Archive from Listopad, 2015
Lis 29, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Disney on Ice – Magiczny Świat Lodu

Disney on IceWłaśnie spełnia się moje marzenie. Razem z mamą udaję się na doskonale przyjęte przez najmłodszą publiczność, rodziców i recenzentów przedstawienie Disneya.  Po raz pierwszy zobaczę na żywo i na lodzie postaci z mojego ulubionego filmu, „Krainy Lodu”. Oprócz księżniczek Anny i Elsy, bałwana Olafa czy handlarza bryłami lodu Kristoffa, na lodowisku pojawią się także bohaterowie innych animacji Disneya: „Pięknej i Bestii”, „Małej Syrenki” i nowoczesnego klasyka: „Zaplątanych”. Olafy Wszystkie bajki oglądałam, wszystkie bardzo lubię i praktycznie znam na pamięć. Spodziewam się show przez duże S, emocji przez duże E i wrażeń przez duże W. Będę piszczeć, klaskać, skakać i pożerać wszystko wzrokiem i zmysłami. Do wyjścia zostało jeszcze kilka minut a mnie tak nosi jakbym przeżywała inwazje owsików. Czy jest jakiś sposób aby przyspieszyć czas? Mamo czy już jedziemy? Tak!!! Hurraaaa!!! Uwaga Elsa, uwaga Anna, przybywam.

 

ARVE Error: id and provider shortcodes attributes are mandatory for old shortcodes. It is recommended to switch to new shortcodes that need only url

Lis 26, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Wywiadówka czyli kablowanie na dywanie

WywiadówkaWczoraj w przedszkolu była kolejna wywiadówka i rodzice poszli do pani Kasi na dywanik aby posłuchać co ich córeczka w ostatnim czasie przeskrobała. Tym razem byłam całkowicie spokojna bo nie przypominam sobie abym cokolwiek nabroiła. Niemniej jednak mały stresik był ale zgodnie z przypuszczeniem, niepotrzebnie. Oto laurka, (w skrócie)  jaką dostałam od pani Kasi – Natalka umie właściwie się zachować w różnych sytuacjach, jest pewna siebie, aktywnie uczestniczy w zajęciach i lubi się wypowiadać na forum grupy. Jest samodzielna i zaradna oraz staranna i estetyczna przy pracach plastycznych. Bardzo lubi zabawy muzyczne i taniec, ma poczucie rytmu. Kiedy rodzice czytali wynik obserwacji od pani Kasi na mojej buzi pojawił się mały rumieniec bo przyjemnie jest słuchać miłe rzeczy na swój temat. Teraz muszę się tylko postarać aby ta laurka zdopingowała mnie do dalszej pracy. Nie wolno mi osiąść na laurach. Trzeba mieć to na uwadze i kropka.

Lis 23, 2015 - Natalka    2 komentarze

Dzień Pluszowego Misia

W środę będziemy obchodzić Dzień Pluszowego Misia, ale w naszym przedszkolu obchody tego hucznego święta zaplanowane są na dzień dzisiejszy. Z tego powodu wszystkie dzieci zostały poproszone aby wziąć swoje pluszaki ze sobą, gdyż w przedszkolu będę czekać na kochane misie atrakcje i niespodzianki. Ja oczywiście zabrałam ze sobą swojego misiula Pandę, powiernika moich snów, trosk i niepowodzeń. Nie wyobrażam sobie braku Pandy u mojego boku. W pokoju zajmuje zaszczytne miejsce w łóżku tuż obok poduszki, skąd ma doskonały widok na cały pokój i może sprawować rządy pod moją nieobecność. Panda towarzyszy mi również podczas dłuższych wypraw i wycieczek oraz zawsze zabieram misia ze sobą na wakacje. Misiulek Panda to mój najlepszy towarzysz dzieciństwa i nie oddam go nikomu za nic. A teraz apel do szacownych słuchaczy, kto może niech wzniesie toast za wszystkie kochane pluszowe misie na świecie. Gotowi!!! To do dna.

