Archive from Październik, 2016
Paź 30, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Sok jabłkowy – moje paliwo 

Sok jabłkowyKażdy potrzebuje jakiegoś źródła energii. Dla zabawek to przeważnie są baterie paluszki, dla telewizora i komórki to prąd, dla mojej mamy to kawa, a dla mnie to sok jabłkowy. Nie ma soku nie mam siły do wygibusów i skoków. Po prostu nie idzie się bawić. Czasami mama próbuje przemycić paliwo zastępcze w postaci wody lub herbatki, ale to nie to samo. Po wodzie akumulatory szybko się wyczerpują, a po herbacie trzeba długo czekać na rozruch. Tata twierdzi że woda jest zdrowsza i nie ma niczego lepszego. Zapewne tatko ma rację, nie będę dyskutować. Należy jednakże wziąć pod uwagę możliwość że jestem wyjątkiem i zdecydowanie najlepsze dla mnie źródło energii to sok jabłkowy. I nie ma co się kłócić, trzeba się przyzwyczaić, uszanować i jakoś z tym żyć. Jestem uczulona na jajko to mogę mieć również problemy z piciem wody. Na szczęście sok jabłkowy mogę pić litrami. Jeśli tak trzeba to jestem gotowa do poświęceń. 

Paź 26, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Magia klocków LEGO

Magia klocków LEGOChyba nie trzeba nikomu tłumaczyć czym są klocki LEGO. Ich niezwykłość jest wprost nie do opisania, a zabawa zaczyna się już od telewizyjnej reklamy. Najpierw w telewizorze widzisz kolorowy świat stworzony z klocków, przechodzą cię ciarki ekscytacji, oczy się śmieją i myślisz musisz je mieć. Następnie przypadkowo na zakupach w oko wpada właśnie to pudełko LEGO z reklamy telewizyjnej, bierzesz zabawkę ze stoiska i pędzisz pokazać rodzicom z błagalnym wyrazem twarzy. Rodzice choć z miejsca mówią, że nie, bo nie mają pieniążków, że nie, przecież ostatnio dostałaś prezent, to potajemnie łapią przynętę i kodują obraz pudełka na przyszłość. Mija trochę czasu, nadchodzi jakieś święto, okoliczna okoliczność i nagle twoje marzenie staje się faktem. Trzymasz w ręku upragnione pudełko z klockami LEGO. Prawdziwa zabawa dopiero się zaczyna. W każdym pudełku są figurki bohaterów, torebki z klockami i naklejkami oraz książeczka z instrukcją jak krok po kroku zbudować konstrukcje z obrazka. Tworzenie to radość. Odnajdywanie w stosie klocków tego właściwego, wpasowanie w odpowiednie miejsce na podstawie i możliwość przewrócenia instrukcji na następną stronę by zobaczyć co dalej to magia zabawy. Możliwość zostania prawdziwym magistrem inżynierem budownictwa jest bezcenna. Czyż kierownik budowy pałacu wodnego dla Arielki nie brzmi dumnie!?! W końcu pałac jest gotowy. Posiada ruchome elementy i szereg akcesoriów do wykorzystania. Teraz pora obudzić wyobraźnię i przenieść się do podwodnego świata naszego bohatera. Z kierownika budowy zamieniasz się w narratora bajki i rozmawiając sama z sobą tworzysz fantastyczne przygody w klockowym świecie. A rodzice? Rodzice siedzą na kanapie i patrząc na szczęśliwą córkę będącą duchem w innym miejscu czekają na noc, kiedy pociecha już śpi, by także móc dotknąć magicznych klocków i choć na chwilę przenieść się w czasie do lat swojej młodości.       

