Archive from Czerwiec, 2016
Cze 28, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Stan szczęśliwości

Od rana mam dobry humor. To podobno słowa jakiejś piosenki ale i stan mojej duszy na dziś. Przynajmniej na razie ale nie mam nic przeciwko jak utrzyma się dłużej, dajmy na to do wieczora. Czasami jest tak, że budzisz się naładowany pozytywną energią i z miejsca chciałbyś zmieniać świat na lepsze. Serek smakuje, ubranko pasuje, nic nie przeszkadza, nic nie kłuje. Przechodzisz obok lustra patrzysz i widzisz – o jaka sympatyczna uśmiechnięta dziewczyna i idziesz dalej. Aby nie być gołosłowna i zobrazować jak wygląda klasyczny stan szczęśliwości poprosiłam tatę o poglądową fotkę. Wyraźnie widać jaka bije ode mnie poświata, łuna blasku. To emanujące szczęście, która rozprasza się w przestrzeni jak zapach perfum. Jeśli podejdziecie dostatecznie blisko to poczujecie jego wspaniałe właściwości na własnej skórze, bo szczęście się mnoży przez podział. Tak, tak. Gdy się szczęściem dzielisz to ono się mnoży. Taka niegroźna epidemia, którą można a nawet powinno się zarażać. Także jeśli ktoś czuje w sobie stan szczęśliwości to do dzieła. Zarażać, zarażać. Mój tata już zainfekowany, stoi na przystanku i śpiewa pod nosem.

Stan szczęśliwości

Cze 25, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Ślimaki – obalamy mity

Naukowiec w pracy Moja fascynacja ślimakami towarzyszy mi już od najmłodszych lat życia i sięga roku 2013. O moich wczesnych badaniach i obserwacjach można poczytać tutaj – (kliknij). Lata nauki i studiów ślimaczego życia doprowadziły mnie do kilku przełomowych odkryć, którymi dla dobra przyszłych pokoleń muszę się podzielić. A mianowicie ludowe wierzenia przekazywane z dziada pradziada w postaci wierszy i rymowanek nijak mają się do rzeczywistości. Zaczynając od początku „…ślimak, ślimak pokaż rogi…” to wierutna bzdura. Konia z rzędem temu kto znajdzie u ślimaka rogi, czułki a i owszem, ale rogi wątpię. Przebadałam ślimaki wzdłuż i wszerz, zajrzałam gdzie się da, obserwowałam z góry, z dołu i z boku – rogów brak. Zagroda ślimaczaRogi u ślimaka to mit. Ale jedźmy dalej „…dam ci sera na pierogi…” kolejny kit sprzedawany w promocji. Ślimaki nie jedzą sera, nawet na niego nie spojrzą, czułki im się chowają na sam widok tego specyfiku. Próbowałam z serem białym, żółtym i nawet z pleśniowym. Rezultat ten sam, zero zainteresowania tematem. To samo z pierogami.  Tylko naraziłam się mamie, że wynoszę obiad na dwór. To jakiś głupi żart którym częstuje się nieświadome dzieci w wierszykach. Już prędzej uwierzę, że ślimak skosztuje gołąbka, bo kapustą, sałatą to ślimak nie pogardzi, ale pierogi, bujda na resorach. To nie koniec rewelacji. Wiersz wyraźnie się rozkręca i serwuje kolejną porcję rymowanych kłamstw – „…jak nie sera to kapusty, od kapusty będziesz tłusty…„. To już jest fantazja najwyższych lotów, autor najwyraźniej musiał być bardzo zmęczony i tylko ledwo ledwo łapał kontakt z bazą. Poszukiwania rogówJak można być tłustym od kapusty, jak kapusta to praktycznie sama woda. Od nadmiaru kapusty to można co najwyżej dostać rozwolnienia. Moje rozmyślania potwierdziła zresztą praktyka. Zostawiona w ślimaczej zagrodzie kapusta w dużych ilościach doprowadziła jedynie do zwiększonej ilości czarnych kupek. Żadnego ślimaka z wylewającym się z domku z obżarstwa brzuchem nie znalazłam. Tyle bzdur w tak krótkiej poezji. Możecie czuć się upoważnieni do rozpowszechniania wyników moich badań szerokiemu gronu odbiorców, w szczególności dzieci, które są wprowadzane w niesamowite ślimacze maliny i to rymem. Okrutna i bezpodstawna nadinterpretacja rzeczywistości i w imię czego. Wierszyka z którego nic nie wynika. Jestem oburzona.

