Archive from Sierpień, 2016
Sie 28, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Galeria Figur Stalowych

Nowy wózJak się okazuje nawet skup złomu może być ośrodkiem kultury przez duże K. A dla grupy osób z wizją i talentem stalowe śmieci stały się inspiracją do stworzenia miejsca nietuzinkowego, gdzie po prostu kopara z wrażenia opada. Stalowe figury zrobione ze śrubek, drutów, kawałków blach, zębatek, łańcuchów, łożysk i co tam jeszcze graciarnia miała, wyglądają jak żywe i budzą powszechne wow. A jest na co popatrzeć – repliki samochodów, postacie z bajek, komiksów, filmów i z prawdziwego życia. Wszystkiego można dotknąć, postukać, przytulić, otworzyć, poruszać. Co kto woli. Oczywiście robienie fotek jest dozwolone a nawet wskazane. Czyste 100% obcowania ze sztuką i zaspokajania swojej ciekawości. Mnie najbardziej podobały się Minionki i Sid z Epoki Lodowcowej, tacie Obcy, Hulk i Predator, a mamie żubr. A wszystkie te cuda i wiele innych można zobaczyć na Skupie Złomu przy Czołgu w Pruszkowie. Gorąco polecam, satysfakcja gwarantowana.

Sie 25, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

W paszczy rekina

W paszczy rekinaCiekawe kto z Was ma taką odwagę aby sam bez żadnego przymusu, bez groźby i popychania palcem wskoczyć do usianej ostrymi zębami, paszczy rekina. Ja wiem że to zabawkowy rekin, a zęby są z plastiku, ale to wcale nie przeszkadza aby użyć trochę wyobraźni i udawać, że wszystko jest na przysłowiowe prawdziwo. Ja podjęłam taką próbę i uważam, że było git. Zarazem strasznie i nie strasznie. Zresztą na tym basenie można było zjechać ze zjeżdżalni i stanąć oko w oko z prawdziwymi rekinami. A właściwie rekinkami bo w akwarium za szybką pływały malutkie nie większe niż połowa mojej ręki drapieżniczki. Na razie są tycie ale za miesiąc, za rok jak podrosną, to kto wie, strach się bać. A to wszystko możliwe do przeżycia w nowo-otwartym Aquaparku w Redzie. Komu po drodze niech sprawdzi na własne oczy.

Sie 22, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Powrót do przedszkola

Powrót do przedszkolaWakacje powoli się kończą, czas wrócić do Pomarańczowej Ciuchci. Trochę mnie w przedszkolu nie było i przez ten czas zaszło kilka istotnych zmian. Po pierwsze, tradycji stało się zadość i znowu zmieniło się moje miejsce w szatni. Teraz Delfinki zajmują ścianę pod oknem. Do drugie, plac zabaw ma nową zieloną trawkę. Ale nie taką z nasionek tylko podobno przyjechały takie specjalne trawiaste dywaniki. Trawka wygląda bardzo soczyście ale na razie nie wolno wchodzić na plac zabaw bo trzeba poczekać aż dywaniki się ukorzenią. I po trzecie, na drzwiach sali Delfinków pojawiła się cyferka 5, a to znaczy że jesteśmy zaliczani już do grupy pięciolatków i to teraz my jako najstarsza grupa będziemy rządzić i dzielić w przedszkolu. Plan na najbliższy rok. Bawić się na całego, do upadłego i na 100%, a przy okazji, gdzieś na boku, na marginesie życia, nauczyć się pisać, czytać i liczyć.

Sie 18, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Rewa

RewaNad polskim morzem też jest pięknie tylko trochę słońca brak, strasznie wieje i woda do najcieplejszych nie należy. W porównaniu do Bułgarii to największą różnicę robi pogoda. W Bułgarii z powodu słońca i żaru z nieba nie sposób było  założyć polar, nad polskim morzem nie sposób go zdjąć bo od razu pojawia się gęsia skórka i zgrzytanie zębów.  Ale poza tym to mucha nie siada. Zresztą jak ma mucha siadać, gdy jesteśmy w Rewie szaloną ekipą. Gosia, Madzia, Grzesiek i ja. Z taką paczką pogoda nie jest wymagana, gdyż każdy ma w głowie sto pomysłów do zabawy i nie sposób wszystkiego zrealizować za dnia. Nawet nocy by nie starczyło. I tego będziemy się trzymać.

Sie 16, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Dzieje się się dzieje

Słoneczny pociągWakacje idą pełną parą. Wczoraj zakończyłam wspaniały odpoczynek w Leśnej Rybie z babcią Mariolą i Julką, wróciłam do domku tylko po to by przywitać się i nakarmić moją rybkę Juliankę i już trzeba było przepakować rzeczy, bo rano miałyśmy z mamą Słoneczny Pociąg nad morze. Jedziemy do Rewy, tam mnie jeszcze nie było. Normalnie człowiek nie zdąży odpocząć po tych wakacjach, tyle dzieje się się dzieje. A pociąg jest ekstra, dwa piętra, klima, panoramiczne okna, zasłonki od słońca. Siedzisz na wysokości także wszystko widać i można podziwiać mijany krajobraz. W uszach gra Lwia Straż, a za oknem lasy, łąki i pola skąpane w letnim słońcu. Życie jest piękne.