Paź 23, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Wizyta w Straży Pożarnej

Natalia strażakChcecie wiedzieć co piszczy w trawie u Delfinków? Ano odwiedziliśmy z pozorowanego zaskoczenia pobliską Komendę Straży Pożarnej. Panowie strażacy bardzo się ucieszyli z tej wizyty i z wielką ochotę jeden przez drugiego opowiadali nam o trudach i znojach swojej pracy. Można było przymierzyć hełm strażacki, zasiąść za kierownicą wozu strażackiego, wspiąć się po drabinie, a panie zostały nawet wyniesione wysoko w górę na specjalnym wysięgniku. Zobaczyliśmy gdzie strażacy jedzą, śpią na dyżurze i jak szybko zbierają się do akcji gdy pojawi się alarm i wezwanie. Szczególne uznanie wszystkich przedszkolaków zyskało grupowe zjeżdżanie na rurze. Ta akcja robiła duże wrażenie, widać że nasi strażacy są dobrze przygotowani i szybko dojadą na miejsce zgłoszenia. Tak trzymać.

Paź 19, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Gang Zwierzaków

Zbiera cała Polska mam i jaCała najmłodsza Polska oszalała na punkcie zbierania owocowo-warzywnych pluszaków z Biedronki. Nie jestem wyjątkiem i też dzielnie zbierałam naklejki w albumie by w końcu odebrać wybraną maskotkę. Do swojej drużyny zbieraczy zaprosiłam stałych bywalców biedronkowych marketów w osobach rodziców, babci Marioli i dziadka Mariana z babcią Elą. Wszyscy zbieracze stanęli na wysokości zadania (wielkie dzięki jesteście WIELCY)  i przy każdym wspólnym spotkaniu skrzętnie donosili po kilka naklejek do kolekcji. Zeszyt szybko się zapełniał, a mnie nie zostało nic innego jak dokonać jedynego słusznego wyboru wśród ośmiu pluszaków. W plebiscycie wygrała truskawka, ale jak to w życiu bywa akurat przy odbieraniu nagrody okazało się że truskawek na stanie brak. W zastępstwie wybrałam gruszkę, która od razu podbiła moje serce, gdyż idealnie pasowała kolorystycznie do mojej kurteczki. Także wpadła gruszka do fartuszka, a za gruszką….może jeszcze zdąży coś wpaść. Pożyjemy zobaczymy.

Paź 16, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Imprezy rodzinne

ImprezaNaszła mnie taka dziwna refleksja, że właściwie co tydzień jest jakaś okazja do rodzinnego świętowania. Moja rodzinka od dłuższego czasu w weekendy nie robi nic innego jak tylko jeździ po kraju i wnosi toasty za zdrowie solenizantów. I na zdrowie wszystkim, niech się wszystkim święci i powodzi. Każdemu życzę dobrze z całego serducha. Mnie się rozchodzi o liczby. Popatrzcie. Mam 9 rodzeństwa, które w sumie ma 8 rodziców. Dodatkowo mam 1 prababcie, 2 babcie, 2 pradziadków i 2 dziadków. W sumie, tato pomóż liczyć, daje to 24 osoby, które w roku obchodzą urodziny i imieniny. Jak łatwo policzyć razem mamy już 48 imprez. A gdzie rocznice, chrzciny, komunie, wesela i inne imprezy okolicznościowe. A przecież nie policzyłam jeszcze swojej rodzinki. Zaczyna brakować tygodni w kalendarzu. Ludziska, śpieszmy się kochać wolne soboty i niedzielę, tak szybko odchodzą. Karrrrramba.

Paź 12, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Występ na Dzień Nauczyciela

Dzień NauczycielaOd kilku tygodni całe przedszkole Pomarańczowa Ciuchcia przygotowuje występ dla naszych Pań na Dzień Nauczyciela. Trochę śmiesznie bo Panie same sobie robią prezent ucząc nas, przedszkolaków, wesołych i skocznych piosenek, na swoje własne święto. Być może komuś to przeszkadza. Delfinkom pomysł bardzo się podoba i ćwiczymy z werwą i zapałem. Przedstawienie będzie jednak miało charakter zamknięty i rodzice nie będą mogli podziwiać naszych występów. Mama jest załamana i nie może przeboleć, że tego nie zobaczy. Aby trochę mamę pocieszyć, przemycam kawałki przestawienia do domu i zdradzam sekrety związane z występem. A to kawałek piosenki, a to wierszyk, a to kto gdzie będzie stał i co będzie robił. Ostatnio pokazałam układ taneczny do jednej z melodii i dostałam od mamy brawo na stojąco. Takie buty.

