Archive from Październik, 2015
Paź 29, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Zagadka

Czasami najprostsze rzeczy stanowią nie lada zagadkę i potrafią nieźle namieszać w głowie. Przyroda potrafi być bardzo kreatywna i jeśli chce to tworzy rzeczy, które tylko na pierwszy rzut oka są tym na co wyglądają. Ale wystarczy, że na chwilę się obrócisz i już zaczynasz mieć wątpliwości. A czym więcej się zastanawiasz, tym więcej wątpliwości, spirala się nakręca, a ty stoisz w środku skołowany na maksa. A to przecież prosta zagadka. Dobra, dobra, skończmy z teorią, weźmy się za praktykę. Chcesz spróbować swoich sił z mocami przyrody. Proszę bardzo. Oto pytanie. Na obrazku poniżej widnieje dyniowy arbuz czy może arbuzowa dynia? Miłego główkowania.

 

Co to za roślina?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Paź 26, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Adaś

Mamy nowego członka rodziny. W Kakach urodził się mały Adaś. Rodzice, ciocia Ewelinka i wujek Krzysiek i przede wszystkim starszy brat Adasia, Jaś są bardzo dumni i szczęśliwi, że ich rodzinka liczy teraz już cztery osóbki. Wcale ale to wcale się im nie dziwię. Serdecznie gratuluje i wnoszę toast za pomyślność moim ulubionym soczkiem jabłkowym. W sobotę z wielką dozą podniecenia i radości pojechałam powitać Adasia na świecie. Mówię Wam, ale on jest śliczny i malutki. Przez całe nasze odwiedziny milusio spał ciepło opatulony kocykiem w swoim łóżeczko. Żeby go nie zbudzić delikatnie głaskałam jego maciupkie paluszki, wpatrując się maślanym wzrokiem w jego śliczną buzię. Adaś to prawdziwy słodziak z krainy szczęśliwości. Gdybym mogła to chętnie zabrałabym Adasia do domu na kilka dni by go kąpać, karmić i nawet zmieniać pieluszki. Trenuje od roku na lalkach to wiem jak to się robi.

Adaś

Paź 22, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Nowy fotelik

Fotelik Monterey2Ostatnimi czasy miałam ogromne problemy żeby dobrze zapiąć się w foteliku samochodowym. Albo po zapięciu byłam tak ściśnięta jak szprotki w puszcze i o ruchu i oddechu mogłam jedynie pomarzyć albo pomijając względy bezpieczeństwa moje zapięcie było czystą prowizorką, fuszerką i improwizacją w jednym. I nie brzuch temu winien bo ten jest nadal szczupły i gładki, a wzrost, który poszybował już ponad 110 cm i sprawił, że mój dotychczasowy fotelik stał się po prostu za mały. Nie było innego wyjścia jak zakup nowego siedziska. Wybór padł na Monterey2. Podobno jest bezpieczny i wygodny i ma rosnąć ze mną. Ciekawe skąd będzie wiedział kiedy ja rosnę a kiedy nie. Najbardziej podoba mi się w nim, że zapinam się tak samo jak dorośli i że posiada dwie skrytki na picie i drobne zabawki. Na razie tylko siedziałam w foteliku, ale na weekend jedziemy na wieś i będę mogła przetestować go na własnej pupie i pleckach. Zakładam, że będzie spełni moje oczekiwanie bo jak nie to oddam go rodzicom do reklamacji.

Paź 19, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Pająki i skorpiony

Brzydka pogoda i nie do końca wyleczona grypa sprawiła, że przez cały weekend czułam się trochę obrzydliwie. Coś paskudnego ciągnęło się za mną, czułam obecność jakiegoś obcego ciała, ktoś z ukrycia mnie obserwował. Postanowiłam zrobić zasadzkę. Bawiłam się normalnie lalkami, jak gdyby nigdy nic by uśpić czujność tajemniczego prześladowcy. Nagle znienacka odwróciłam się i wstałam na równe nogi. Mój wzrok z laserową precyzją skanował cały pokój w poszukiwaniu łotra. Wreszcie w rogu pokoju na suficie znalazłam gagatka. Szpiegował mnie czarny, chudy, patykowaty pająk z krainy deszczowców. Już miałam lecieć po tatę, żeby wziął mopa i zrobił paskudzie pranie tysiąclecia kiedy pająk nagle przemówił.