Miś Panda

Lis 19, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Nauka nie idzie w las

W przedszkolu nauka literek i cyferek idzie pełną parą. Prawie codziennie mamy zajęcia i atrakcje w których w sprytny sposób przemycane są różne liczby, sylaby, głoski, szlaczki, literki i licho wie co jeszcze. Oczywiście cel jest jasny, Delfinki zanim opuszczą mury przedszkola mają potrafić czytać i liczyć. Cel szczytny i trudny ale możliwy do zrealizowania, bo jeśli się czegoś bardzo chce to osiągniecie sukcesu jest tylko kwestią czasu. A już teraz potrafię liczyć do dziesięciu a nawet dalej. Jeśli chodzi o literki to potrafię rozpoznawać na jaką literkę zaczyna się dane słowo, np. koza jest na literkę k, a gruszka na literkę g. Postępy widać jak na dłoni i jak tak dalej pójdzie to już niedługo będę mogła czytać rodzicom bajkę na dobranoc. No może trochę się zagalopowałam z moim optymizmem. Zanim cokolwiek sama przeczytam to jeszcze trochę wody z kranu popłynie, ale dopnę swego zobaczycie.

Lis 16, 2015 - Julka Kulka, Natalka    1 Komentarz

Jest babcia jest impreza

To już trzeci raz kiedy babcia Mariola zaprasza mnie z Julką do siebie na szalony weekend. Nie będę już pisała jak było i co było, bo to jasne jak słońce, że było odlotowo. Stałym punktem programu jest oczywiście wypad do teatru, wizyta w restauracji/kawiarni i wspólne kreatywne, plastyczne zabawy dywanowe. Jak wiadomo u babci obowiązuje tylko jedna zasada czyli absolutny brak zasad. Pod warunkiem bycia grzeczną dziewczynką, babcia rozpieści do granic możliwości. Dla przykładu. U rodziców czekoladę widzę głównie na obrazkach, a u babci mówisz i masz i to w takich ilościach, że trzeba upychać po kieszeniach bo na raz tego nie pochłoniesz. Rodzice nie są, ma się rozumieć, do końca zadowoleni z takiego obrotu spraw ale wytłumaczenie babci by nie rozpieszczała wnuków jest równie łatwe jak zawiązanie butów jedną ręką. W teorii możliwe, w praktyce chyba już nie. I apeluję aby taki stan rzeczy pozostał. Nie zmieniajmy świata na siłę. Babcia jest aby rozpieszczać, wnuki by się poddawać rozpieszczaniu, a rodzice by pozwalać. Babciu jakby co jestem gotowa na wieczór nr 4.

Lis 12, 2015 - Natalka    1 Komentarz

Karmnik

W trakcie budowy karmnika dla ptakówTrzy na pozór nie związane ze sobą rzeczy. Myśl o nadchodzącej zimie, wolna sobota i zawalające miejsce deski na balkonie. Jeśli myślicie, że nic się nie da z tym zrobić, to jesteście w wielkim błędzie. Tacie wystarczyła chwila skupienia na kanapie by móc zapolować na ulotną myśl i…. bingo. Plan gotowy. Zbudujemy karmnik dla ptaków. Na warsztat wybieramy przedpokój, narzędzia wyjmujemy z szafy zza rur od odkurzacza, plan domku dla ptaków pobieramy z internetu, mama w pokoju włącza radio Bajka i daje zielone światło dla prac konstrukcyjnych w domu. Możemy zaczynać. Najpierw trzeba było pomierzyć deski na równe kawałki. Tata trzymał, ja zaznaczałam flamastrem. Potem trzeba było je pociąć. Ja trzymałam, tata ciął. Następnie gwoździkami połączyć ze sobą odpowiednie elementy. Ze względu na trudność walenia i złożoność prac tato wziął całość czynności na siebie, ja poszłam się bawić i co rusz kontrolowałam postęp prac. Najwięcej problemów miał tato z przymocowaniem dachu i delikatnie w tej kwestii improwizował ale ostatecznie się udało. Uważam, że jak na pierwszy w życiu domek dla ptaków to tato spisał się całkiem nieźle. Z wyglądu karmnik przypomina karmnik i nic w nim nie lada ani nie odpada. Teraz mogę nasypać do domku ziarenek i zaprosić ptaszki na poczęstunek. Ciekawe kiedy przylecą na moją stołówkę. Serwować będę tylko zdrową żywność, bez sztucznych barwników i bez konserwantów.

