Archive from Styczeń, 2019
Sty 29, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Ferie u babci

W poniedziałek rozpoczęłam tygodniowe ferie u babci Marioli. Z przekazanego mi ustnie grafika zajęć wynikało, że na nudę raczej nie powinnam narzekać i pierwszy dzień koloni na Targówku potwierdził moje przypuszczenia. Jest zabawowo (babcia zawsze jest gotowa do zabawy), filmowo (mam obiecane aż trzy wycieczki do kina), są zajęcia praktyczne (codziennie zajęcia tematyczne w kinie Praha), nie zabraknie również zajęć sportowych (w planach wizyta w parku trampolin), dobre jedzonko (babcia umie zrobić pożytek z garnków) i rozpieszczanie w wersji all inclusive (wiadomo). Czego życzyć sobie bardziej? No może trochę odpoczynku, żebym nie nabawiła się przemęczenia z przebawiena. Na razie za rodzicami nie tęsknię. Pogadałam z tatą wczoraj z minutkę przez telefon. Uważam, że taki kontakt w zupełności na razie wystarczy. Jutro dryndnę do mamy i tyle w temacie.      

Sty 25, 2019 - Natalka    1 Komentarz

Konkurs Sudoku

Uwaga czas na autopromocję i malutki kącik chwalenia. W mojej szkole jest organizowany konkurs Sudoku. Dla niewtajemniczonych to taka matematyczna krzyżówka, która zmusza szare komórki do analitycznego myślenia. Wracając do konkursu. Na razie w szkole odbył się pierwszy etap zmagań, na poziomie klasowym. I fanfary, udało mi się znaleźć w pierwszej trójce. Oznacza to, że zakwalifikowałam się do drugiego etapu, w którym będę rywalizować z najlepszymi umysłami ścisłymi z klas pierwszych w całej szkole. Drugi etap ma się odbyć w połowie lutego, także mam trochę czasu aby podgrzać swoje szare komórki do czerwoności. Oczywiście dumny tato z miejsca zaoferował swoją pomoc i gotowość do treningów. Ale spokojnie przecież nie rzucę wszystkiego by siedzieć i tępić ołówek na kartkach z sudoku. Trochę poćwiczę, w przerwach między tańcami, angielskim i basenem coś tam wyskrobię z czasu wolnego na łamigłówki. Luzik to przecież tylko konkurs. Pewnie jeden z wielu w jakich jeszcze wezmę udział. Tato zero spinki. Bez ciśnienia. Damy radę.

Sty 20, 2019 - Natalka    2 komentarze

Dzień Babci i Dziadka

To był prawdziwy maraton odwiedzin. Z okazji nadchodzących dni dziadków, w weekend, złożyłam awansem wizyty wszystkim babciom i wszystkim dziadkom jakich posiadam. Dla każdego miałam mały prezencik, całusa i przytulasa. Z życzeniami poszło mi średnio. Niby wiedziałam co trzeba zrobić, ale jak przyszło co do czego to język wiązł mi w gardle, stałam na baczność jak słup soli i czekałam na koniec świata. Z opresji ratowali mnie dziadkowie, którzy przejmowali inicjatywę odbierając upominek i szybko obracając moje roztargnienie w żart. Z ogólnego przeglądu solenizantów należy stwierdzić, że każdemu z dziadków coś dolega na zdrowiu, ale nie dają się chorobom. Dzielnie i z humorem znoszą swoje dolegliwości. A rozpieszczanie i tuczenie słodyczami mają opanowane do perfekcji. Nawet mamie i tacie oberwało się słodkim rikoszetem i herbatką.

Kochana Babciu i Kochany Dziadku niech uśmiech i zdrowie zawsze jak wierny piesek towarzyszy Wam podczas spaceru alejkami życia. Z gorącymi uściskami. Wnuczka Natalka!!!

     

Sty 15, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Łyżwy i sanki

Ostatnio pisałam o lepieniu bałwana i nadziei na sanki, a nie minęły 3 dni i już sanki były w użyciu. I dodatkowo w szafie odnalazły się jeszcze łyżwy. Co prawda noga przez rok mi urosła ale łyżwy mają taki sprytny system, że rosną razem ze mną. Wcisnęłam magiczny guzik, pociągnęłam nosek buta i już łyżwy były idealne. Za to sanki w garażu stały całe oblepione w pajęczynie. Nie wiem czy pająki umieją jeździć na sankach. Najwyraźniej potrafią. Sądząc po ilości pajęczyny to musiała być cała rodzina pajęcza. Najważniejsze, że niczego nie zepsuły i oddały w nienaruszonym stanie. No może było ciut więcej rdzy niż przed rokiem. Jak się okazało nie zapomniałam jak się jeździ na łyżwach. Leciutko wyszłam z wprawy ale nie zapomniałam. Po kilku kółkach zaczęłam nabierać śmiałości, prędkości i radości. Na sankach też dałam radę usiedzieć, ale to była łatwizna bo mama ciągnęła na jedynce, max na dwójce. A po powrocie do domku ciepła herbatka na rozgrzanie i ciacho bo lubię.

