Archive from Marzec, 2018
Mar 29, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Flipery – przodkowie gier komputerowych

Dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze komórek i internetu na świecie żyły flipery – przodkowie gier komputerowych. Gra jest niezwykle prosta i tym samym szalenie wciągająca. Otóż na przeszklonej konsoli wielkości stołu barowego trzeba za pomocą ruchomych łapek odbijać kulkę poruszającą się po nachylonej w naszym kierunku planszy. Na samej planszy umieszczone są elementy, za których trafianie gracz zdobywa punkty. Jak kulka spadnie poniżej łapek przegrywasz. Koniec instrukcji. W tej chwili flipery żyją jedynie w rezerwatach (muzeach) i jeden taki rezerwat odwiedziłam ostatnio z tatą. Z ciekawości mieliśmy pójść na godzinkę, a spędziliśmy chyba z cztery. Jak zaczęliśmy grać to nie mogliśmy przestać, a do przetestowania było około 30 fliperów. Każdy o innej tematyce, każdy z osobną historią i szczególnymi zasadami. Wkręciłam się na maksa. Palce na guzikach do poruszania łapek, wzrok skupiony na śmigającej kulce i tylko pach łapką lewą, pach łapką prawą, posyłałam kulkę po kolejne punkty. W przerwie mały łyczek wody i zaczynamy kolejną rundę. Nieważne, że teraz mamy technikę z kosmosu, dziadkowie flipery to nadal gwarancja dobrej zabawy, szczególnie w towarzystwie.        

Mar 26, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Palemka wielkanocna

Ksiądz w kościele ogłosił konkurs na własnoręcznie zrobione palemki wielkanocne. A skoro jest konkurs to pewnie będą i nagrody. I to mnie ostatecznie przekonało do wzięcia udziału w plebiscycie. Do drużyny zaprosiłam mamę i razem w weekend usiadłyśmy do stołu aby stworzyć nasze świąteczne cudo. Inspiracji i przepisu na ładną palemkę szukałyśmy w internecie na „jutubie”. Wybrałyśmy taką z żywymi gałązkami i kwiatami z krepiny. Na początku było dużo zapału i chęci ale jak się okazało stworzenie pięknej palemki to czasochłonna praca, która wymaga dużo pracy i cierpliwości. Nie będę kłamać. Zaczęłyśmy razem, ale kończyła robotę już tylko mama. Ja pomagałam z doskoku oraz udzielałam pożytecznych rad i wskazówek. Konkurs miał się odbyć po mszy świętej dla dzieci, ale już podczas nabożeństwa widziałam, że konkurencja będzie spora. Na wstępie ksiądz ogłosił, że konkurs odbędzie się w trzech kategoriach palemkowych: najładniejsza, najwyższa, z efektem „wow”. W żadnej z nich tak naprawdę nie miałam szans, bo niektórzy to swoje palemki musieli robić chyba z tydzień takie były piękne, wielkie i budzące podziw. Ale i tak jestem zadowolona, gdyż każdy uczestnik konkursu dostał dyplom uznania i słodkiego lizaka. Oczywiście pamiętałam, że moja palemka to była praca zbiorowa i podzieliłam się z mamą nagrodą. To znaczy ja zjadłam lizaka a mamie dałam patyczek i dyplom do potrzymania.         

Mar 23, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Zawracanie głowy

Życie jest ciężkie. Gdzie nie pójdę to wszędzie słyszę Natalia to, Natalia tamto. Prośby, rozkazy, nakazy, uwagi, sugestie, oczekiwania, zalecenia, polecenia…………aż boli głowa od tego wszystkiego. Z jednej strony chcę być grzeczną i miłą dla wszystkich dziewczyną, ale z drugiej strony sprostanie całej masie życiowych przykazań jest ponad moje siły. Przykłady, proszę bardzo. Ja wiem, że trzeba się kąpać, ale czemu akurat zawsze wtedy gdy trwa najlepsza zabawa. Nie trzeba powtarzać i napominać 10 razy, słyszę przeważnie za pierwszym, tylko żal kończyć frajdę na rozkaz. Ale najbardziej denerwujące jest co innego. Wiecie co rodzice mówili przed zabawą – Idź się pobaw. No to poszłam. Ręce opadają. Kolejny kwiatek. Za każdym razem mam się zatrzymać przed pasami, ale źle kiedy stoję zbyt blisko ulicy bo stresuję kierowców, a drugie źle gdy stoję na środku chodnika bo przeszkadzam przechodniom. Stawiam soczek temu trafi w punkt gdzie stać by cały świat był szczęśliwy. Albo kolejna puszka Pandory – dzielenie się wszystkim. Najpierw dostaję drożdżówkę, a za chwilę prośba by się nią podzielić. To w końcu bułka jest moja czy nie. Ja wiem, że w dobrym guście jest się dzielić, ale jeszcze tego za dobrze nie kumam. Z jednej strony rodzice tłumaczą, że trzeba szanować jedzenie bo wszystko kosztuje, a z drugiej żebym się dzieliła bo jak mi zabraknie to dokupią. I znów jestem w kropce. I tak na każdym kroku. Jedna sprawa a trzy różne zdania. Zawracanie głowy.    

