Archive from Lipiec, 2015
Lip 28, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Tęczowa pasieka

Obiecałam fotki ze stadniny i pasieki. Obiecałam. Stadnina już była, teraz pora na pasiekę. Ameryki nie odkryję jak powiem że pszczółki to bardzo pracowite zwierzątka. Ale nie myślałam, że aż tak pracowite. Spokojnie mogą stawać w szranki z mrówkami. Znane jest powiedzonko mrówcza praca, ciekawe jednak dlaczego nikt nie mówi pszczela harówka. Nie wiem czy wiecie ale pszczoły muszą odwiedzić około 4 milionów kwiatów, aby zebrać nektar na 1 kg miodu. A jedna pszczółka robotnica może wyprodukować w swoim życiu miód w ilości 1/12 łyżeczki od herbaty. Tak, tak łyżeczki od herbaty, nie chochli lub wiadra. Łyżeczki. Czujecie ten ogrom pracy. Ja już czuję i złego słowa na pszczółki nie powiem, bo bardzo lubię miodek i doceniam pożyteczną pracę żółto-czarnych skrzydlatych owadów. I powiem wam coś jeszcze. Pszczółki to nie tylko miodek. Od pracy pszczół czyli zapylania zależy bowiem 3/4 produkcji żywności jaką spożywa człowiek. Jak pszczółka na kwiatek nie przyleci to nie będzie owoców i warzyw dla dzieci. To się dopiero nazywa harówka.

Lip 25, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Pan Sanatorium z Enefzet

NFZWczoraj kiedy wracałam z mamą do domu po przedszkolu odwiedziliśmy na chwilę pocztę by odebrać tajemniczy list. Jak się okazało to było zaproszenie na wakacje od pana Sanatorium z Enefzet.  Nie znam tego pana ale to miłe z jego strony, że zaprasza mnie i mamę do siebie na wakacje. Na tą wieść mama strasznie się ucieszyła i powiedziała, że może w końcu uda się pozbyć mojego ciągłego kataru i glutów z nosa. Dobra nasza, ja też się bardzo cieszę, bo lubię podróże i wakacje. Szkoda tylko, że tata nie jest zaproszony ale i tak pewnie nie mógłby jechać bo musi pracować, a mama może wziąć urlop. Tata pewnikiem i tak wpadnie do nas w odwiedziny na dni parę, przecież nie wytrzyma bez swoich kobitek przez bite trzy tygodnie. Ja też będę trochę tęsknić. W domu zapytałam się taty gdzie leży ten Enefzet bo nie znam takiej miejscowości. Warszawę znam bo w niej mieszkam, Kaki znam bo tam jeżdżę na wieś, ale Enefzet – pierwsze słyszę. Uzdrowisko w DąbkachTato odpowiedział, że Enefzet to nie miasto tylko zbite w kupkę trzy literki N F i Z. Taki skrót od pierwszych liter wyrazów. Aha. Ustawiłam w głowie literki obok siebie i szybko rozszyfrowałam rebus. Nadmorskie Ferie Zdrowotne. Także już wiem, że jadę nad morze, ale nadal nie wiem gdzie. Z pomocą przyszła mama. Natalko pojedziemy do Dąbek. I wszystko stało się jasne. Dzisiaj od rana mamę boli głowa. Chodzi w kółko i biadoli, że nie wie jak się spakować. 30 lat wakacji na karku, setki pakowań zaliczonych i nagle taki problem. Ach, ci dorośli.

Lip 21, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Natalia dżokej

Wycieczka do stadniny to tak naprawdę jedna główna atrakcja. Możliwość przejażdżki na grzebiecie konika. Już w autokarze wszyscy rozmawialiśmy z podnieceniem o tym kto się nie będzie bał wsiąść na to sympatyczne zwierzę. Ale zanim dane nam było się przejechać, odwiedziliśmy stajnię gdzie przywitaliśmy się z konikami i poznaliśmy jak zwierzęta mieszkają, co jedzą, jak się o nie dba i jakie mają zwyczaje. Podniecenie cały czas rosło. Atmosfera była gorąca i każdy przestępował z nogi na nogę. Kiedy to już będzie to przejażdżka. No kiedy. Teraz. Uff nareszcie. Ustawiliśmy się w szeregu i czekaliśmy (nie)cierpliwie na swoją kolej. Przed posadzeniem na grzbiet każdy dostał prawdziwą dżokejską czapkę i lejce. Dla bezpieczeństwa konika prowadziła miła pani. Uczucie jest nad wyraz przyjemne. Koniki są takie miłe i grzeczne, że aż nie wypada być przy nich rozrabiaką. To było coś wspaniałego i na pewno będę chciała w przyszłości jeszcze zakosztować przejażdżki na koniku.