Sty 10, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Rozpalam szare komórki

Nie tylko o kulturę fizyczną trzeba dbać. Ważne jest również aby masz mózg nie siedział bezczynnie na szyi i nie pełnił tylko funkcji ochronnej aby deszcz nie lał się do środka. Trzeba masz mózg rozruszać a najlepiej to zrobić zmuszając go do myślenia. To bezbolesny proces, a stosowany w przyjemnym celu przynosi dużo radości i satysfakcji. Mam tutaj ma myśli przede wszystkim gry planszowe, ale również różnego typu łamigłówki, szarady, krzyżówki. Niedawno na dobre zaczęłam odkrywać niezwykle kolorowy świat gier planszowych, głównie gier rodzinnych. Możliwość rywalizowania na równi ze starszymi na planszach daję masę radości. Zwycięstwo z dorosłym to eksplozja szczęścia i powód do dumy. I niekoniecznie rodzice dają mi fory. Czasami po prostu są gorsi. I jakby ktoś myślał, że gry planszowe są nudne bo to tylko rzucanie kostkami i przesuwanie pionków to jest w takim błędzie jak napisanie żaba przez „rz”. Ostatnio grałam w cztery różne gry i była tam tylko jedna kostka, ale ją się wcale to a wcale nie rzucało. To co w takim razie się robi w tych grach? Można zbudować park niedźwiedzi, można sadzić rabatki z kwiatkami, można zbudować swój wymarzony domek, podróżować pociągiem po Europie albo uciekać przed piraniami. 

Sty 5, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Turbo bałwany

Sypnęło nad ranem śniegiem w stolicy, ale to wcale nie znaczy że, będzie już biało. Spadł tak zwany śnieg krótkookresowy, tymczasowy, na alibi. Kto pierwszy ten lepszy. Jak zaśpisz to już go możesz nie zobaczyć, bo albo zdąży się stopić albo zgarną go służby sprzątające albo rozchodzą przechodnie i rozjeżdżą samochody. Śnieg to w Warszawie towar deficytowy i schodzi jak świeże bułeczki. Także aby nie przegapić tej jakże kuszącej okazji, szybko po śniadaniu wyszłam z mamą na podwórko aby ulepić bałwana. Taki był plan. Ulepiłyśmy jednak od razy trzy bałwany. Turbo bałwany. Tu liczył się czas a nie walory estetyczne. Ale i tak wyszło całkiem, całkiem. Rodzinka Stawików na 3W. Wypisz, wymaluj, wymodeluj. Mama stoi w środku i jest uśmiechnięta bo lubi zimę, ja to ten najmniejszy słodziutki bałwanek, a tato to ten bałwan ze srogą miną bo zima i śnieg to dla niego kara i przykra konieczność. I dziękuję za uwagę. Lepienie bałwana tej zimy mogę już skreślić z listy. Obawiam się jednak, że z sankami może już nie pójść tak łatwo.  

Sty 1, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Dzień dobry roku 2019

I jak tam było na Sylwestra. Mam nadzieję, że wszyscy bawiliście się wyśmienicie i przywitaliście nowy rok w szampańskich nastrojach. Moja rodzinka poszła śladem zeszłorocznego Sylwestra i bawiła się pod chmurką wśród muzycznych gwiazd na Placu Bankowym. Jednakże najpierw była rozgrzewka w postaci spaceru, w towarzystwie sympatycznej rodziny Rzymków, pięknie rozświetlonym Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem. Przy okazji zjadłam ryżową szyszkę i zapiekankę z pieczarkami w bramie na rynku Starego Miasta. Jak się bawić to się bawić. Jak szaleć to na całego. Krok za krokiem, niespiesznie zbliżaliśmy się do miejsca docelowego. I wreszcie główny punkt programu. Koncert gwiazd. Było głośnie, wystrzałowo, przebojowo. Moim numerem jeden był oczywiście zespół Sound’n’Grace i biegająca po scenie Agnieszka Chylińska. O 22:00 klasycznie zrobiliśmy powrót do domu, by Nowy Rok witać we własnym domku. Ostatnia rzecz warta odnotowania w starym roku to konsumpcja pierwszego w życiu kebaba na przystanku czekając w oczekiwaniu na autobus. Pierwszy kebab ale na pewno nie ostatni. Był pyszny, przepyszny. W domku byliśmy o 23:00. Włączyliśmy telewizor by stwierdzić, że najlepszy koncert sylwestrowy był jednak w Zakopanem. No ale… nie marudźmy. Sylwester przywitałam truskawkowym szampanem w piżamce. Fajerwerki mnie nie ruszyły. Pół godziny później już spałam.