Archive from Kwiecień, 2015
Kwi 29, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Z lupą w parku

W przedszkolu odbyła się ciekawa wycieczka. Niedaleko, a nawet całkiem blisko bo do lokalnego parku. Pogoda była iście wiosenna. Słonko świeciło ale tak na pół gwizdka, także nie było ani za zimno ani za ciepło. W sam raz zajęcia na świeżym powietrzu. Celem spaceru było tropienie śladów wiosny. Każdy z przedszkolaków dostał w ekwipunku naukową lupę by łatwiej było szukać i pomarańczową chustę, żeby się nie zgubić. Mnie udało się wytropić mrówki w trawie i kwitnące gałązki drzew. Uważam, że to niezły rezultat jak na pierwsze polowanie z lupą. Po zajęciach dydaktycznych odbyły się zajęcia ruchowe na pobliskim placu zabaw. Z szerokiego wachlarza atrakcji wybrałam sobie huśtanie (w poziomie) i bujanie (w pionie). Równowaga została zachowana. I tak oto minął kolejny udany dzień w przedszkolu.

Kwi 26, 2015 - Jaś, Maja, Natalka    Brak komentarzy

Jestem eko

Na wstępie zaznaczę, że śmietniki w tle zdjęcia to zabieg celowy. Fotograf wiedział co robi. A teraz przejdźmy do rzeczy. Razem z Mają i Jasiem wzięłam udział w akcji wymiany elekro-śmieci na roślinki. Zasady były proste. Przynieś pod urząd dzielnicy stare zużyte sprzęty i baterie a w nagrodę dostaniesz roślinkę. Zabrałam tacie starą maszynkę do golenia i głośniki od komputera a od mamy dostałam stary zepsuty opiekacz. Zapakowałam do torby i poprosiłam aby rodzice zawieźli mnie na miejsce zrzutu. Tam stała już wielka ciężarówka na elekro-śmiecie. Od miłego pana za swoje fanty dostałam 3 karteczki, które mogłam wymienić w namiocie na piękne roślinki. Do wyboru były małe drzewka, krzewy, iglaki, kwiatki, zioła i przyprawy. Wybór nie był łatwy ale ostatecznie zdecydowałam się na małe żółte bratki. Zamierzam teraz swoje kwiatki posadzić na balkonie, podlewać i patrzyć jak ślicznie rosną. Ale najważniejsze że jestem eko i dbam o naszą przyrodę i otoczenie w którym żyję. Nie śmiecę i świecę (przykładem).

Jestem eko

Kwi 23, 2015 - Natalka    1 Komentarz

Autousypianie

Każdego wieczoru, po kąpieli, wybieram sobie osobę do czytania bajeczek. Przeważnie jest to mama. Tato jest od czasu do czasu. Mama bardzo by chciała żeby tato czytał częściej, a tato nie ma nic przeciwko temu. Jednakże ostateczny wybór należy do mnie i potrafię być bardzo przekonywująca. Przeraźliwie, hałaśliwie przekonywująca. I skuteczna. Czemu tak obstaję przy mamie, a tato idzie w odstawkę. Bo mama czyta mi co ja chcę, a tato chce mi czytać co tata chce. Subtelna różnica ale znacząca. Ostatnio jednak rodzice byli nieugięci i pomimo mojego sprzeciwu postanowili, że poczyta mi tato. I oczywiście tata zaraz zaczął mnie namawiać na książkę „Przygody Kubusia Puchatka”, ale bez obrazków. A ja chcę książkę z obrazkami. Postanowiłam, że nie dam za wygraną i wpadłam na genialny pomysł, że poczytam sobie sama. Aby nie być taka okrutna dałam tacie wybór. Mógł siedzieć na krzesełku obok i słuchać albo czytać sobie po cichu swojego Kubusia bez obrazków. Wybrał słuchanie. Ledwo zaczęłam sobie czytać, a moje oczy zrobiły się ciężkie i zasnęłam…

PS. Może i rodzice wygrali bitwę ale ja wygrałam wojnę.

Sama sobie czytam do snu

Weekend u babci Marioli

Razem z Julką dostałam zaproszenie na weekend do babci Marioli w opcji all inclusive. Zaproszenie obejmowało pełne wyżywienie serwowane w domowej babcinej kuchni (rosołek z makaronem w literki, pierogi z serem, cukrem i śmietaną, kolorowe kanapki, owoce i warzywa, soki z kartoników, te sprawy) oraz degustację potraw kuchni regionalnej w miejscowym KFC (frytki, kanapka z piersią kurczaka i soczek). 20150419_121100Pakiet atrakcji był również bogaty: warsztaty z robienia kolorowych polnych owadów, projektowanie strojów balowych dla lalek w książeczce z naklejkami, wycieczka do teatru na przedstawienie kukiełkowe o makowej królewnie i strachu na wróble połączona z zajęciami z tworzenia własnych strachów, oglądanie bajek, wspólna kąpiel i spanie na kanapie poprzedzone czytaniem do snu. Wszystko zaczęło się w sobotę o 11 rano a zakończyło w niedzielę o 16. Także jak widać grafik atrakcji był bardzo napięty i nie było czasu na nudę. Jeżeli nam wystawić ocenę imprezie to może być tylko jedna.  Szóstka super plus. Julka była super, babcia była super, atrakcje były super. Generalnie same ochy i achy, kupa śmiechu i ubaw po pachy. Dzięki dziewczyny byłyście świetne.

