Archive from Luty, 2017
Lut 27, 2017 - Natalka    1 Komentarz

Hangar 646

Tym razem główną atrakcją weekendu była wizyta w parku trampolin o przewrotnej nazwie Hangar 646. Jeśli ktoś lubi skakać to to miejsce zostało stworzone specjalnie dla niego. To istny raj dla fanów fikołków, salt, obrotów, skakania po czym padnie i gdzie padnie. Godzina czystego szaleństwa aż do upadłego. W Hangarze jest milion pięćset sto dziewięćset różnych trampolin z którymi możesz robić co tylko dusza zapragnie. Oczywiście z poszanowaniem zasad bezpieczeństwa, którego strzegą pomocni i życzliwi trenerzy. Na początku idzie się do szatni by przebrać w sportowe, wygodne ciuchy i obowiązkowe skarpetki antypoślizgowe. Później jest rozgrzewka i ….skoki, skoki, skoki, skoki. Przez 60 minut mama, tata i ja przeobraziliśmy się w gumisie, które wypiły szklaneczkę magicznego soku z gumijagód. Była to tyle męcząca atrakcja, że syrena zwiastująca koniec sesji została przyjęta jak zbawienie. Ale po wyjściu z Hangaru od razu zapytałam się rodziców kiedy znowu tu wrócimy.   

 

Lut 24, 2017 - Natalka    1 Komentarz

Meczyk

Mama miała wczoraj wolne i wybrała się z koleżanką do kina, także na chacie zostałam na wieczór z tatą. Tata odebrał mnie z przedszkola, trochę pobawiliśmy się na dworze ale tylko trochę bo wiatr głowy urywał. Następnie był obiadek i dokończenie czytania kryminału dla dzieci. Tak jak myślałam złodziejem łódek był koleś z gumą do żucia. Gwoździem wieczoru był natomiast meczyk. Grali szarzy z czerwonymi. Szarzy to Polacy, czerwoni to Holendracy czy jakoś tak. Podczas meczu mieliśmy grać w planszówkę, ale tato wyraźnie nie mógł się skupić na grze i cały czas zerkał na telewizor. Nie miałam wyjścia przytuliłam się do taty i zaczęłam kibicować podjadając czekoladowe płatki do mleka. Piłkę nożną jako grę zespołową już znam ale i tak miałam dużo pytań do gry. Np. dlaczego sędzia pokazuję kartki ale już ich nie daję tylko chowa z powrotem do kieszeni albo dlaczego jak piłkarze leżą i ich boli to zaraz wstają i grają dalej. W przerwie szybko umyliśmy zęby i przebrałam się w piżamę. Drugiej połowy za bardzo nie pamiętam, bo pomimo iż zapewne była ciekawa to sen dopominał się o swoje. Usnęłam na końcówce jak wiecie jaki był końcowy wynik to proszę dajcie znać.    

Lut 20, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Bajki Grajki

Czy wy wiecie czy nie wiecie, słuchowiska są na świecie. Co to takiego słuchowisko? To teatr tylko bez wizji, słuchać jedynie głosy aktorów albo patrząc z drugiej strony to czytanie bajki, tylko że na wiele głosów. Słuchowiska dodatkowo wzbogacone są o wiele piosenek i przerywników muzycznych oraz o różne odgłosy otoczenia, które ułatwiają wyobrażenie sobie scenerii w jakiej rozgrywa się słuchana opowieść. Istnieje wiele słuchowisk, ale ja bardzo  polubiłam serię Bajki Grajki, gdzie do wyboru jest ponad 100 różnych historii. Jedne krótsze, drugie dłuższe, jedne znane, drugie dopiero czekające na odkrycie. Zabieram je ze sobą w dłuższą podróż samochodem i słucham, śpiewam i przeżywam za każdym razem odkrywając w bajce coś nowego. Jakiś fragment, który umknął mi poprzednim razem albo kawałek zwrotki lub refrenu, którego nie dosłyszałam dobrze. Kilka bajek już prawie znam na pamięć. Tomcio Paluch, Miś Świata, Alicja w krainie czarów czy Doktor Nieboli mogę praktycznie recytować z pamięci. Także dałam rodzicom zlecenie na kolejne i cierpliwie czekam na dostawę.    

Lut 16, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Yes i do no i don`t

Rodzice chcieli abym uważała na lekcjach angielskiego w przedszkolu to uważam. Tylko niech teraz nie płaczą, że na każde pytanie odpowiadam yes i do lub no i don`t. Tak się właśnie mówi po angielsku grzecznie odpowiadając na zadane pytania. A że trening czyni mistrza to ostro ćwiczę w domu. Natalka czy chcesz na kolacje serek – yes i do, czy myłaś ręce – no i don`t,co robiliście dzisiaj w przedszkolu – yes i do, czy wiesz co ty w ogóle mówisz – no i don`t ale jest śmiesznie. Mam naprawdę niezły ubaw z tymi wszystkimi odpowiedziami na pytania. Rodziców mniej to bawi, ale ja mam radochę po pachy. I łącze przyjemne (czytaj śmieszne) z pożytecznym. 

