Archive from Sierpień, 2015
Sie 28, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Powrót do przedszkola

Pomarańczowa Ciuchcia - UrsusWakacje dobiegają końca, czas pożegnać plaże i morze, a pora na powrót polubić poranne wstawanie i podróże autobusem do przedszkola. Tak, tak zaczynam trzeci rok w Pomarańczowej Ciuchci. Teoretycznie nic nie powinno mnie już zaskoczyć bo jestem przecież zaprawionym w boju przedszkolakiem ale kilka nowości jak widać się znalazło. Co czeka nowego grupę Delfinków w tym sezonie. Po pierwsze nowa pani. Zamiast pani Madzi, która będzie opiekować się mniejszymi dziećmi, w naszej wesołej gromadce pojawi się pani Małgosia. Po drugie nowa sala. Od września Delfinki będą się uczyć i bawić w sali nr 5, która jak sama nazwa wskazuje jest na piątkę z plusem – przestronna, jasna i gustownie urządzona. Po trzecie nowa szatnia. Tym razem Delfinki wylądowały w głębi korytarza pod ścianą. Nie wyobrażanie sobie jak duże było moje zdziwienie kiedy wchodząc pierwszy raz do szatni na moim miejscu zamiast obrazka delfinka zobaczyłam krasnoludka. Po czwarte nowi koledzy i koleżanki. Okienko transferowe dobiegło końca, kto miał odejść odszedł, kto miał przyjść przyszedł i suma sumarum grupa Delfinków na rozpoczęcie roku liczyć będzie 14 osób z nieznaczną przewagą chłopaków. Czy to dobrze czy źle nie wiem. Okaże się w praniu. I na koniec po piąte nowe książki z ćwiczeniami. Podobno będziemy się uczyć czytać, liczyć i pisać. Poważna sprawa. Także jak widać na załączonym obrazku stara Pomarańczowa Ciuchcia zaprasza ale w nowej całkiem ciekawej odsłonie. Coś czuję, że ten rok będzie równie udany jak zeszły. A może lepszy, hehe.

Sie 25, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Domek słodki domek

Domek słodki domekJestem już w domku. Podróż powrotna była długa i męcząca, ale szczęśliwie udało się dotrzeć do celu. Najwspanialsza chwila dzisiejszego dnia to bez wątpienia przejście przez drzwi wejściowe do mieszkanka i poczucie, że jest się wreszcie u siebie. Zaprawdy powiadam Wam, wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. A poczucie ciepła własnego łóżeczka – delicje, że palce lizać. Ale żeby nie było wakacje w sanatorium w Dąbkach oceniam w samych superlatywach. Pojechałam jako zdrowo chora, wracam jako zdrowo zdrowa. Katar znikł, kaszel znikł. Oby na jak najdłużej. Tfu tfu by nie zapeszyć. Atrakcji było co nie miara i mama stawała na głowie abym się nie nudziła i zaznała prawdziwego wypoczynku. Nie mogę tego inaczej podsumować niż słowami – Miałam najwspanialszą mamę pod słońcem w Dąbkach. I nowe znajomości. Towarzysze doli i niedoli mat, inhalacji i bioptronów. Zuzia, Jagódka, Milenka i oczywiście Mateusz. Mój pierwszy wakacyjny prawdziwy przyjaciel. Z takim kumplem jak Mati to można piasek z plaży kraść garściami. Na szczęście mamy mają do siebie komóreczki to jest szansa, że znajomość będzie dalej trwać. Cóż więcej można chcieć od życia…. Chyba tylko powtórki za rok.

Sie 22, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Dąbki – przyjazd tatki

Powoli zbliża się koniec przygody leczniczej w sanatorium w Dąbkach. Czekałam na ten czas z utęsknieniem, ale nie dlatego że mi się tutaj już nie podoba, tylko dlatego że na ostatnie 5 dni miał przyjechać do nas tata. A tato słowa dotrzymuje. Jak obiecał to tak zrobił. Rodzinka znowu jest w komplecie. Wielkie super z plusem. Teraz pokazuje tacie wszystko to co opowiadałam przez telefon. Jestem licencjonowanym lokalnym przewodnikiem a tata uważnym turystą bo słucha moich wykładów z niezwykłą uwagą. Przyjazd taty otworzył także możliwości na nowe atrakcje, których mama z uwagi na trudności logistyczne wolała sama nie realizować. I tak na pierwszy ogień poszła wycieczka rowerowa do miejsca gdzie jezioro uchodzi do morza oraz stawianie namiotu na plaży połączone ze wspólnym oglądaniem zachodu słońca. Cóż więcej można dodać. Z mamą było świetnie ale cała rodzinka to cała rodzinka i nic tego nie przebije.

