Archive from Wrzesień, 2017
Wrz 21, 2017 - Natalka    1 Komentarz

Tygodniowy grafik

Przez połowę wakacji rodziców bolała głowa, że jak pójdę do szkoły to skończą się zajęcia dodatkowe, które były zapewnione w przedszkolu. Ojojoj ojojoj co to będzie. Przecież szkoda, żeby nasza córka tylko siedziała na świetlicy i rysowała zwierzęta w stu pozach. Rzeczywistość nie okazała się wcale taka zła. W szkole na świetlicy siedzę tylko pół dnia, a drugie pół to zajęcia z panią Aleksandrą, religa (podobno religia ale dla mnie religa) i język angielski. Także coś się dzieje. Ale za to po szkole to rodzice poszli bo bandzie. W poniedziałek mam akrobatykę, we wtorek tańce, w środę odpoczynek, czwartek znów akrobatyka, a w piątek pływanie, sobota i niedziela to czas rodzinny. Po dwóch tygodniach zajęć zgodnie z grafikiem stwierdzam, że w domu najwięcej czasu spędzam………….. w nocy. Taka sytuacja. 

Wrz 17, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Projekt gwiazda – reaktywacja

Wszystkie moje koleżanki, krewniaczki i generalnie dziewczyny w moim wieku gdzie się nie spojrzy robią i ćwiczą gwiazdę. Ale nie taką filmową gwiazdę co to gra na ekranie księżniczkę albo królewnę tylko taką figurę akrobatyczną. Szalenie widowiskową figurę akrobatyczną. Oczywiście ja nie mogłam być gorsza i też najpierw w domowym zaciszu a później na parkowych trawnikach próbowałam nauczyć się tej figury. Niestety bez skutku. Zniechęcona odłożyłam ambicję na czas wakacji na półkę. Teraz pora na reaktywację projektu gwiazda. Tym razem podchodzę do sprawy z pełną profeską. Zapisałam się na zajęcia akrobatyki i pod okiem pani Natalii zamierzam dopiąć swego. Ale z tego co zauważyłam po pierwszych zajęciach, to jeśli dobrze pójdzie, mój repertuar figur nie będzie się składał tylko z gwiazdy, bo na rozkładzie są jeszcze takie pozycje jak przewrót w przód, mostek, poziomka, rozkroczka, syrenka, świeca, sznurek, szpagat i jeszcze kilka. Jest się czego uczyć. Także zawijam kiece i na zajęcia lecę. Do dzieła.  

Wrz 13, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Idą gąski do szkoły

Do przedszkola jeździłam z tatą autobusem. Do szkoły również zamierzałam korzystać z tego środka lokomocji. Ten sam przystanek, ta sama ilość stopów, tylko trasa nieznacznie inna. Na papierze luzik. Bułka z masłem. W rzeczywistości. Masakra. Korek na korku. Jazda wolniejsza niż ślimak skaczący na jednej nodze. Przechodnie mijali nas z prędkością światła. Trzy przestanki w 20 minut. Szok. Poranna jazda autobusem mijała się z celem. Nie mam zamiaru spóźniać się na lekcje z powodu autobusu. Postanowiłam z tatą, że do szkoły będziemy chodzić z buta. W linii prostej to jakiś kilometr spacerkiem. Nawet przyjemna perspektywa. Ale i tutaj czekała na nas niezła niespodzianka. Wychodzimy innym, bliższym do szkoły, wyjściem z osiedla a tu naszym oczom ukazuje się wesoły pochód dzieci z tornistrami. Jedni z rodzicami, drudzy na hulajnogach, rowerach, czym popadnie. Podczas przemarszu zauważyliśmy, że z każdego bloku przy ulicy wylewa się ludzki strumień, który zasila główny nurt rzeki zmierzającej prosto w stronę szkoły. Droga wijąca się między podwórkami w pewnym momencie zwęża się na tyle iż ludzki tabun zmuszony jest iść gęsiego, jeden za drugim, jeden za drugiem. W końcowej fazie wycieczki gromada zaczyna dzielić się na dwie odnogi, każda zmierzająca do swojej szkoły. I to właśnie jedna z tych odnóg płynąca, cienkim, nieustannym strumieniem przez przejście dla pieszych sprawia, że autobusy biją rekordy prędkości na trasie. Na szczęście mnie to już nie dotyczy. Wolę chodzić gęsiego i być na czas niż jeździć autobusem do przodu na wstecznym z nalepką spóźnialskiej na plecaku.           

Wrz 8, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Coś mi wypadło

Stało się, stało się, to co miało się stać. Jadłam twardy owoc i nagle auć. Pojawiła się mała ilość krwi, językiem wyczułam wyraźną szparę na przedzie, a w buzi poczułam coś twardego jak kamień. Hurra wypadł mi ząb. I wcale to a wcale nie bolało. Wyplułam zdobycz na rękę i podbiegłam do lustra zobaczyć jak wyglądam. Dziura była widoczna jak węgielek na śniegu. Wciągnęłam powietrze, zaświstało w ustach radośnie. Przypomniałam sobie, że teraz muszę schować ząb dla wróżki Zębuszki. Znalazłam pudełeczko po dropsach, wrzuciłam ząbek do środka, a całość schowałam pod poduszką. Spalam twardym snem by nie utrudniać wróżce zadania. Rano, dopiero kiedy językiem wymacałam szparę, przypomniałam sobie o pakunku pod poduszką. Pudełeczko było nadal. Ząb zniknął a w jego miejsce pojawił się pieniążek. Legenda jest żywa, wróżki są wśród nas.

 

Wrz 4, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Witaj Zerówko

Nie ma lipy. Witam się z moją nową placówką edukacyjną. Szkoła Podstawowa nr 4 im. Władysława Broniewskiego w Warszawie to brzmi dumnie. Od razu zaopatrzyłam się w oryginalną naszywkę by godnie reprezentować szkołę na mieście. Przygodę zaczynam od zerówki a dokładnie od klasy 0B. Nasza gromadka będzie liczyć 24 osoby, po 12 chłopaków i dziewczynek. Ja na liście mam numerek 18. Nasza pani ma na imię Aleksandra i wydaje się bardzo sympatyczna. Zajęcia będą zaczynać się od godziny 8 także koniec z leniuchowaniem i spaniem do późna. Dzisiaj było tylko uroczyste zapoznanie i dużo spraw organizacyjnych, a od jutra już na pół-poważnie ruszamy z tematem. A teraz czas wybrać się na zakupy do papierniczego bo wyprawka szkolna jest dłuższa niż lista zakupów spożywczych do Biedronki.

 

Wrz 1, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Kołysanie i ruszanie

Coś się wreszcie ruszyło. Ściślej rzecz ujmując ruszyły mi się zęby. A już będąc mega dokładną to rusza mi się prawa dolna jedynka. W końcu czuć wyraźne kołysanie. Jest mały ból i dyskomfort przy jedzeniu ale tyle na to czekałam że odbieram to jako nagrodę. Moje modły zostały wysłuchane. Teraz pozostaje już tylko czekać aż ząb się rozbuja i wypadnie. A to oznacza, że wyruszyła już do mnie w drogę wróżka Zębuszka. Jakbym wiedziała skąd idzie to bym wskazała drogę na skróty. Prawie wszyscy moi rówieśnicy już potracili zęby. Moje są oporne i idą na końcu stawki. Ale idą i to jest najważniejsze. Czas posprzątać pokój na wizytę wróżki bo może przyjść lada dzień.