Archive from Listopad, 2016
Lis 29, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

20 kg szczęścia

20Skoro rodzice twierdzą, że jestem ich szczęściem to z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że w naszym domku z miesiąca na miesiąc jest go coraz więcej. Tyle tego szczęścia już się nazbierało, że zarówno mama jak i tatko nie są w stanie już go udźwignąć. Po prostu przelewa się przez ręce i wykrzywia kręgosłup. I to doskonale widać na liczbach. Dzisiaj rano ni z gruchy ni z pietruchy weszłam na wagę, patrzę i widzę że nastąpiła zmiana kodu, od teraz dwójka z przodu. Ważę całe 20kg. To zapewne sprawka mamy rosołków i taty pierogów z jagodami i naleśników. Ale nie narzekam bo dobrze mi z tym i czuję się świetnie.      

Lis 26, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Odkurzone fotki z parku

Było kiedyś lato i byłam kiedyś w parku na spacerze z malutkim Aleksandrem. Wujek Olka pstrykał zdjęcia. Mijał dzień za dniem, raz szybciej, innym razem wolniej a uchwycone chwile z parku smacznie spały w aparacie cierpliwie czekając aż ktoś je obudzi do życia. Kolejne spotkanie towarzyskie, z już nie takim małym, Olkiem było doskonałą okazją do przypomnienia sobie o tamtym radosnym dniu. Świetnie się stało, że poniższe fotki odnalazły się dopiero teraz. Bo dobrze poczuć trochę lata i ciepła w ten brzydki i szary listopadowy czas. 

   

Lis 23, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Przechodzenie przez pasy

Przechodzenie przez pasy na ulicy. Prosta rzecz ale bardzo ważna, gdyż z samochodami nie ma żartów i tutaj nie ma miejsca na wygłupy. Rodzice stwierdzili jestem już na tyle dorosła i odpowiedzialna, że można mnie powoli oswajać i przyuczać do samodzielnego przechodzenia na drugą stronę ulicy. Zasady są jasne jak słońce. Stoimy dwa kroki od krawędzi jezdni przed pasami i najpierw patrzymy w lewo potem w prawo i znowu w lewo, jeśli droga jest wolna, idziemy przez jezdnię pewnym krokiem zachowując cały czas ostrożność. Na razie trenuje na małych uliczkach z niewielkim ruchem pod bacznym okiem doświadczonej kadry rodzicielskiej. Ale szczerze mówiąc to nie spieszy mi się do samodzielnego przechodzenia przez ulicę, gdyż bardzo lubię spacerować z rodzicami za rączkę. Czuję się wtedy pewnie i bezpiecznie i tak jakoś cieplej.

Pasy   

 

 

 

 

 

 

 

 

Lis 19, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Zaczynam czytać 

CzytaniePotrafię już trochę pisać, potrafię już trochę liczyć, także następne w kolejce stało czytanie. Uważam że długo się nie nastało. A to z dwóch powodów. Po pierwsze jestem bardzo ciekawska wszystkiego dookoła, szczególnie że gdzie się nie obejrzeć tam zawsze jest jakiś napis skrywający tajemnicę. A sekrety to ja lubię ale odkrywać. Po drugie kilka osób w przedszkolu z mojej grupy już potrafi czytać, a ja nie mogę być gorsza. Co to to nie. Także suma sumarum postanowiłam mocno przyłożyć się do nauki czytania, bo taka była moja wewnętrzna potrzeba. Wiadomo, że chcieć to móc. A ja bardzo chciałam, znaczy mogłam i raz dwa trzy czytanie zmogłam. Na razie pojedyncze wyrazy i proste zdania, ale na początek to wystarczy. I tak to dla mnie magia, że widzę w szeregu litery a czytam słowo. Sama się sobie dziwię, że potrafię już taką sztuczkę. I jaką mam teraz radość z jazdy autobusem, gdy widzę przez szybę sklep i eureka tato to jest apteka. Ciekawe jak to będzie przeczytać książkę albo artykuł w gazecie. To będzie moc ogarnąć taką ilość wyrazów. Ale spokojnie dojdziemy i to tego poziomu. To tylko kwestia czasu. 

Lis 16, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Trolle

TrolleDoczekałam się. Trochę to trwało ale uzbierałam 5 naklejek, pomagałam, grzeczna byłam a teraz czas na nagrodę. Idę do kina z rodzicami na film Trolle. Z opisów i zwiastunów wynika, że jest to bajka typowo dla dzieci, która opowiadać będzie o sympatycznych roztańczonych trolach. Podobno będą małe elementy grozy ale cały film utrzymany jest w optymistycznych kolorach, z super piosenkami i prostym życiowym przesłaniem. Jakim to nie wiem ale obiecuję, że się dowiem. Razem ze mną idzie także Maja bo lepiej się chichra w parach albo nawet grupach. Śmiech jest wtedy bardzo zaraźliwy i dłużej trzyma. Logistyka też już opracowana do perfekcji. Tato stoi w kolejce i kupuje bilety, ciocia Ania odbiera mnie oraz Maję z przedszkola i transportuje na dworzec a mama czeka na peronie i trzyma pociąg do centrum na smyczy by nie uciekł. Jedyne co zostało to cieszyć się z zasłużonej nagrody.       