Cze 23, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Tato, gdzie jest Dory

Gdzie jest DoryDzisiaj jest dzień taty ale mój tata prezent dostał już wczoraj. Długo myślałam co by tu mojemu tatce sprawić i jak to zwykle bywa nic nie potrafiłam na siłę wymyślić. Pomysł pojawił się sam znikąd, od tak sobie podczas rysowania. Zabiorę tatę do kina. Od zamysłu do realizacji czasami długa i kręta droga. Na przykład – jaki film wybrać? Ale nie tym razem. Wiedziałam z wcześniejszych porannych rozmów o wszystkim i o niczym, że tata bardzo lubi filmy sensacyjno-przygodowe z małą nutką humoru. Pozostało już tylko znaleźć taki w obecnym repertuarze. I bum. Eureka. Oglądam sobie ukradkiem reklamy w telewizji, patrzę a tu zwiastun nowej bajki o przygodach rybki Nemo i jego przyjaciółki rybki Dory. Pasuje jak ulał, jest przygoda (podróż przez ocean), jest sensacja (czy Dory znajdzie rodziców), a nutka humoru na pewno się znajdzie. Wszak to taty święto i powinnam się dostosować do gustów jubilata. I miałam rację, film tacie bardzo się podobał. Mnie zresztą też. Obydwoje z wypiekami na twarzy i bananami na buzi oglądaliśmy niezwykłe przygody sympatycznych rybek i ich kumpli. Ale co najważniejsze, to to że byliśmy razem. Tylko ja i tata, tata i ja. Razem. Mama w tym czasie dostała wolne i jak meteor krążyła po orbicie sklepów w poszukiwaniu złotego Gralla z dzianiny.

Cze 20, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Pierwsze podium w karierze

RozgrzewkaTego się zupełnie, ale to zupełnie nie spodziewałam. Że wystartuję to owszem, że dobiegnę także, ale że zdobędę drugie miejsce i stanę na podium, tego to nawet najstarsi górale by nie wywróżyli. Rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Na minutkę przed startemCo prawda wyłapywałam delikatne symptomy formy od rana. Od przebudzenia nosiło mnie po całym domu, normalnie energia mnie rozpierała. Co chwila pytałam się ile jeszcze do wyjścia i czemu tak długo.  Na rozgrzewce przed biegiem poczułam, że poranne naleśniki z dżemem dały mi moc i będzie dobrze. Ale drugie miejsce. Mega pozytywna niespodzianka. Bieg od samego początku ułożył się po mojej myśli. Wystartowałam jak struś pędziwiatr nie oglądając się na nikogo. Adrenalina krążyła w moich żyłach aż iskrzyło się pod skórą. Na pierwszym łuku byłam trzecia ale kątem oka widziałam, że dziewczynce obok już zapaliła się kontrolka braku paliwa i ciągnie na oparach. Wybiegłam na drugą pozycję. Jabłuszko na mecieDziewczyna przede mną była mocna i czułam że z nią raczej nie wygram. Postanowiłam skoncentrować się na rywalkach za moimi plecami. Zagryzłam wargi i wycisnęłam z nóg ostatnie pokłady dopalania. Na wyjściu z łuku miałam już wyraźny problem z łapaniem oddechu. Powoli zaczęło odcinać mi prąd. Na szczęście na horyzoncie pojawiła się meta a dystans dzielący mnie od pościgu na moimi plecami zmniejszył się tylko nieznacznie. Ostatnie metry leciałam niesiona dopingiem i tumultem kibiców oraz po cichu modliłam się już o metę. Na podium z pucharemWbiegłam druga wyraźnie zmęczona. Szybko przyjęłam medal i zaczęłam szukać jakiegoś miejsca do siedzenia by chwilkę odsapnąć. Niby to tylko 250m ale pokonane w takim tempie że ja pierdziu. Nagle obok mnie pojawili się rodzice, organizatorzy, woda i jabłko, które przyjęłam z wdzięcznością. Chwila dla fotoreporterówMinutkę potem byłam już na podium i odbierałam puchar i nagrodę. Oklaski, fanfary, chwila dla fotoreporterów, błyski fleszy, krótki wywiad do mikrofonu. Byłam zbyt oszołomiona by pojąć że dokonałam czegoś znaczącego. Dla mnie to była przede wszystkim zabawa ale kto wie może to wstęp to czegoś wielkiego. Tata pewnie piał by z radości, a mama dumę wypisaną miałaby na twarzy.