-Natalko, nie rób mi krzywdy i tylko jedź do Pałacu Kultury i Nauki na wystawę o pająkach. Kiedy poznasz nas lepiej może nas polubisz.

Cóż miałam robić, dałam pająkowi szansę.

Wystawa była bardzo ciekawa i wymagała odrobiny odwagi ponieważ w terrariach można było oglądać pająki wielkości ręki i jadowite skorpiony. Co odważniejsi mogli nawet wziąć ptaszniki do ręki, ale ja trzymałam się od tego z daleka. Ptaszniki są strasznie włochate i mało ruchliwe, ale za to dobrze się kryją i tkają gęste mlecznobiałe sieci. W niektórych terrariach trzeba było nieźle się wysilić aby wśród patyków i roślinności wypatrzyć wielonożnego pajęczaka. Nie wiedziałam, że pająki to modnisie. Wyobraźcie sobie, że od czasu do czasu zrzucają skórę by przywdziać zupełnie nową. Ta stara skóra nazywa się wylinka. Wśród okazów można było obejrzeć nawet Czarną Wdowę i niebieskiego skorpiona. No cóż, wystawa nie sprawiła, że zapałałam nagłą miłością do pająków, ale teraz już wiem, że to też zwierzątka, które wiodą ciekawe życie i chcą żyć, także traktowanie ich mopem to złe rozwiązanie. Już lepiej zaprosić do szklanki i wypuścić za oknem na parapet lub do doniczki. Pająk z mojego pokoju zniknął.

Wystawa pająków

Paź 15, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Urodzinowa stadnina kucyków

Cytując klasyka: „Gdy emocje już opadną jak po wielkiej bitwie kurz” można przejść do krótkiego podsumowania urodzin i podziękowań. Także w ramach przygotowań do imprez urodzinowych rodzice zużyli 3kg mąki pszennej, 6l soku jabłkowego, 24 jajka…. Żartuje, żartuje, żartuje. Nie o tym chciałam napisać.

Przede wszystkim chciałam każdemu z osobna podziękować i pogratulować jednocześnie, że pomimo różnego wieku potrafiliśmy się wspólnie bawić jak dzieci podczas specjalnie przygotowanych na tą okazję gier i zabaw. To było super przeżycie obserwować jak w każdym wujku i każdej cioci budzi się drzemiące od pokoleń dziecko, które z zażartością ale i z uśmiechem na ustach walczy o każdy punkt dla swojej rodzinki. Zamiast jedzenia frykasów przy stole i rozmów o pupie Maryny zwyciężyła chęć zabawy i wspólnych wygłupów. To był istny czad. O takie urodziny właśnie mi chodziło.

Dziękuje również za wszystkie życzenia te z bliska i te z daleka. Jeśli tylko część z nich się spełni to praktycznie nie mam o co się już na przyszłość martwić bo wszystko jest już poukładane i wyłożone na talerzu.

I na koniec wielkie dzięki za koniki i inne upominki. Myślałam o jednym, góra dwóch zwierzątkach a dostałam całą stadninę. Z tymi życzeniami to chyba naprawdę trzeba uważać bo nie dość, że potrafią się spełnić to jeszcze pączkują jak drożdże. Ale z drugiej strony urodziny są tylko raz w roku, więc można w ten specjalny dzień dać się zwariować i przeuszczęśliwić. Każdy z nas przecież zasługuje na chwilę radości od życia.

Stadnina kucyków

Paź 11, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Tort urodzinowy

Proszę Państwa oto tort!!!

Tort z gatunku prima sort,

chętnie Wam kawałek podam,

ale nie ma już,

jaka szkoda!!!

Tort na 4 urodzinki

Autorami tortu są oczywiście mama i tata. Mama stworzyła cały środek, który składał się z wafli przekładanych świeżymi borówkami i malinami zatopionymi w pysznym kremie na bazie serca mascarpone. Tato wziął na warsztat część wizualną i udekorował tort tym co dzieci lubią najbardziej – rurkami i żelkami. Dodatkowo całość przewiązana została czerwoną wstążką aby wzmóc efekt końcowy i przytrzymać rurki w pionie na wypadek dezercji z patery. Rodzice wysoko ustawili sobie poprzeczkę w tym roku. Ciekawe czy doskoczą do tego poziomu za rok, a mówiąc o dziesiątych urodzinkach. Ale to ból głowy rodziców, ja spijam tylko słodką śmietankę ich pracy. Wolno mi, wszak to moje święto.