Lip 19, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Wycieczki z przedszkola

PWycieczkaod koniec czerwca wszystkie przedszkolaki i ich rodzice dostali biuletyn pod wiele mówiącą nazwą Obieżyświat, gdzie w sposób przystępny były opisane wakacyjne wycieczki z przedszkola. W każdym tygodniu wakacji jest tylko jedna wycieczka, na którą trzeba się zapisać. Stąd ten biuletyn i trochę czasu do namysłu. Razem z mamą i tatą zrobiliśmy debatę przy drewnianym stole i po burzliwych naradach (bo akurat była burza za oknem) ustaliliśmy, że w lipcu pojadę na wycieczkę do stadniny koników i do pasieki pszczółek. Sierpniowe wycieczki na razie zostawiliśmy w spokoju bo to tego czasu jeszcze dużo się może wydarzyć. Może na przykład gdzieś wyjedziemy całą rodzinką. Kto wie. Ale wróćmy do tematu. Stadnina i pasieka. Tak się śmiesznie złożyło, że wycieczki są tak zaplanowane, że mają miejsce jakby dzień po dniu. Jedna już odbyła się w piątek, a druga będzie w poniedziałek. Jak zdejmiemy wolny od przedszkola weekend to wycieczki będą obok siebie. Nieźle co. Natala i spółka na tropach niezwykłych zwierząt. Oczywiście pochwalę się fotkami z wypraw jak tylko będą dostępne i drugie oczywiście, że zdam krótką relację z tego co przeżyłam i odkryłam.

Lip 16, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Gram w Dobble bo wiem co jest dobre

DobbleTo nie jest żaden artykuł sponsorowany. Od nikogo nie dostałam nawet grosika za tą recenzję. Jedyne (i aż) co dostałam to świetną rozgrywkę podczas gry. Po prostu ta gra jest nieziemsko wciągająca i ekscytująca. A jeśli coś jest naprawdę dobre to należy to chwalić i tym się dzielić.

Na Dobble wpadłam zupełnie przypadkiem bo na działce u Gosi i Madzi. Siedziałyśmy na trawce pod namiotem i nagle pojawił się tata dziewczyn z magicznym pudełkiem ze śmiesznym ludzikiem. I tak dałam się złapać na haczyk. Dobble2Zasady gry są bajecznie proste i można opanować je dosłownie w minutę. Na każdym kartoniku narysowanych jest osiem różnych symboli. Jednakże tylko jeden symbol jest wspólny dla dwóch różnych kartoników. Kto pierwszy go odnajdzie, nazwie i zabierze kartonik ten zdobywa punkt. Liczy się spostrzegawczość, refleks czyli bystre oko i szybka ręka. I już potrafisz grać w Dobble. Gra wciąga jak odkurzacz śmiecie – szybko i dokładnie. Dodam jeszcze, że gra posiada 5 wariantów rozgrywki, które dodatkowo urozmaicają zabawę. Chcesz się zmierzyć, zapraszam do siebie na partyjkę. Listonosz z przesyłką już jest w drodze.

Lip 12, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Spływ pontonem

Od razu walę z grubej rury. Zaliczyłam dzisiaj prawdziwy spływ pontonem po rzecze Liwiec. Liwiec, leniwiec jak sama nazwa wskazuje charakteryzuje się rwącym nurtem i dynamicznymi zakrętami. Nie zraziło nas to jednak do podjęcia próby spłynięcia około 3-4 km rzeką w niedzielne popołudnie. Śmiałków było czterech: Gosia, Madzia, Grzesiek i ja. Do pomocy i czarnej roboty mieliśmy 3 pomocników w postaci tatuśków, którzy bacząc na nasze bezpieczeństwo robili wszystko abyśmy dobrze się bawili. Najlepsze kąski ze spływu to skakanie z pontonu do rzeki, przepychanie pontonu po mieliznach, zdobywanie tajemniczych wysp i taplanie w wodzie na płyciznach. W międzyczasie raczyliśmy się pysznymi jagodziankami, paluszkami i gumą Mambą oraz suszyliśmy i ogrzewaliśmy ręcznikami by zaraz znowu zaliczyć kolejne skoki do na pobliskie płytkie bystrza wody. A na miejscu docelowym, na publicznej plaży, czekały nasze mamy niby to wyluzowane ale jednak systematycznie patrzące na zegarek i pobliski zakręt z nutką obawy oczekujące naszego rychłego przybycia. Jako że zabawa była szampańska a humory najwyższych lotów powitaliśmy nasze mamy naprędce skleconą piosenką – „Nasza mama jest piękna”, którą podobno było już słychać na trzy zakręty przed metą.  Niestety pomimo ładnego przywitania i spędzenia w wodzie około 2 godzin mama i tak wieczorem kazała mi się wykąpać. Czemuuuu?