image

image

image

Sie 18, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Dąbki – nowe znajomości

Natala i MateuszSanatorium w Dąbkach to wielki budynek i oczywiście nie jesteśmy w ośrodku z mamą same. Na swoich turnusach są tutaj dzieci z całej Polski, ale co ciekawe i trochę smutne nie ma nikogo z Warszawy. I te ciągłe zmiany. Jedni kuracjusze przyjeżdżają, drudzy się pakują, trzeci wyjeżdżają. Ledwo kogoś poznasz na plaży, a nazajutrz na stołówce okazuje się że już ten ktoś właśnie wraca do domu i właściwie można się już pożegnać. Takie życie, trzeba spieszyć się poznawać ludzi, tak szybko odchodzą. Niemniej jednak udało się pozyskać długoterminową znajomość, rówieśnika z Wieliczki, Mateusza. Świetnie się dogadujemy i kłócimy jednocześnie z moim nowo poznanym towarzyszem zabaw. Jak nie jesteśmy razem to się za sobą oglądamy, jak jesteśmy razem to każda nowa zabawa jest doskonałym pretekstem to małej waśni i energicznej wymiany zdań. Ale nie ma mowy o żadnych rękoczynach. Jesteśmy z Mateuszem kulturalni i dobrze wychowani i wiemy, że mediacje w naszym imieniu prowadzić będą nasi opiekunowie. I tak w kółko, rozstajemy się i spotykamy. Na stołówce, na zabiegach, na plaży i na mieście. Nawet mamy swoją rymowankę – Mateusz i Natala – trala lala lala.

Sie 14, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Dąbki – wycieczka do Darłowa

Skoro wszystko co było do zobaczenia w Dąbkach zostało już zaliczone, przyszła pora na poszerzenie horyzontów i wycieczkę do pobliskiego Darłowa. Ale żeby nie było tak zwyczajnie, szaro i pospolicie do sąsiedniej miejscowości pojechałyśmy pociągo-busem. Pociągo-bus to taki mini autobus, który wygląda jak pociąg ale jeździ po drogach. A samo Darłowo to Dąbki razy 2 plus latarnia morska. Dwa razy więcej ludzi, dwa razy mniejsza plaża, dwa razy większa miejscowość i prawie dwa razy drożej. Zdecydowana większość atrakcji ta samo. Innymi słowy, dobrze że odpoczywamy w Dąbkach. W Darłowie na uwagę jednak zasługuje latarnia morska, z której rozciąga się ładny widok, zwodzony most oraz pirackie łajby cumujące w porcie. I właściwie tyle w temacie. Niemniej jednak podczas drogi powrotnej, na mocy wzajemnego zrozumienia, jednomyślnie uznałyśmy, że wycieczkę zaliczamy do udanych. Co zobaczyłyśmy to nasze i dobrze nam z tym.

Sie 10, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Dąbki – nadal jest dobrze

Wakacje w Dąbkach nie zwalniają tempa. Grafik cały czas pęka w szwach od atrakcji. Co prawda czasami zdarza się mały zonk, jak chociażby galaretowate meduzy w morzu, ale nie wpływa to znacząco na ogólną notę końcową. W niedzielę odwiedziła mnie Ula, moja psiapsióła ze Słupska. Podczas odświeżania znajomości przetestowałyśmy wszystkie napotkane po drodze odpłatne pojazdy. Naszym łupem padły – gokarty napędzane siły nóg, rowerek wodny napędzany siłą rodziców Uli oraz quadzik napędzany siłą silnika elektrycznego. Na tym ostatnim to tak pędziłam, że chyba połknęłam jakąś muchę. A fuj. A jak już nam się znudziły rozrywki mobilne zagrałyśmy w plenerową grę – szachy po pachy. Nie wiem kto wymyślił takie wielkie pionki, ale dobrze że nie wpadł na pomysł by dołączyć również kostki. A wieczorkiem gdy emocje już opadły odbyłam z mamą romantyczny spacer brzegiem morza i podziwianie zachodu słońca. Te kolory, ten szum fal, obmywające stopy morze i miękki zapadający się piasek – bajka.

