Archive from Styczeń, 2017
Sty 30, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Gdy nie ma sanek…

Gdy nie ma sanek to można zjeżdżać… no właśnie, na czym. Sama bym na to nie wpadła, ale inne dzieci nie miały z tym problemu. Niedziela, spacer, park. Była górka, dosyć stroma, oblodzona, wyjeżdżona, idealna. Aż się prosiło o sanki. Ale sanek brak i nagły smutek, smuteczek. Ale patrzę uważniej inne dzieci też sanek nie mają i zjeżdżają czym popadnie. Prym wiodła pupa i brzuch. Zimowe spodnie od kombinezonu, ocieplana kurtka to miękkie, grube odzienie z dobrą amortyzacją doskonale sprawdzające się na szybkiej oblodzonej trasie. Błagalny wzrok na mamę czy da zielone światło. Na początku krótkie pomarańczowe, jakby wahanie, obawa, ale zaraz potem zielona lampka i już pędziłam pod górkę na pierwszy zjazd. Kładę się na brzuchu, głowa na przodzie, wygięta jak kot, ręce szeroko, nogi złączone. Ruszyłam, powoli nabierając prędkości, ale nie za szybko, w granicach rozsądku. Zjechałam jak pingwin z lodowej góry. Na dole szybkie otrzepanie i szybko na kolejny zjazd. Póki się mama nie rozmyśli. Kapitalna sprawa. Szkoda, że tato nie zrobił zdjęcia, bo tak musicie uwierzyć na słowo. Naprawdę zjeżdżałam na brzuchu, nie kłamie.

     

Sty 27, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Pływanie – nauka nie idzie w las

Pływać każdy może, jeden lepiej a drugi gorzej. Ja chce być w tej pierwszej grupie, dlatego już od ponad 4 miesięcy z coraz większym zacięciem ćwiczę na basenie naukę pływania. Strach przed wodą już przezwyciężyłam, woda już nie wydaje się jest taka zimna oraz coraz lepiej i pewniej czuję się machając rękoma i nogami zanurzona po głowę w niebieskiej cieczy. Potrafię nurkować, skakać do wody, pływać z deską na brzuchu i plechach, a nawet pływam strzałką. Pan Marcel, nasz nauczyciel, co zajęcia uczy nas czegoś nowego i coraz więcej od nas wymaga. Już nie jesteśmy grupą topielców, nie wołamy ratunku na pomoc, a z wody trzeba nas teraz siłą wyciągać. I najważniejsze, że sprawia nam to autentyczną radość i przyjemność. I dodatkowy plus, w dni kiedy nam naukę pływania to wieczorem nie muszę się kąpać. Dobre co.

 

Sty 23, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Dzień Babci i Dziadka

Jak co roku o tej porze przedszkolaki z Pomarańczowej Ciuchci zapraszają kochane Babcie i Dziadków na przedstawienie z okazji celebracji jakże słusznego Dnia Babci i Dnia Dziadka. Chcemy podziękować za rozpieszczanie, tulenie na kolankach, słodycze przekazywane pokątnie gdy rodzice nie patrzą, gry, zabawy, wycieczki do teatru i kina, placuszki, naleśniczki oraz generalnie, przede wszystkim za to że jesteście. Żyjcie szczęśliwie sto lat, ale tak naprawdę to na życzenia jeszcze przyjdzie czas,  na razie szykujcie się i wpadajcie tłumnie do przedszkola na godzinę 16. Zapraszamy i już nie możemy się na Was doczekać.   

Sty 20, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Warto mieć marzenia

Byłam we wtorek w kinie na przedpremierowym pokazie filmu „Balerina”. Dostałam specjalne zaproszenie od koleżanki Basi (dziękuje, dziękuje, dziękuje) i razem z rodzicami oraz Mają mogliśmy przeżyć kapitalną przygodę o przyjaźni, odwadze i sile by wierzyć w marzenia. Film opowiada o Felicji i Wiktorze, dwójce przyjaciół, którzy uciekają z sierocińca do wielkiego Paryża aby zrealizować swoje pragnienia. Felicja od zawsze kochała tańczyć i chce zastać baleriną, a Wiktor pragnie zostać światowej sławy wynalazcą. Oczywiście nie są to łatwe marzenia, na drodze co rusz stają przeszkody, trudności i pułapki, ale bohaterowie wspierając się nawzajem dzielnie walczą z przeciwnościami losu aby ostatecznie osiągnąć upragniony cel. Film jest zabawny, jest dużo śmiesznych i wesołych scen, są pogonie i ucieczki, latanie na kurolocie, nauka tańca (scena w knajpie wymiata) i balet. Ach jak te baletnice tańczą. Od razu po pokazie po prostu musiałam zrobić kilka piruetów przed wielkim ekranem by poczuć się jak filmowa Felicja. Po prostu musiałam. A w nocy sama stałam się światowej sławy baleriną i miałam piękny sen. Watro mieć marzenie i cudownie jest je spełniać. Polecam ten film każdemu, kto jest pozytywnie nastawiony do świata i nie boi się marzyć. Będziecie zadowoleni.     

Sty 16, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

A taki sobie zwykły, klasyczny weekend..