Lut 12, 2017 - Natalka    1 Komentarz

Narty?? Czemu nie 

Żeby zima miała smaczek raz po lodzie a raz w szlaczek. Mówiąc krótko bez ogródek, były łyżwy teraz pora na narty. Także jak rodzice oznajmili plan na weekend, to aż pisnęłam z radości. Mam w sobie duszę sportowca i każda sportowa dyscyplina wywołuje u mnie dreszczyk emocji. A dodatkowo jak się zawezmę to nie ma że boli, muszę się nauczyć i już. Na początku w sobotę zjeżdżałam z narciarskiego przedszkola, małej górki specjalnie przygotowanej dla dzieci które mają narty pierwszy raz na nogach. Na dzień dobry, ten pagórek trochę mnie wystraszył, ale już po pierwszej godzinie prułam pługiem w dół na krechę. Natomiast niedziela, to zaliczanie kolejnych poprzeczek. Opanowałam wjazd orczykiem, hamowanie pługiem za zawołanie i niby skręcanie podpatrzone od innych. Jak na pierwsze dwa dni uważam, że i tak sporo zaliczyłam. A po nartach dla relaksu były zjazdy na wielkich dmuchanych oponach. Tu nie trzeba było niczego się uczyć, wystarczyło wyzbyć się strachu i z drogi śledzie bo Natalka jedzie.

 

Lut 9, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Bal karnawały w przedszkolu

Dzisiaj w przedszkolu odbędzie się wielki bal karnawałowy pod hasłem baśni z tysiąca i jednej nocy. Jak łatwo się domyślić w Pomarańczowej Ciuchci w godzinach około-południowych będzie największe stężenie  perskich księżniczek, alladynów, sindbadów i dżinów z butelki na metr kwadratowy w okolicy. Z moich szacunkowych porannych rachunków wynikło, że samych Jasmin będzie co najmniej cztery sztuki. Każda w seledynowych, bufoniastych spodniach sindbadach, przykrótkiej równie seledynowej bluzeczce odkrywającej pępek, z opaską z diamentową ozdobą na włosach oraz białych butach cichobiegach. Z okazji odkrytych brzuchów nie może zabraknąć, jakże tajemniczego, uwodzicielskiego tańca brzucha. Inne atrakcje na razie okryte są całunem tajemnicy. Coś tam słyszałam o czarodziejskim dywanie i Ali Babie i jego rozbójnikach. Zapowiada się iście intrygująco i orientalnie kusząco. Abrakadabra.        

Lut 6, 2017 - Natalka    1 Komentarz

Ciocia aktorka

Wiecie co? Byłam w niedzielę na kolejnym przedstawieniu teatralnym. Ale to było niezwykłe przedstawienie bo jedną z głównych ról zagrała moja ciocia – Monika. Przedstawienie opowiadało o rozbrykanych elfach, które żyją w lesie i robią sobie nawzajem różne psikusy. Szczególnie jeden elf był niezwykle niemiły i wszystkim dokuczał. I to był właśnie elf grany przez moją ciocię. Ogromnie mi się wszystko podobało i jestem pełna podziwu umiejętności aktorskich mojej chrzestnej. Jak się porusza na senie, jak tańczy, że w ogóle się nie wstydzi i jest taka odważna. Dodatkowo siedziałam w pierwszym vipowskim rzędzie i czułam się ekstra wyróżniona. Po przedstawieniu podczas obfitych braw od całej widowni podeszłam do sceny i wręczyłam cioci bukiecik kwiatów. Ale się ciocia ucieszyła. I oczywiście musiałam pstryknąć fotkę z gwiazdą wieczoru. To było wydarzenie przez duże W.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lut 2, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Gumy do żucia

Odkryłam nową, ciekawą rzecz. Nie jest to słodycz, chociaż zazwyczaj jest słodkie, nie jest to też jedzenie chociaż trzyma się to w ustach. Zjeść tego nie sposób, bo się normalnie w świecie nie da. Można to tylko żuć i międlić, międlić i żuć. Jak krowa trawę. Guma do żucia bo o niej mowa jest przyjemna w smaku, odpręża i relaksuje. Pozwala pozbyć się stresu i dodaje odwagi, a na dodatek podobno pomaga czyścić zęby po jedzeniu i obniża poziom PecHa. Same plusy. A i jeszcze jeden atut, guma do żucia pozwala robić balony. Ja jeszcze nie umiem, ale widziałam na własne oczy, że to możliwe. To jest mój hit ostatnich dni. Razem z mamą lubimy podzielić gumę na pół i wspólnie żuć patrząc na świat. Czujemy się takie ważne i wyluzowane. Wyzwolone. Super.