Karmnik

Lis 9, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Calineczka

Pałac w Wilanowie jak co roku w okresie jesienno-zimowym zaprasza na pokaz rozświetlonych ogrodów. Zeszłym razem wystawa była inspirowana baśnią o Alicji w Krainie Czarów, w tym roku natomiast iluminacje przenoszą nas w świat Calineczki. Ogród rozświetlony całą paletą barw otoczony jest z każdej strony przez dużych rozmiarów owady i zwierzęta ukryte wśród kolorowych kwiatów. Przechadzając się po alejkach można spotkać biedronkę, pszczołę, ślimaka, motyla, ważkę i pewnie jeszcze jakieś żyjątko tylko pamięć zawodzi. Wszystkie stworzenia były taaaakie duże a ja taaaaka mała. Dobrze, że te stworzonka to tylko kolorowe lampki bo jakbym spotkała takiego dużego ślimaka na trawniku to bym uciekła gdzie pieprz rośnie. Tuż obok ogrodu Calineczki był drugi rozświetlony magiczny ogród, który zmieniał barwy w takt muzyki. Bardzo przyjemne wrażenia estetyczne ale na krótką metę, gdyż od tych zapalających, gasnących i zmieniających rytm kompozycji można było dostać oczopląsów. Wracając samochodem do domu wspólnie ustaliliśmy, że w domu damy odpocząć oczom i będziemy stosunkowo ostrożnie pstrykać światłem w mieszkaniu.

Lis 5, 2015 - Julka Kulka    Brak komentarzy

Zlot czarownic

Jak co roku na wieczór Helloween przyjechała do mnie Julka. Tym razem hasłem przewodnim był zlot czarownic. A skoro zlot to musi być dużo latania. I tak w istocie było. Przebrałyśmy się w stroje czarownic i tańcząc dzikie tańce czekałyśmy na pełny zmrok by następnie po ciemku z latarkami szukać na podwórku schowanych przez tatę dyń. Biegania było co niemiara bo tata pochował pomarańczowe warzywa w najciemniejszych kątach – na placu zabaw, przy fontannie, w altanach – dosłownie wszędzie. Po warzywnych poszukiwaniach przyszedł czas na tworzenie dyniowych strachów i rytualną kąpiel w blasku świecących a jakże, dyń. Sabat zakończył się uroczystą kolacją z deserem w postaci helloweenowych krówek ciągutek. Tuż przed snem odtańczyłyśmy taniec czarownic w rytm piosenki „Uwielbiam dżem” i poszłyśmy grzecznie, jak na czarownice przystało, spać już podczas czytania drugiej bajki. O dziwo w nocy nie śniły nam się żadne koszmary. Oczywiście za rok powtórka z rozrywki.

Złe czarownice

Lis 1, 2015 - Natalka    1 Komentarz

Prośba do aniołków

Byłam wczoraj i dzisiaj na grobach rodziców moich dziadków by zapalić lampkę za ich pomyślność w niebie. Z tego powodu mam gorącą prośbę do aniołków aby troszczyły się ładnie o wszystkich mieszkających w niebieskim królestwie. Niech niczego im nie braknie, niech mają zawsze słoneczną pogodę i dużo atrakcji oraz niech odpoczywają w spokoju. Amen.

image

image