Paź 7, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

4 lata

Pytanie za sto punktów!!! Co się wydarzyło 1461 dni temu o godzinie 21:23? Tak, tak, dokładnie tak. Urodziłam się. Dzisiaj kończę 4 latka i czuję się z tym świetnie. Podoba mi się na tym świecie i nie zamierzam się z nikim zamieniać na miejsce. Dookoła siebie mam samych życzliwych ludzi rozsiewających hektolitry pozytywnych wibracji i miliony możliwości na nowe przygody. Czasami przechodzi jakaś burzliwa chmura i tracę dobry humor, a nawet pojawiają się łzy, grzmoty i wyładowania. Jednakże po burzy zawsze przychodzi słońce i wszystko wraca na właściwe tory. Jak wygląda 4-letnia Natalka. Nadal jestem wszystkiego ciekawa, głodna wiedzy i wrażeń. Interesuje mnie dobra bajka, ciekawa książka, taniec i skoczna muzyka oraz sport bo sport to zdrowie. Nie lubię myć włosów, jeść nudnych kanapek i śmieci na ulicy. Lubię wszystkie zwierzątka w szczególności kotki i pieski choć jestem na nie uczulona. Moja recepta na udany dzień to buziak od mamy i przytulas na naładowanie serduszka i łaskotki oraz wygłupki od taty na dobry humor i gotowe. A teraz pędzę cieszyć się swoim dniem.

4 Latka

Paź 5, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Dmuchana zjeżdżalnia

Każda dobry lokalny piknik rodzinny musi spełniać 3 warunki. Po pierwsze muszą być atrakcję dla dzieci, po drugie muszą być jakieś konkursy z nagrodami, po trzecie obowiązkowo musi być dmuchana zjeżdżalnia a najlepiej to dwie. Pozwolicie, że skupię się na ostatnim warunku. Każda dmuchana zjeżdżalnia spełnia jednocześnie dwie przeciwstawne funkcje społeczne. A mianowicie, pozwala wyszaleć się i odpocząć. Niemożliwe. Możliwe, możliwe. Dmuchana zjeżdżalnia daje wyszaleć się dzieciom, a odetchnąć rodzicom. Kiedy dzieci z mozołem wspinają się po dmuchanych szczebelkach na sam szczyt zamku, wieży czy innej dmuchanej fortecy by zaraz z impetem i uśmiechem na ustach zlecieć na dół, rodzice objuczeni jak woły mogą na chwilę zrzucić z siebie dodatkowe ubrania, plecaki, baloniki i inne cenne nagrody zebrane na pikniku i zrobić krótki popas (złapać oddech, napić się i coś przekąsić). Kiedy my jesteśmy w siódmym niebie, rodzice kurczowo trzymają się ziemi i szukają gdzie można by klapnąć. Kiedy my, skaczemy, biegamy, wspinamy się i zjeżdżamy nie mogąc nawet na sekundę się zatrzymać, rodzice stoją lub siedzą niczym posągi oszczędzając siły by móc za chwilę przenieść swój wędrowny obóz na kolejną piknikową atrakcję. Dzięki dmuchanym zjeżdżalniom równowaga w rodzinie zostaje zachowana a siły wyrównane.

Dmuchana zjeżdżalnia

Paź 2, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

My little pony

My little PonyWsiąkłam, wsiąknęłam, wsiunkłam. Magiczny świat małych kucyków zaczarował mnie na dobre. Z zapartym tchem oglądam ich przygody podczas porannego śniadania. A w drodze do przedszkola nic innego nie robię tylko cały czas o nich myślę. Są takie słodkie, że nie można ich nie lubić. Chce je głaskać, przytulać, czesać. Uuuuuuuuuuuuu. Tak bardzo chciałabym je mieć. Proszę uważnie czytać między wierszami. Zbliżają się MOJE URODZINY a ja NIE MAM ŻADNEGO KUCYKA. Drogie ciocie, babcie, wujkowie i dziadkowie, może to trochę nieładnie pisać otwarcie o tym co się chce dostać na prezent, ale ja wszystko słyszę jak dzwonicie do moich rodziców o małą podpowiedź. Ale mam pewien pomysł. Zagramy w taką grę, że ja będę udawać, że tego nie napisałam, a wy będziecie udawać, że tego nie czytaliście. I wszystko będzie w porządku. Dobra gramy. OK. To ja zaczynam bo jestem młodsza.

PS. Z góry dziękuję i już się nie mogę doczekać.