Kolejny weekend za mną. Nic szczególnego się nie działo. Można powiedzieć, że powiało lekką rutyną… no bo najpierw, w sobotę, przyjechała w odwiedziny Alicja z małym bratem Adasiem. Alicja ma niesamowity kolor włosów. Taki blond, że aż wpadają w biel. W międzyczasie wpadła do mnie na nockę Maja, bo puściła rodziców do teatru i szukała towarzystwa na wieczór. Także najpierw bawiłyśmy się w trójkę (Adaś cały czas siedział na kolanach u rodziców), a jak Alicja z Adasiem pojechali do domku, to bawiłyśmy się we dwójkę, potem kąpanie, na dobranoc czytanie i do rana spanie. A w niedzielę klasyka, śniadanie, kościół, teatrzyk w domu kultury Arsus i obiadek. Na obiad zrobiłyśmy z Mają dla rodzinek pizze z szynką i ananasem posypaną górą sera. I to by było właściwie na tyle. Koniec weekendu czas szykować się na kolejny tydzień w przedszkolu.      

Sty 12, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Czytanie – poziom I

Jeżeli chodzi o czytanie to słowo wstępne jest już za mną. Znam wszystkie literki, cały alfabet. Te z ogonkami, kreskami i kropkami również. Mam jeszcze problemy z „sz”, „cz”, „rz” i tym podobne sztuczki, ale potrafię już przeczytać naprawdę długie i trudne wyrazy. A skoro umiem już tak wiele i podstawy mam w jednym, no w dwóch palcach to czemu nie rzucić się na głęboką wodę i nie przeczytać pierwszej prawdziwej książki. Jak się okazało w mojej bibliotece są takie książki dla dzieci, które dopiero zaczynają prawdziwą przygodę ze słowem pisanym. Istnieje taka seria „Czytam sobie – poziom I”, które są doskonałym wprowadzeniem we wspaniały świat książek. Na każdej stronie jest jedna linijka tekstu, duże litery i podpowiedzi odnośnie trudnych wyrazów. I co najważniejsze książki opowiadają ciekawe, różne historie, a nie jakieś „Ala ma kota a kot ma Alę”. Także nie pozostaje nic innego jak tylko umościć się wygodnie na kanapie i zacząć czytać.       

Sty 9, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Mróz

Generalnie nie boję się zimna ale to co wyczynia pogoda na dworze jest już poza moją strefą komfortu. Rozumiem, że można czuć chłód, ale żeby szczypało w policzki i doprowadzało moje małe paluszki do bólu to już, kurka wodna, przesada. I jeszcze paraliż planów weekendowych. Miały być łyżwy ale przy takiej pogodzie to można z zimna zamarznąć i stać się figurą lodową. Tato wyszedł tylko po pieczywo do piekarni i już miał serdecznie dosyć. Pogoda tej zimy nie rozpieszcza. Śniegu brak, ulice szare i srogi i siarczysty mróz. Jedyne co na plus to ładne wzorki na szybach. Ale to za mało bym polubiła mróz w takim wydaniu.

Sty 6, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Elektryczna szczoteczka

Od Mikołaja w prezencie pod choinkę dostałam nową szczoteczkę do zębów. Ale nie taką zwykłą szczotkę co trzeba samemu szorować. Moja nowa szczoteczka warczy, ryczy, łaskocze i działa na prąd. Mikołaj dobrze wiedział, że z moim myciem zębów były pewne braki. Że się nie chciało, że za długo, nudno i ręce bolą. Teraz naciskam guzik i szczoteczka szoruje jak szalona z prędkością i dokładnością statku kosmicznego przy okazji delikatnie łaskocząc. Jedyne co muszę zrobić to trochę poruszać ręką by przeczyścić wszystkie zębiska. I ja to rozumiem, na taki kompromis mogę się zgodzić. Wszak czyste i zdrowe zęby to gwarancja spokoju od fotela dentystycznego.

Sty 2, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Witunia w 2017

Udało się, udało się, udało się. Fajerwerki żyją naprawdę. To nie żaden mit, to nie żadna bajka. Są piękne, są kolorowe, są głośne, są cudowne. Za piątym podejściem zmogłam sen i ujrzałam te cudowne stworzenia na własne, zaspane, ale widzące oczy. Jak co roku najpierw była uroczysta, rodzinna kolacja, toast szampanem z wykwintnych kieliszków i mozolne odliczanie do nowego roku. Oczywiście nie wytrzymałam i poszłam spać zaraz po kolacji, ale tato obiecał, że obudzi mnie na czas. I dotrzymał słowa. Zostałam obudzona na kwadrans przed godziną zero. Oczy kleiły się niemiłosiernie, powieki ważyły chyba z dwie tony, ciało było wiotkie jak trzcina i składało się jak scyzoryk ale siła woli zwalczyła materię i opór ciała. O własnych nogach wyszłam na podwórko by zobaczyć to piękne przedstawienie. Minutkę później zaczęły się huki i błyski. Oczy otworzyły się szerzej, mocno przytuliłam się do mamy bo trochę się bałam, a na usta cisnęło się jedno słowo WOW. Warto było zarwać ten kawałek nocy i snu. 

Na nowy rok życzę Wam:

2 – spełnionych marzeń,

0 – chorób i dolegliwości

1 – niezwykłej przygody

7 – skreślonej  w totka.