Paź 8, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

5 lat

Pięć lat minęło…. jak jeden dzień,

Stos dni a każdy był jak sen,

Jak kalejdoskop wrażeń, jak studnia pełna marzeń,

Czasami było strasznie, lał deszcz i wiatr okropny wiał,

Lecz na straży mam rodziców, by przegnać precz ten szkwał.

Dziś na pewnych nogach stoję i śmiało patrzę w dal,

Gdzie druga piątka czeka, gdzie przygód długi szal,

I chociaż czas pogania to przodem puszczam drania,

Bo wiem że co ma być to będzie, że szczęście czeka wszędzie,

Wystarczy iść z wesołą buźką i dobre mieć serduszko,

Więc ruszam w dalszą drogę, wyruszam bo już mogę.

Cześć!!!

5 lat

 

Paź 5, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Paskudna pogoda

Paskudna pogodaBrrrrrrrrrrrr co za pogoda. Zimno jak sto pięćdziesiąt, aż musiałam wygrzebać rękawiczki z czeluści szuflady inaczej ręce ogłosiłyby strajk okupacyjny i zabarykadowałby się w kieszeniach. Dodatkowo wściekle zacina deszcz jakby ktoś go obraził bo strzela focha na cały świat zalewając ulice kubłami deszczu. Ale najgorszy jest wiatr. Pracująca na najwyższych obrotach suszarka z okropnie zimnym powietrzem. Moc wiatru jest taka silna, że nie sposób utrzymać parasolki nad głową, praktycznie w ogóle nie sposób jej utrzymać. A jednoczesne połączenie zimna, deszczu i wiatru tworzy prawdziwy jesienny koszmar. Za przebywanie na dworze w takich warunkach powinno być jakieś odszkodowanie w postaci ciepłej herbaty z cytrynką i cukierka. Kto nie musi wychodzić dzisiaj z domu niech lepiej nie wychodzi, a kto musi to współczuję i łączę się w bólu.

Paź 2, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Test Coopera

Test CooperaW ramach spontanicznej akcji „ruch to zdrowie” nasza rodzinka wzięła udział w Teście Coopera, który odbywał się na pobliskim stadionie. Zasady biegu są bardzo łatwe. W czasie 12 minut trzeba przebiec jak największą liczbę okrążeń. Zapisy były darmowe a jeszcze dodatkowo można było otrzymać pamiątkową koszulkę i certyfikat z uzyskanym wynikiem. Atrakcji dużo, cel szczytny, także czemu nie spróbować. Najwięcej obaw miała mama i to nie o swoją kondycję tylko o brak odpowiedniego stroju do biegania. Tato był bardzo podekscytowany bo przecież bieganie to jego pasja, konik i hobby w jednym. A dla mnie bieg był kolejną doskonałą okazją do zabawy. Przed biegiem była rozgrzewką, która sama w sobie już była męcząca. Ale skoro powiedziało się A, to trzeba także powiedzieć B. Sam bieg miał 3 oblicza. Pierwsze – ostry start do drugiego zakrętu spowodowany euforią tłumu a potem zadyszka i łapanie tchu, drugie – truchto-spacer połączony z zdejmowaniem odzieży, bo podczas wysiłku szybko robi się gorąco, trzecie – ostry finisz na wyśrubowanie końcowego rezultatu. Wynik nie wybija w fotel ale i tak mogę być zadowolona. W 12 minut pokonałam z mamą prawie 3 i pół okrążenia, całe 1350 metrów. Tato spuszczony ze smyczy pobiegł ich ponad 7. Ale przecież nie biegliśmy dla sławy i laurów tylko dla zdrowia i cel całkowicie został osiągnięty.