zjazdów pod rząd robi swoje. I nie ma wyciągu. Na górę na nogach. Trochę odpoczynku i zjazdy podwójne, raz z mamą, raz z tatą. To były dobre zawody. Szkoda, że śniegu już brak, bo chętnie bym powtórzyła zjazdy.

Sty 6, 2015 - Natalka    1 Komentarz

Natalia fotograf

Nie wiem czy wiecie ale od grudnia szkolę się w sztuce fotografowania. Długo polowałam aby dostać aparat rodziców w swoje ręce i w końcu się udało. Cierpliwość i ciche podchody zostały nagrodzone. Kiedyś musiał nadejść ten dzień i chwila nieuwagi. Tata przy komputerze, mama przy pralce, aparat na stole i bingo. Mam to cacko dla siebie. Szybko schowałam się w kąt i zaczęłam bardzo przyspieszony kurs fotografii. Pierwsze zdjęcia wyszły trochę ciemne. Właściwie to wyszły całkowicie ciemne, bo niby skąd mogłam wiedzieć, że palcem nie przysłania się obiektywu. Następnie przyszła kolej na zdjęcia całkowicie nieostre i podwójnie zamglone. Tak to jest jak się robi fotki z ukrycia w kącie. A potem przyszedł tata i zabrał aparat. Ale kilka dni później oddał i już spokojnie, na legalu, mogłam trenować fotografowanie mieszkania i jego mieszkańców. Poniżej próbka moich możliwości w postaci najlepszych zdjęć z miesiąca.

Sty 2, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Witajcie w Nowym Roku

2015Niech nam żyje nowy rok 2015. Niech to będzie rok pędzący na pełnych żaglach i z wiatrem. Nie bójmy się wyzwań i bądźmy gotowi na nowe przygody, a z każdej trudności wychodźmy z tarczą i podniesioną głową. Ten rok będzie należał do odważnych odkrywców i nieugiętych zwycięzców. Także zakasać rękawy i do roboty.

Sylwestra oczywiście zgodnie z tradycją przespałam. No prawie przespałam. Obudziła mnie końcówka fajerwerków, ale kolorowe błyski nie zrobiły na mnie większego wrażenia gdyż oczy strasznie się kleiły i mało co widziałam. Może za rok będzie lepiej. Ale szampan był. Prawdziwy truskawkowy z bąbelkami z Biedronki za 8,9. Także full wypas.