Archive from Styczeń, 2016
Sty 28, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Niespodzianka dla Dziadków

Dzisiaj w przedszkolu obchodzimy łączony Dzień Babci i Dziadka i z tej okazji dla naszych kochanych starszaków przygotowaliśmy małe przedstawienie. Ale nie o tym chciałam napisać. Po przedstawieniu zapraszam dziadków do siebie na obiadek i mała niespodziankę, którą upichciłam specjalnie dla nich. Tak, tak, dobrze czytacie upichciłam. Prawie sama, prawie wszystko od początku do końca moimi małymi rączkami. Ale żeby nie być gołosłowna to tatko nagrał film z tej hecy i możecie sobie zobaczyć jak mi poszło gotowanie na ekranie.

Sty 24, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Mroźny spacer

Wczorajszy dzień był pod dyktando mamy, która popołudniu zażyczyła sobie: po pierwsze spacer po oświetlonym Krakowskim Przedmieściu, po drugie odbiór nagrody w postaci kawy w kawiarni (dla mamy) i frytek z KFC (dla mnie) od taty, który przegrał z nami w grę rodzinną. I co z tego, że mróz i zimno, zimno i mróz. Mama się uparła. Koniec i kropka. Ubraliśmy się ciepło, wskoczyliśmy do naszego focusa i fru do centrum realizować zachciankę mamy. Spacer był szybki i treściwy. Porównaliśmy, że oświetlenie Krakowskiego Przedmieścia jest identyczne jak w zeszłym roku. Dokładnie takie samo. Kropka w kropkę. Znowu zrobiłam sobie fotkę w wesołej ciuchci, żeby był ślad w papierach i już szukaliśmy dobrej kawiarni, gdzie tatko mógł zrealizować swoją przegraną. Wybór padł na Costa Coffee i kawę o smaku szarlotki oraz frytki z KFC o smaku frytek z KFC (po cichu przemyconych do kawiarni w papierowej torebce). Należy jeszcze odnotować, że na miejscu spożywając wygraną skorzystaliśmy z domina i puzzli a na koniec mama stwierdziła że jest jej niedobrze to tej dobrej kawie. I to by było chyba na tyle jeśli chodzi o wczorajszy mroźny spacer.

Sty 21, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Kraina lodu w teatrze

Z Anną i OlafemJak pisałam w poprzednim poście sypnęło śniegiem w stolicy. Ale nie samymi sankami w zimowy weekend człowiek żyje. Zadbałam już o swoje ciało, pora zatroszczyć się o duszę. Artystyczną duszę. A skoro mamy mróz za oknem to czemu nie przenieść go na deski teatru. Akurat w miejskim domu kultury „Arsus” grali przedstawienie luźno oparte o animowany szlagier Kraina Lodu. Spektakl pasował do zimowej koncepcji jak znalazł i tematyka bardzo mi odpowiadała, bo Anna, Elza i Olaf to jedni z moich ulubionych bohaterów kreskówek. Także zdjęłam spodnie narciarskie, założyłam bluzeczkę z Elzą i niespiesznie udałam się z tatą do domu kultury. Z OlafemPamiętacie jak pisałam, że na górce był tłok jak podczas promocji w Lidlu, to w Arsusie był harmider jak podczas promocji w Biedronce. O zostawieniu numerka w szatni można było pomarzyć, a kolejka po bilety była jak stąd dotąd i końca nie widać. I oczywiście stało się to co musiało się stać. Na pięć osób przede mną ogłosili koniec sprzedaży biletów. Pech, klops i drops. Na szczęście sumienie kierownika domu kultury wzięło górę i zaczęto sprzedawać bilety na schody. Dla mnie to i tak żadna różnica bo siadam na kolanach u taty. Także było już ciekawie przed samym spektaklem. A jak sztuka. Sztuka była zabawna ale szału nie było. Film postawił przedstawieniu wysoko poprzeczkę i ciężko było aktorom, pomimo dobrego warsztatu, do niej doskoczyć. Niemniej jednak z domu kultury wychodziłam zadowolona i kulturalnie syta. Nawet strzeliłam sobie z aktorami sweet focie po przedstawieniu. A co!!! Kto mi zabroni!!!