Sie 7, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Dąbki – jest dobrze

Kilka dni już z mamą leczymy się nad tym morzem i muszę powiedzieć, że takie leczenie to ja rozumiem. Żadne tam pigułki i syropki o smakach wykrzywiających usta. Żadne maści i kremiki mające zapachy z pod pachy. O nie nie nie. Tutaj jest pełna kulturka. Najpierw śniadanie a`la szwedzki stół a potem powoli dostojnym krokiem do zabiegowego na bioptron (naświetlanie), gimnastykę leczniczą na lepsze krążenie i inhalacje. Takie rewelacje. A później czas wolny. Dąbkach atrakcji sporo i wszystkiego na raz nie da się zaliczyć, także dawkujemy sobie z mamą je umiarkowanie i powoli. Oczywiście codziennie jest plaża i złocisty piasek ale woda lodowata i kąpiele raczej dla śmiałków. Ja śmiałkiem nie jestem i wystarczy mi piasek, wiaderko i łopatka. Jak na razie do wody wskoczyłam tylko na sesję zdjęciową. Wypróbowałam już miejskie place zabaw (całkiem całkiem), siłownię plenerową (niczego sobie) i małpi gaj (w dechę). Skusiłyśmy się również z mamą na rejs statkiem o niezbyt wyszukanej trasie w tą i z powrotem. Pomimo dobrej kuchni w sanatorium nie mogłyśmy odmówić sobie  skosztowania lokalnych specjałów kulinarnych z lodami i frytkami na czele. Poluje również na rekordy we wszędobylskich automatach na pieniążki. I na razie to chyba wszystko ale lista miejscowych atrakcji jest dużo dłuższa. A skoro wspomniałam już o pieniążkach to wiedz tato (jeśli akurat czytasz bloga), że może nam ich trochę zabraknąć. Tak zawsze mówi mama gdy przechodzimy obok automatów. Także proszę tatko bądź gotowy nam trochę dosłać w razie potrzeby bo tu nie ma nic za darmo. Nawet powietrze kosztuje jakieś klimatyczne. Ale na razie jest dobrze a pogoda miodzio. Kolejny raport wkrótce.

Sie 4, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Już nad morzem

Dąbki - pierwsze spojrzenieKomunikat dla wszystkich zainteresowanych i troszczących się bardzo. Ogłaszam wszem i wobec, że jesteśmy już z mamą nad morzem. Podróż odbyła się bez przygód. Autokar nie był pierwszej młodości, może był nawet pełnoletni, jednakże jechał całkiem żwawo. Ja całą drogę przespałam, mama całą drogę próbowała usnąć. Dąbki przywitały nas piękną, słoneczną pogodą, skrzekiem mew i pustą plażą (o 7 rano najwyraźniej tutaj jeszcze się śpi). Około 12 mamy dostać pokój i wtedy dopiero dowiemy się wszystkiego co i jak. Na razie nie czuję się jeszcze kuracjuszką i nie wiem co mnie czeka ale początek jest w miarę obiecujący. Trzymajcie kciuki za dobrą pogodę, smaczne jedzonko i doborowe towarzystwo dla mnie i mamy. Nie proszę chyba o wiele? Będziemy w kontakcie…

Sie 2, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Na szczycie

Świat kiedyś będzie należał do nas – dzieci. Jesteśmy młodzi, odważni i przebojowi. To nasza siła. Nie ma dla nas rzeczy niemożliwych i nierealnych. Nasze uśmiechy i serdeczność rozkładają na łopatki i kruszą najgrubsze mury. Nie trzymamy długo urazy a nawet jeśli się bijemy to tylko na żarty. Uważam że w odniesieniu do kontaktów międzyludzkich to dorośli powinni brać z nas przykład. Może wtedy dookoła byłoby mniej kłótni, waśni i awantur. My dzieci jesteśmy ponad to. Jesteśmy dla siebie przyjaciółmi. Jesteśmy na szczycie.

image