Lis 13, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Robótki ręczne

Domek dla skrzataNajwyższa pora aby odświeżyć kącik moich twórczych dzieł przedszkolnych. Minęło już trochę czasu od ostatniej prezentacji co wcale nie oznacza, że moje ręce próżnują i spoczęły na laurach. Wręcz przeciwnie, obecnie tworzę prace plastyczne w ilościach iście hurtowych. Praktycznie codziennie przynoszę do domu nowy rysunek lub kolorowankę. Rodzice chwalą, doceniają, recenzują i odkładają na kupkę, która objętością dorównuje już cegle a może i dwóm. Ale od czasu do czasu przynoszę do domu coś wyjątkowego, coś to wymyka się powszechnym kanonom i standardom. Ostatnio dla przykładu robiliśmy w przedszkolu stwory potwory z warzyw, ale ze względu na krótki terminu do spożycia, ekspozycja, po wyjęciu wykałaczek i innych niejadalnych łączników, powędrowała do obiadowej sałatki zamiast do domu. Na szczęście moje ostatnie dzieło –  domek dla skrzatów, został zbudowany z trwałego budulca i mogę go zaprezentować w domowej scenerii szerokiej widowni, co niniejszym życząc miłego kulturalnego odbioru.     

Lis 9, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Naklejki na kino

Naklejki na kinoZauważyłam gdzieś na mieście billboard z nową bajką, którą bardzo chciałabym zobaczyć. Rodzice powiedzieli, że bajka grana jest na razie tylko w kinach. To ja na to że chce iść do kina. A rodzice na to, że dobrze ale……jak nazbieram 5 naklejek za pomoc w pracach domowych. Tato na wzór karty z Biedronki zrobił moją własną, osobistą kartę do zbierania naklejek na kino i przyczepił w widocznym miejscu na lodówce. Nie uwierzycie ale z miejsca zapalałam chęcią pomocy wszystkim i wszędzie byle tylko otrzymać pierwszą naklejkę. Okazja nadarzyła się już przy śniadaniu, które trzeba było przygotować, a potem, po posiłku, posprzątać. Rodzice przecierali oczy ze zdumienia jaką mają chętną córkę do pomocy. Nie trzeba było strzępić języka i pięć razy wzywać, a każda prośba była załatwiana w lot, a nawet szybciej. Nie było innego wyjścia, dostałam pierwszą naklejkę, którą w te pędy nakleiłam na kartę. Na drugą okazję musiałam poczekać cały jeden dzień. Zadanie do wykonania – wyjąć z pralki pranie i powiesić na suszarce. Nie było to trudna praca i dodatkowo bardzo ładnie pachniała. Druga naklejka trafiła na swoje miejsce. Obecnie jestem w trakcie oczekiwania na kolejne zlecenia. Lepiej niech się rodzice pośpieszą bo mam akurat wolne moce przerobowe i bardzo chce iść do kina na film. Czy trzeba coś pomóc?

       

Lis 5, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Play-doh w praktyce

Ciastolina z mąkiKażde dziecko miało chyba styczność z wielobarwną ciastoliną z Play-doh. Do każdego zestawu z ciastoliną dodawane są różne foremki i wyciskacze kształtów aby zabawę urozmaicić i pobudzić wodzę wyobraźni. Ja przeważnie, od czasu do czasu, bawiłam się w kuchnię i gotowałam dla rodziców najróżniejsze, zamawiane tak jak w prawdziwej restauracji, dania. Aż tu nagle wpadłam na iście genialny pomysł. A co by się stało jakby zamienić ciastolinę na prawdziwe wyrabiane z mąki ciasto. Przecież mogę wykorzystać foremki Play-doh do zrobienia jadalnych ciasteczek i to o takich wzorkach na które mam ochotę. Poprosiłam tatę aby wyrobił mi jadalną ciastolinę z szymanowskiej mąki i już wkrótce wałkowałam białą masę na cienki placek. Początkowo wałkowałam małym drewnianym zabawkowym wałkiem ale jego moc okazała się za kiepska i musiałam przesiąść się na sprzęt mamy. Kiedy placek był już dostatecznie cienki mogłam użyć swoich foremek od ciastoliny do wykrawania ulubionych wzorków. I takim to sposobem powstały gwiazdki, serduszka, romby, księżyce, króliki, misie i jelonki, które po półgodzinnej saunie w piekarniku zamieniły się w pyszne ciasteczka. Uważam, że miałam świetny pomysł, bo oprócz dobrej zabawy zrobiłam sobie jeszcze małe słodkie co nieco. Jak widać przyjemne z pożytecznym lubią chodzić w parze. 

Play-doh w praktyce       

Lis 2, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Warkoczyk

WarkoczykKiedy ostatnio widziałam się z Mają strasznie spodobał mi się jej kolorowy warkoczyk. Wpleciony we włosy dodawał uroku i wyjątkowości. Spodobał mi się do tego stopnia, że tato nie miał problemu aby odczytać pragnienie posiadania własnego w moich oczach. Mimochodem potajemnie podejrzał technikę wyplatania warkocza u Mai i zapamiętał łamane przez zakodował w głowie. Po powrocie do domu odnalazł gdzieś w czeluściach mojego pokoju wstążko-podobny sznurek i niby głaszcząc niby czesząc znienacka przystąpił do działania. Czułam, że coś się święci ale pochłonięta bajeczką w telewizji nie zwracałam uwagi na zabiegi taty w moich włosach. Dopiero kiedy tata powiedział gotowe z ciekawości spytałam co takiego jest gotowe. Idź do lustra powiedział tata. Moim oczom ukazał się biały warkoczyk, może nie najpiękniejszy w świecie, ale mój własny. Od razu zyskał moje uznanie, a kiedy w przedszkolu panie i dzieci go pochwaliły to już byłam w siódmym niebie. Niby mała a radości wiele.