Cze 17, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Bieg Niedźwiadka 2016

Bieg NiedźwiadkaJutro o godz 11:15 wystartuję po raz drugi w karierze w Biegu Niedźwiadka. Zawody odbędą się na bieżni pobliskiego stadionu na dystansie 250m. Tym razem będę ścigać się tylko z dziewczynami i bez pomocy taty i mamy. To znaczy rodzice mogą stać na mecie i dopingować ale nie będzie mi już potrzeba żadna pomoc podczas biegu. Zresztą tata i tak mnie teraz już nie dogoni, bo jestem szybka jak wiatr i błyskawica razem wzięte do kwadratu. Dzisiaj po przedszkolu idę odebrać pakiet startowy a w nim specjalną koszulkę biegową, numer, agrafki i jakieś niespodzianki od sponsorów. Rano mama poda energetyczne śniadanie, która da mi wielką noc wyścigową, ubiorę sportowy strój i adidasy i fru na bieżnię na rozgrzewkę. Ciekawe czy będzie dużo dziewczyn na starcie. Nie liczę na zwycięstwo, ale na medal to tak i to bardzo bardzo. Nie ma się czemu dziwić, przecież nie mogę wrócić do domu na tarczy. Ja rozumiem, że to zabawa ale jakaś nagroda musi być. Trzymajcie za mnie kciuki a odwdzięczę się fotkami.

Cze 14, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Do pamiętnika

Raz na jakiś czas wrzucam fotkę bez większej historii. Od tak ku pamięci. By ocalić od kurzu i zapomnienia. Skąd się biorą te zdjęcia. Z prostej sztuczki marketingowej. Okazjonalnie, do przedszkola, z regularnością szwajcarskiego zegarka przychodzi fotograf by robić zdjęcia grupowe i indywidualne. Powód zawsze się znajdzie. Dzień wiosny, dzień ziemi, dzień ogórka, dzień sznurka czy tam dzień jaszczurka. Panie z wyprzedzeniem proszą o ładne ubranie dzieci, fotograf grzecznie prosi dzieci o ładne uśmiechy, a potem ładne zdjęcia oglądają mamy, które nie mogą sobie odmówić aby kolejnego zdjęcia dla pamiątki nie kupić. I tak interes się kręci, a zdjęć przybywa. Tym razem siedzę na walizkach. Co będzie następnym razem? Może będę prowadzić dmuchanego krokodyla na smyczy? Może. Jedno jest pewne, mama kupi do kolekcji, bo przecież szkoda bym i tego nie miała.