Sty 18, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Sypnęło śniegiem w stolicy

Na weekend pogoda sypnęła nowy towar na ulice Warszawy. Świeży, świeżutki śnieg. W trzy godziny biały puch pokrył dosłownie wszystkie zakątki zamieniając nieciekawy szary krajobraz w bielutką krainę prawdziwej zimy. Ludzie spragnieni zimowych wrażeń wylegli tłumnie na ulicę. W ruch poszły sanki, bitwy na śnieżki, lepienie bałwanów, robienie orłów, wieczorne spacery w puchowych kurtkach. Ja także nie mogłam przegapić takich okazji. Nie wiadomo jak długo śnieżna aura utrzyma się w mieście i czy w ogóle nadarzy się jeszcze druga okazja. Zimowe szaleństwo zaczęłam już w piątek od sanny. Tato wyciągnął z garażu sanki i droga powrotna z przedszkola przybrała postać małego kuligu. Taka pyszna sanna parska raźno tata, dobrze że zaczął ten kulig pomału bo by na światłach już dostał zawału. Za to sobotnie przedpołudnie upłynęło pod znakiem zjazdów z górki. Tłok był taki jak na promocji w Lidlu. Ludzie brali po dwa, trzy zjazdy na raz i na cwaniaka znowu przepychali się na początek kolejki. Ale na szczęście górka wytrzymała napór tłumów i każdy mógł się nacieszyć zjazdem w dół. W zeszłym roku zjeżdżałam na jabłuszku, teraz przesiadłam się na sanki i zjeżdżałam pod bacznym okiem instruktora w postaci mamy biegnącej obok na złamanie karku. W niedzielę była powtórka z rozrywki czyli zaliczyłam drugą miejscową górkę o bardziej płaskim ale za to dłuższym profilu w sesji wieczornej oświetlanej ulicznymi lampami. Morał z weekendowej historii jest taki, że z promocji trzeba korzystać

Sty 14, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Zaproszenie na Dzień Babci i Dziadka

Zaproszenie

Uwaga, uwaga, niniejszym ogłaszam, że wnuczka Natalia ma zaszczyt zaprosić kochane Babcie i kochanych Dziadków do przedszkola Pomarańczowa Ciuchcia 28 stycznia na godzinę 16.00 na krótkie przedstawienie z okazji Waszego święta. Sprawę należy potraktować poważnie i priorytetowo. Należy zabrać ze sobą dobry humor i pogodny nastrój. Strój dowolny, chociaż kostiumy kąpielowe mogą wzbudzić pewną sensację. Brak obecności bez poważnego usprawiedliwienia nie będzie tolerowany. Tematyka przedstawienia owiana jest ścisłą tajemnicą, ale mogę zdradzić jej rąbek i napisać, że będę ptaszkiem. Ale jakim ptaszkiem to jeszcze nie wiem bo kostiumów ptactwa w internecie jak na lekarstwo i wybór gatunku może nastąpić w ostatniej chwili. Nieloty ze względu na brak spójności z tekstem nie wchodzą w grę. Drodzy dziadkowie jeśli chcecie poznać finał zmagań z kostiumem i obejrzeć przedstawienie przybywajcie tłumnie i w komplecie do Ursusa.

 Treść zaproszenia

Sty 12, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Spokojny jak Adaś

Z AdasiemMama pojechała na weekend do Przasnysza ząbki prostować, a ja skorzystałam z okazji by zobaczyć co tam ciekawego w trawie piszczy u najmłodszego członka naszej wielkiej rodziny. A piszczy dobrze, a nawet bardzo dobrze – Adaś jest nadal małym aniołkiem. Cichy, spokojny, nie wadzi nikomu i jak to u niemowlaków bywa tylko je, śpi, i wali bomby w pampersy. Z nowości to zauważyłam, że maluch bardzo lubi gdy mu się śpiewa spokojne piosenki. Otwiera wtedy szerzej oczki i śmieje się przyjaźnie swoim dziąsełkowym uśmiechem. Nie da się również ukryć, że Adaś rośnie jak na drożdżach i co odczuły moje drobne rączki, waży już całkiem sporo. Miło się opiekuje takim grzecznym, przyjaźnie nastawionym do świata, spokojnym bobaskiem. Właściwie to czysta przyjemność i rodzice Adasia nie muszą się dużo trudzić. Zresztą to przecież ich drugi syn, także w małym paluszku mają obsługę maluchów rodzaju męskiego. Także sukces gwarantowany.