Mar 19, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Weekend bez fajerwerków

Raz na jakiś czas trafia się weekend bez większych atrakcji. Ot taki kanapowy rejs na przeczekanie. Nasza łajba obita pluszem dryfowała od półwyspu Piątek, przez cieśninę Sobota, aż do portu w Niedzieli. Oczywiście co jakiś czas przybijaliśmy do przystani by się posilić i rozprostować kości, ale generalnie to nie schodziliśmy ze statku grzejąc się pod kocem, oglądając telewizję i grając w gry planszowe. Podczas jednego z postoi odwiedziliśmy nawet miejscowy teatrzyk, który przedstawił nie znaną mi dotąd bliżej historię „Kota w butach”. Spektakl nie wzbudził większego entuzjazmu. Zbyt dziecinny a przez to trochę nudny. Era wycieczek do domów kultury na teatrzyki dla dzieci chyba powoli dobiega końca. I tak bez większych przygód dobiliśmy do brzegu by zmierzyć się z nowym tygodniem. Zobaczymy co teraz się wydarzy. 

Mar 15, 2018 - Natalka    1 Komentarz

Nowy krążownik chodników

Od wczoraj jestem szczęśliwą posiadaczką nowego krążownika chodników. Właściwie rowerek miałam dostać już tydzień temu, ale okazało się że sklep internetowy w którym zamówiono towar, nie ma już biało-niebieskich okazów i w zamian zaproponował do wyboru inną kolorystykę. Wybrałam fioletową strzałę, a co ciekawe kurier przywiózł biało-różowy okaz. Dziwna praktyka, ale nie marudziłam bo i ten rowerek przypadł mi do gustu. Oczywiście musiałam od razu go wypróbować. Co z tego, że było dwudziesta wieczorem i że było już ciemno i chłodno. Kilka kółek w świetle osiedlowych latarni to był obowiązek. Rowerek jeździ jak marzenie. Wygoda i komfort pierwsza klasa. 6 sekund do setki….to znaczy do dziesiątki. Najlepsze jest, że ma aż 6 przerzutek od najszybszej wyścigowej do najwolniejszej do kręcenia pod górki. Dodatkowo 2 hamulce, wygodne siodełko i donośny dzwonek. Na razie mam mały problem z wsiadaniem i zsiadaniem ale myślę, że szybko to opanuje. I wszystko było by cacy gdyby nie ta pogoda, a właściwie jej brak. Dzięki tej kapryśnej aurze weekendowa wycieczka rowerowa po okolicy stoi pod znakiem zapytania. Wrrrrr. 

Mar 10, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Rekolekcje

Od środy, moja klasa 0B chodziła na rekolekcje czyli takie spotkania w kościele które mają nas przybliżyć do Pana Jezusa. Zazwyczaj do kościoła wędrujemy całą rodzinką, po śniadanku, w niedzielę na Mszę Świętą. I traktuje to raczej jako obowiązek a nie przyjemność. Także jak się dowiedziałam, że teraz będę przez całe trzy dni chodzić do kościoła to humor mi opadł jak psu język po gonitwie za kotem. Ale nie było tak źle jak myślałam. Co prawda nie było również tak dobrze jak u pani Oli na zajęciach szkolnych ale trzeba uczciwie powiedzieć, że ksiądz dawał radę. Było przede wszystkim wesoło. Śpiewaliśmy dużo piosenek, które wpadały w ucho i towarzyszyły mi w głowie do końca dnia, ksiądz trochę opowiadał, zadawał pytania, było ciekawie i przyjaźnie. Nawet mama dała się namówić i na piątek wzięła urlop w pracy by towarzyszyć nam w kościele. Zapowiadała się wielka nuda, a wyszło miłe zaskoczenie. Rekolekcje dostaję ode mnie małego plusa.    

Mar 6, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Czytam sobie – poziom 3

Zdobyłam najwyższy szczyt w czytaniu. Od deski do deski przeczytałam całą książkę z serii Czytam sobie – poziom 3. Do zdobycia tytułu wybrałam opowiadanie „Rok z kocicą Izabelą”. Całe 12 rozdziałów i niemal 60 stron. Ale najlepsze jest to, że zdecydowaną większość książki przeczytałam w autobusie w drodze do i z teatru. Siedziałam sobie na siedzeniu, za oknem zmieniały się przystanki a ja pochłaniałam historię kartka za kartką. Opowiadanie dokończyłam następnego dnia rano przed śniadaniem. Teraz mogę już oficjalnie się chwalić, że potrafię czytać. Fanfary. Dyplomy. Medale. Oczywiście nie poprzestanę na laurach i wkrótce znów odwiedzę bibliotekę po kolejną książkę z trzeciego poziomu. Tylko musi być ciekawa i dla dziewczynek.

Mar 2, 2018 - Natalka    1 Komentarz

Wagary z babcią

Jeszcze na dobre nie zaczęłam chodzić do szkoły a już poszłam na wagary. A to wszystko za sprawą babci Marioli, która namówiła mnie na to jakże kuszące przewinienie. I tak zamiast na lekcję poszłyśmy do kina na pszczółkę Maję. Jakie było moje zaskoczenie, gdy okazało się że cała sala kinowa jest dla nas. Pełen komfort i wygoda. Pięć minut w tym rzędzie, pięć minut w tamtym. Szaleństwo. Później z babcią doszłyśmy do wniosku, że nie mogło być inaczej skoro wszystkie dzieci są w szkole i tylko my na wagarach. Po kinie, by kontynuować jakże miły ranek, poszłyśmy do kawiarni na rurkę z bitą śmietaną, do księgarni na małe książkowe zakupy i do mięsnego ale nie wiem dlaczego. Na koniec zmęczone szwendaniem się po mieście odwiedziłyśmy wujka McDonalda by posilić się frytkami i kawałkami kurczaka. Wagary to wspaniała rzecz i chętnie wpisałabym je na stałe do grafika, ale wiem, że jest generalnie zakazana i może mieć przykre konsekwencje, np. uwagę w zeszycie dla rodziców. A tego bardzo bym chciała uniknąć.