Na walizkach

Cze 10, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Dziewczyny też grają w piłkę

Piłka nożnaKorciło mnie to od dawna. Z zazdrością patrzyłam jak na podwórku w przedszkolu chłopaki kopią i ganiają za piłką. Jednakże od kogoś, gdzieś,  jakoś, kiedyś usłyszałam, że to sport tylko dla chłopaków, że dziewczyny w gałę nie grają. Także stałam z boku i tylko obserwowałam. Nikomu o tym nie mówiłam, bo myślałam, że tak ma być i już. Nawet prawie przeszłam z tym faktem już do porządku dziennego, aż tu nagle pani Madzia wiedziona niezwykła intuicją w magiczny sposób odgadła moje skryte pragnienie i oświeciła mnie, że dziewczyny też mogą grać w piłkę. Nic nie stoi na przeszkodzie i w najbliższym czwartkowym przedszkolnym meczu mogę zagrać razem z chłopakami.  Moja radość nie miała granic. Każdego dnia na palcach odliczałam pozostały czas do meczu. Z wyprzedzeniem zapowiedziałam rodzicom, że w czwartek zakładam strój sportowy i trampki. Żadnych żakardowych sukienek, plisowanych spódnic, koszulek wciętych w talii z falbankami broń cię panie Macieju. Na początku chłopaki z pewną dozą nieśmiałości podchodzili do dziewczyny na boisku, ale po 15 minutach nie było już żadnych taryf ulgowych i na równi z innymi zaczęli mnie kopać po kostkach, faulować i przepychać od piłki. Byłam wniebowzięta. Co prawda żadnego gola nie strzeliłam ale za to przyniosłam do domu cenne trofea w postaci siniaka na udzie i obdartego kolana. Teraz nakręcam tatę na prawdziwą koszulkę piłkarską, taką z numerkiem z tyłu. Kolor mniej ważny, byle był numerek.

Cze 6, 2016 - Jaś, Madzia, Maja, Olcia    Brak komentarzy

Park Linowy – tam mnie jeszcze nie było

W parku linowymW weekend Jaś obchodził trzecie urodziny i zamiast nudnego siedzenia przy stole zaprosił wszystkich gości na małpie figle do parku linowego. Genialny pomysł. Nikt nie musiał nas dwa razy wołać. Tym razem to my poganialiśmy rodziców żeby się pospieszyli i ruszyli swe ciężkie ciała w te pędy. Na szczęście park linowy był całkiem niedaleko, także nasze zniecierpliwienie szybko prysło niczym bańka mydlana. Każdy dostał limonkowy kask oraz wysłuchał krótkiej instrukcji bezpieczeństwa i można było ruszać zmierzyć się z przeszkodami. Na pierwszy ogień poszła Ola, za nią ja z Mają, później Madzia i na koniec dżentelmen i gospodarz w jednym Jaś. Nie muszę pisać, że zabawa była przednia bo to rozumie się samo przez się. Naszą trasę przeszłam chyba z trzydzieści osiem razy. Pozostał jedynie mały niedosyt bo tylko Ola ze względu na wzrost mogła się zmierzyć z trudniejszą trasą. Zabrakło mi całe 8 centymetrów. No cóż muszę znaleźć sposób żeby rosnąć szybciej.

Cze 2, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Siostry Wajs & Stonoga

Koncert pod chmurkąByłam wczoraj z okazji dnia dziecka z mamą na prawdziwym koncercie na żywo, pod chmurką. Muszę przyznać, że muzyka na świeżym powietrzu, gdy przez oczami masz prawdziwych wykonawców robi zupełnie inne wrażenie niż słuchanie piosenek przez radio lub z płyty. Trafiłam akurat, na całkiem całkiem dziecięcy zespół muzyczny pod tajemniczą nazwą Siostry Wajs & Stonoga. Zespół składa się z dwóch śpiewających dziewczyn oraz stonogi czyli grupy tanecznej robiącej niezłe show. Do tej pory znałam tylko jedną piosenkę tej kapeli „Kolorowa stonoga” ale pozostałe utwory równie przypadły mi do gustu i tata teraz nie ma wyboru i musi skądś mi te piosenki wyczarować. Daje tacie czas do końca tygodnia, w przeciwnym razie zastosuje okrutne środki przymusu. Tato czytasz ten tekst? Mam nadzieję, że tak.