Sie 13, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Leśna Ryba – Olimpiada atrakcji

Zabawa w Straż Pożarną Na świecie rządzi teraz Olimpiada w Rio i wszechobecne zawody sportowe, natomiast w Leśnej Rybie dzięki babci też mamy Olimpiadę, tyle że atrakcji. Aby nam się nie nudziło babcia codziennie niczym królik z kapelusza wyskakuje z nową atrakcją. Spektrum niespodzianek jest tak szerokie, że nie sposób nawet zgadnąć jaka frajda czeka nas następnym razem. Ognisko z pieczeniem kiełbasek, dyskoteka pana Dżeka, zabawa w rozkładanie namiotu, malowanie szyszek, zabawa w straż pożarną na placu zabaw. Najwyraźniej babcia hołduje staremu ale jakże aktualnemu przysłowiu wakacyjnemu – Jak się bawić to się bawić, portki sprzedać, frak zastawić. Bardzo mi się to przysłowie podoba, a jego przesłanie nawet jeszcze bardziej. Już pożyczyłam tą mądrość życiową od babci i zamierzam ją często stosować w praktyce. A tymczasem już mnie nosi aby przekonać się co jutro babcia wymyśli.

Sie 10, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Prowadź wodzu 

Oddział bacznośćPlan jest prosty. Zaliczyć udane wakacje. Manewry prowadzi niezastąpiony kapitan, kapral i chorąży w jednym, babcia Mariola, pseudonim „Wodzu”. Oddział do zabaw taktycznych tworzą dwa dzielne i waleczne majtki, Natalka i Julka. Wodzu znany jest z prowadzenia oddziału twardymi zasadami i wielkim sercem. Mir, posłuch i porządek musi być ale w zamian Wodzu gotów jest dać się pokroić za swoich podwładnych. Przeszkoda terenowaOddział chce się wykąpać w jeziorze, nie ma problemu ale wchodzimy do wody do poziomu brzucha. Kto nie słucha ten stoi na brzegu i łapie muchy w locie. Oddział chce lody o smaku gumy balonowej, nie ma problemu ale obiad ma zniknąć z talerza w całości. Kto nie słucha ten balon co najwyżej sobie nadmucha. Park linowyNie ma płaczu, mazania się, jęczenia i dziwnych zachowań. Nie z Wodzem te numery. Wodzu dba również o siłę i sprawność swojego oddziału. Raz na dwa dni odbywają cieszące się wielką popularnością zawody sportowe na poligonie w parku linowym. Tu nie ma miejsca dla słabych. Po torze mogą śmigać jedynie wybitne jednostki a Wodzu na swoim zegarku mierzy kolejne rekordy. Osoby postronne uprzejmie donoszą, że istnieje uzasadniona refleksja iż po wakacyjnych manewrach oddział wróci do swoich domów odmieniony nie do poznania. Pytanie za trzy punkty co na to rodzice?

Sie 5, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Gotowa na wakacje z babcią?

Jadę na wakacje z babiąW takiej sytuacji jeszcze nie byłam. Z jednej strony czuję wielką radość, z drugiej strony odczuwam lęk i smutek. Radość bo jak tu się nie cieszyć z okazji do kolejnego wyjazdu wakacyjnego, dodatkowo z tak doborowym towarzystwem w postaci babci Marioli i Julki. Lęk i smutek, gdyż przez 10 dni i nocek będę sama bez rodziców w obcym miejscu daleko od domu. Szala jest zrównoważona, emocje dają znać o sobie. Od dwóch dni od tego wszystkiego boli mnie brzuszek i nie mam apetytu. Raz jestem wesoła, za chwilę przychodzi smutek i łzy. Huśtawka nastrojów z której nie sposób zejść. Klamka zapadła już dawno temu. O wspólnym wyjeździe z babcią i Julką wiedziałam już od wiosny. Ale inaczej się myśli i przeżywa kiedy dane wydarzenie jest zarysowane w odległej przyszłości a inaczej jak stoi tuż za rogiem. Jednak co by nie mówić pępowinę czas przeciąć. Nawet kosztem litra łez i nieprzespanej nocy. Rodzice będą zawsze nawet jeśli nie ciałem, to duchem przez telefon, a takie wakacje z babcią i Julką mogą już się nie powtórzyć. Czas wziąć się w garść i pomóc mamie kończyć się pakować. Od jutra szaleje w Leśnej Rybie.

Sie 2, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Śmigam na rowerze

Wycieczka rowerowaW oczach rodziców moje umiejętności jazdy na rowerze okazały się na tyle wystarczające, że w niedzielę odbyliśmy pierwszą poważną rodzinną wyprawę rowerową. Trasa wycieczki prowadziła wzdłuż Wisły po obu jej stronach – tej betonowej i tej zielonej. A żeby było jeszcze bardziej kolorowo to na drugą stronę rzeki przepłynęliśmy tramwajem wodnym. Tato wyliczył, że trasa wycieczki wyniosła jakieś 5km, ale zupełnie nie odczułam tego w nogach, gdyż w sumie przystanków na odpoczynek i atrakcje było więcej niż palców u rąk i nóg. Wszak miała to być przyjemność a nie trening przed olimpiadą. Transport na szlak i do domku zapewniły nam pociąg, metro oraz SKM i tutaj pojawiły się małe problemy logistyczne, bo rowery i ruchome schody nie do końca się lubią. Ale na szczęście się nie pogryzły i wycieczka zakończyła się powodzeniem. A następne wycieczki są kwestią czasu.