Sty 8, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Śpioch

ŚpiochOd początku nowego roku włączyła mi się w organizmie opcja rannego śpiocha. Co ciekawe opcja ta działa tylko od poniedziałku do piątku, bo weekendy budzę się normalnie (ku rozpaczy rodziców), to znaczy o 7. Zaczęłam szukać przyczyny tego stanu rzeczy, ale na razie jestem w kropce. Chodzę spać mniej więcej o tej samej godzinie co zawsze. Noc, poza standardowym marszem przez sen do łóżka rodziców, przesypiam normalnie. Nie mam koszmarów, nie jestem chora, nic mi nie dolega, a przychodzi godzina 7:45 a ja nadal chrapię. I pewnie spała bym dłużej ale tato musi mnie obudzić bo spóźnilibyśmy się do szkoły i pracy. Kto lub co mnie rozregulowało, nie wiem? A może skoro jestem starsza to potrzebuję więcej snu? Ale czy to znaczy, że jak będę miała tyle lat co mama to będę spała cały dzień. Nie, nie, na pewno nie, przecież mama chodzi spać po mnie, a jak się budzę to już jest w pracy. Trudna sprawa. Najwyraźniej będę musiała przespać się z tym problemem.

Sty 4, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Nie zadzierajcie z mrozem

MrozPoczątek roku i powiało chłodem, a właściwie należy powiedzieć, że szczypnęło mrozem. Jak długo żyję na tym świecie to nie pamiętam takich niskich temperatur. Dodatkowo chciałam być dzielna i powiedziałam, że nie założę rękawiczek w drodze do przedszkola. Takie tam poranne przekomarzanie. Tato zastosował jednak przebiegłą taktykę i pozwolił na ten manewr. Po wyjściu z klatki zaczęło się całkiem niewinnie, ot lekki chłodek, nawet dosyć przyjemny. Zdążyłam jeszcze pomyśleć, że nie taki diabeł straszny, aż tu nagle mróz przystąpił do ataku. W moje paluszki zaczęły wbijać się igiełki mrozu, najpierw pojedynczo, zaraz potem całymi seriami. Zaraz potem szczypanie zamieniło się w ból. Nie wyszliśmy jeszcze z osiedla a moje paluszki były już na tyle lodowate i zbolałe, że miały serdecznie dosyć i grzecznie wskoczyły w cieplutkie rękawiczki. Dla wzmocnienia ogrzewania włożyłam dodatkowo ręce do kieszeni. Po chwili rączki odtajały i wszystko wróciło do normy. Teraz już wiem, że to nie była brawura a jedynie brak wyobraźni i co by tu nie mówić głupota. Natalia – Mróz – walkower i nie mam ochoty na rewanż.

Sty 1, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Witajcie w 2016!!!

2016Znowu nie udało mi się przywitać Nowego Roku, chociaż wczoraj było już całkiem blisko. Tato przyszedł do mojego pokoju za piętnaście dwunasta by mnie obudzić (udało się z wielkim trudem), a mama założyła mi na piżamę ciepłe spodnie by wyjść na dwór i oglądać fajerwerki. Jednakże wystarczyła tylko chwila nieuwagi (tata poszedł siku, a mama po łyk herbaty), bym znowu położyła się spać ze skutkiem natychmiastowym. Wobec tak wyraźnej deklaracji woli rodzice byli bezsilni i poniechali dalszych prób wybudzania. Także rok 2016 przywitałam wyspana, za to z mglistą wyobraźnią na temat fajerwerków.

Niech nasz nowy rok 2016, będzie rokiem jak z bajki, w którym spełniają się wszystkie marzenia, przyjaźnie są nierozerwalne, dobro zawsze zwycięża a każda przygoda kończy się happyendem.