Lip 9, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Pomażę się tatuażem

Podobno wszystko jest dla ludzi. Dla dzieci już nie wszystko ale nadal sporo. Oczywiście trzeba pamiętać o umiarze i takie tam, ale generalnie, w myśl zasady „żeby życie miało smaczek…”  należy choć raz spróbować i przeżyć co się tylko da. A ja miałam ostatnio smaka na tatuaż. Chodziło to już za mną od wakacji. W domu mam jeden tatuaż z trupią czachą, ale na moje oko kiepsko to współgra z moimi t-shirtami w koniki, pieski, kotki, kwiatki i myszki miki. Zaczęłam urabiać grunt u taty mimochodem wtrącając tak przy okazji, że marzy mi się tatuaż. Tatko nie jest z twardej gliny i długo nie musiałam czekać na niespodziankę. Naturalnie udałam zaskoczenie wzbogacone o uśmiech i rzucenie się w ramiona i już można było szykować rączkę pod tatuaż. Z szeregu różnych obrazków wybrałam bałwanka Olafa z Krainy Lodu i jestem zadowolona z wyboru.

Tatuaż

Lip 5, 2015 - Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Weekend z Julką

Zaprosiłam Julkę na wspólny wyjazd na wieś na weekend. Z góry było już wiadomo, że o żadnej nudzie nie będzie mowy. Bo co dwie głowy to nie jedna. A z nami dwiema to można nawet konie kraść. Co tam gadam jakie konie. Damy radę nawet słonia zakosić. Takie z nas sympatyczne nicponie i huncwoty. Jako, że pogoda dopisała a nawet dała trochę za dużo do pieca w weekend przeważały gry i zabawy wodne oraz zajęcia cieniolubne. Wśród tych pierwszych prym wiódł tour po pobliskich basenach koleżanek i lody, a wśród drugich wyprawa do lasu na jagody połączona z robieniem jagodzianek i konsumpcją na miejscu. Były również zajęcia gospodarskie czyli wizyta w oborze i kurniku oraz poszukiwanie skarbów na podwórku. Ani się obejrzeliśmy a weekend miał się ku końcowi i przyszła pora zwijać manatki. Nie ma co pisać że było klawo bo to oczywista oczywistość. Jasne jak słońce jest również to, że w niedługiej przyszłości trzeba zorganizować powtórkę. Pytanie tylko kiedy i gdzie?

Lip 2, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Cyklistka na pół gwizdka

Rodzice kupili mi rowerek. Na własność i wyłączną wyłączność. Stwierdzili, że skoro zostało im trochę pieniążków z wakacji to mogą zrobić córeczce prezent. Nie protestowałam. Rowerek jest biało-różowy, ma 2 hamulce, koszyk dla misia i głośno dzwoniący dzwonek i generalnie o takim marzyłam. Dodatkowo tato zamontował małe boczne kółeczka bo jeszcze nie umiem złapać równowagi i muszę jeździć na czterech. Taka ze mnie cyklistka na razie na pół gwizdka. Ale i tak jest klawo, szczególnie jak się rozpędzę. A skoro o pędzeniu i szybkości mowa to żeby być zabezpieczona przed ewentualnym upadkiem obowiązkowo na głowę zakładam kask rowerowy z myszką Miki. I tak oto ni stąd ni zowąd, niespodzianie, dołączyłam do szczęśliwego grona rowerzystów. Kto ma ochotę na wspólną przejażdżkę to palec pod budkę bo za minutkę….

Rowerzystka