Kwi 16, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Tak sobie myślę

Siedzę na pomoście w parku i tak sobie myślę, że chciałabym już być dorosła. Mogłabym wtedy robić to na co mam ochotę bez konieczności pytania o zgodę. Mam kaprys iść w lewo – idę w lewo. Mam zachciankę na drugą paczkę żelków – otwieram i się zajadam. Nie mam zamiaru kłaść się spać – siedzę i bawię się do upadłego. Totalna swoboda działania i brak nakazów. Obok mnie na drugiej ławce siedzi tatko, a nieopodal na trawie pierwsze promienie słońca łapie mama. Odkręcam się w ich stronę i zadaję głośno pytanie. Jacy byście chcieli być, mali czy duzi? Odpowiedź pada natychmiast, bez zastanowienia i to z dwóch ust jednocześnie. Mali i młodzi. Dziwne. Ja chce być duża, a rodzice mali. Dokładnie na odwrót. Ja pragnę wolności, a mama i tato chcą wrócić pod jarzmo zakazów. Ale dlaczego chcecie być mali? Zadaję rodzicom pytanie dodatkowe. Natalko – przed Tobą jeszcze wszystko to co w życiu najlepsze, a my część tego mamy już za sobą i chętnie byśmy cofnęli czas by przeżyć to raz jeszcze. Zaskoczyło mnie to co usłyszałam. I tak na nowo sobie myślę że wolność wyboru to chyba nie najlepsza rzecz jaka mnie w życiu spotka. Zatem powstaje pytanie, co to będzie? Pożyjemy, zobaczymy. Tylko kurka wodna bym tego nie przegapiła i jak rozpoznać że to właśnie to?

Na pomoście

Kwi 13, 2015 - Natalka    1 Komentarz

Teraz i wtedy

Zdjęcie to tylko przystanek na trasie. Czasami przystanek na trasie się powtarza. Można wtedy na chwilę przystanąć, powspominać i porównać….

Ten sam park. Ta sam plac zabaw. Ta sama zabawka. Ta sama zielona lina. Ta sama kratka. Ta sama ja. Ta sama ale jednak inna. Starsza (na pewno), wyższa (na bank), dojrzalsza (być może), mądrzejsza (jest taka szansa), grzeczniejsza (oby), ładniejsza (trzymam za to kciuki), spokojniejsza (nie ma takiej opcji), weselsza (należy jak leży), zdrowsza (wróżenie z fusów), jednakże z niezmiennie kochającym życie serduszkiem i wiarą w dobry świat. Razem w drużynie ze zwariowaną mamą i szalonym tatkiem.

…..do następnego przystanku.

Kwi 9, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Przydałby się jakiś wyjazd

Może wypadDawno, dawno temu. Dni, tygodnie, miesiące wstecz jak przez mgłę pamiętam, że gdzieś, kiedyś razem całą rodzinką pojechaliśmy. Piszę o tym dlatego, że mam wewnętrzne uczucie zaplątania w codzienność. Mam już powoli dosyć tych samych obrazków, które malują się przed moimi oczami. Czuję ogromny głód podróży i wielką chęć poznania nowego miejsca. Robi się cieplej, słonko dłużej grzeje, dzień się wydłuża. To doskonałe argumenty by podnieść pupę z siedzenia i gdzieś się ruszyć, najlepiej w nieznane. Podpytam rodziców co o tym sądzą. Mam nadzieję, że ich także uwiera własne podwórko i chcą zobaczyć co w świecie piszczy. Myślę, że mały wypadzik dobrze zrobi naszej rodzince. Biorę co wlezie – morze, las, góry – wszystko pasuje jak ulał.

Kwi 6, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Wielkanoc 2015 – przemyślenia na gorąco

Wszystko przemija nawet najdłuższa żmija. Także najedli się, napili, nagadali, spędzili czas z rodziną to teraz wracamy na ziemię, pijemy ziółka na szybsze trawienie i kierujemy myśli w stronę zwykłego jutra. Na mnie czeka budzik nastawiony na siódmą rano i standardowa wędrówka z tatą do przedszkola. Dziękuję wszystkim Zajączkom za drobne upominki, rodzicom za zniesienie embarga na czekoladę, babciom i ciociom za konspiracyjne cukierki i żelki, rodzeństwu za tonę szaleństwa i wygłupów oraz Jezuskowi za to że jestem tym kim jestem i żyję tam gdzie żyję. Niech żyje Wielkanoc. Alleluja.

Wielkanoc 2015

Kwi 3, 2015 - Natalka    1 Komentarz

Święcony koszyczek

Święcenie pokarmów w kościółku w pięknie przystrojonym koszyczku to moja ulubiona tradycja Wielkanocna. Pomimo swojej powagi jest bardzo radosna, kolorowa i żywa. Już samo ubieranie koszyka daje wiele satysfakcji i zabawy. Chciałoby się do koszyczka włożyć wszystkiego po troszeczku a miejsca wcale nie jest tak dużo, także żeby zmieścić każdy rarytas trzeba ciutkę pogłówkować. Taka mała dekoracyjna zagadka, rebusik wielkanocny. Ot taki entliczek pentliczek święcony koszyczek.

        Entliczek pentliczek święcony koszyczek,

A w tym koszyku dobroci bez liku,

Są jajka – pisanki, kurczaki, baranki,

kiełbaska, babeczka, sól i ciasteczka,

chlebek, rzeżuszka, pieprz i wydmuszka,

I wszystko to ksiądz nam jutro poświęci,

A my Alleluja będziemy wniebowzięci,

Składając sobie życzenia i całując się w policzek,

Entliczek pentliczek święcony koszyczek.

Entliczek pentliczek święcony koszyczek