Lis 2, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Spacer po cmentarzu

Jestem jeszcze małą, młodą duszczyczką i na całe szczęście pojęcie straty jeszcze mnie nie dotyczy, dlatego w moim odczuciu, środowy spacer po cmentarzu to przede wszystkim zapalanie zniczy, czekoladowe szyszki i obwarzanki. To lawirowanie wśród tłumu ludzi wędrującego we wszystkich kierunkach z wieńcami kwiatów na rękach, torbami pełnymi świec, zniczy i lampek. To szukanie odpowiedniego słupka z cyferką i literką. To czytanie imion i nazwisk na mijanych grobach i pomnikach. To co grób powtarzane pytanie – a kto tutaj leży? To zmówienie modlitwy na prośbę taty. To po prostu spacer po cmentarzu – metropolii zmarłych… ale dla innych to duchowe spotkanie z tymi których już nie ma, tymi których brakuje, tymi których zabrał los. 

„…Na kiepskich zdjęciach okruchy dawnych dni
Czyjaś twarz, zapomniana twarz.
W pamięci zakamarkach wciąż rozbrzmiewa śmiech
Czyjaś twarz zapamiętana…”

                                                              słowa z „Zapal świeczkę” – Dżem

 

Paź 30, 2017 - Natalka    1 Komentarz

Sięgaj gdzie wzrok nie sięga

To już moje drugie spotkanie ze ścianką wspinaczkową, ale pierwsze zakończone zdobyciem szczytu. Za pierwszym razem badałam teren i smakowałam czy zabawa w ogóle mi się podoba. Tym razem przyjechałam przygotowana, wyzbyta lęku wysokości i w pełni gotowa aby zaliczyć calutką ściankę aż po sam szczyt. Z hasłem „sięgaj gdzie wzrok nie sięga” zabrałam się do roboty. Początkowe podejścia miały charakter próbny i służyły odnalezieniu na ściance najlepszego podejścia na szczyt. Raz polegałam na sile rąk, innym razem na sile nóg. Całe ciało zgodnie współpracowało aby osiągnąć sukces. I sukces przyszedł. Już podczas drugiej sesji na ściance zaliczyłabym trasę ale treningowo odpadłam od ściany by poćwiczyć zjazd z wysokości w dół. Natomiast trzecia sesja zrobiła robotę. Od początku wiedziałam, że wspinam się po swoje i swoje osiągnęłam. W 1,5 minuty, bez większych trudności, zaliczyłam pierwszą ściankę w karierze. Dotrzymałam danego słowa. Kolejnym razem, zaatakuje następne, bardziej techniczne szczyty.

       

Paź 26, 2017 - Natalka    1 Komentarz

Bilans sześciolatka

Przeważanie do lekarza idzie się gdy jest się chorym, ale zdarzają się takie sytuacje kiedy odwiedza się przychodnię będąc zdrowym. Jednym z takich przypadków jest bilans sześciolatka czyli badanie które stwierdza, że zdrowy jest naprawdę zdrowy i może chodzić do szkoły. W tym celu pacjent jest mierzony (122cm), ważony (22,5 kg), sprawdza się ciśnienie (40/90), określa postawę (prawidłowa), stan zębów (zdrowe), wymowę (poprawna), słuch (w normie) oraz koślawość stóp (wszystko ok). Dodatkowo lekarz sprawdza także, czy pacjent poprawnie reaguje na podstawowe pytania i polecenia z podstaw matematyki, języka polskiego i kultury fizycznej (wzorowo). U mnie wszystkie tryby są dobrze naoliwione i pracują pełną parą. Pełne 10 na 10. W książeczce zdrowia wbito pieczątkę, mogę być uczniem. Bez recepty, bez syropków, bez tabletek. Ale naklejkę dzielny pacjent wzięłam.   

Paź 22, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Planszówki na Narodowym

Wczorajszy dzień upłynął pod znakiem gier, ale takich bez prądu, kartonowych. Na stadionie Narodowym zorganizowano spotkanie miłośników gier planszowych i można było pograć chyba we wszystkie gry świata. Na kilku salach czekały przy stolikach setki, ale to setki gier. Do stolików można się było dosiadać, oglądać, poznawać zasady i co najważniejsze samemu pograć i zmierzyć się z konkurentem albo na przykład z rodziną, kolegami. Ilość kostek, żetonów, kart, figurek, wymyślnych przedmiotów była nie do policzenia. Ja sama już ostatecznie nie wiem przy ilu stolikach siedziałam i ile gier wypróbowałam na własnej skórze. Gorąco w pamięci mam tytuły, które podobały mi się najbardziej – Przewrotne motylki, w które grałam z dziećmi już nawet w kolejce do wejścia, Detektyw Pozytywka na tropie – odkrywanie kart i unikanie ciecia Zmietka, Rekin – to pełna napięcia przygoda i próba przeprowadzenia swojej rybki bezpiecznie przez rafę  i taka o marchewkach co się wpadało w dołki (dla maluchów ale super zabawa) i taka o pingwinach co mają kolorowe jajka i taka zręcznościowa co trzeba ułożyć klocki na czas i takie wielopoziomowe kółko i krzyżyk…i jeszcze kilkanaście. Tak się wciągnęliśmy rodzinnie w ten niesamowity świat gier, że zapomnieliśmy sobie pstryknąć fotkę (mała strata) i zostawiliśmy przy stoliku (ręka w górę kto wie przy którym) mój ulubiony bidon z piciem (duża strata). Jak widać głowę można stracić na wiele sposobów. I to nawet trzy głowy na raz.   

Paź 18, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Spotkanie po miesiącach

Prawdziwa przyjaźń ma mocne korzenie. Szalona, stęskniona siebie, grupa Delfinków z Pomarańczowej Ciuchci zorganizowała spotkanie po miesiącach w pobliskiej sali zabaw. Esemesy i maile poszły w ruch i na wezwanie odpowiedziały niemal wszystkie delfinki. Co prawda spotkanie kolidowało godzinowo z moimi zajęciami akrobatyki, czemu tato dawał wyraźne sygnały niezadowolenia, ale mnie na tym spotkaniu nie mogło zabraknąć. Po prostu nie mogło. Rodzice, a szczególnie mamy były bardzo ciekawe jak kto sobie radzi w nowej szkolnej rzeczywistości. Przy kawie plotki migrowały z prędkością światła. A my, znając się jak łyse konie, szaleliśmy jak za starych dobrych czasów. To była trzy godzinna kuracja bratnich dusz w najczystszej formie. Jedna sesja, a poprawa humoru o ponad 500%. Każdy kończył terapię przyjaźni spocony, z mokrymi włosami i objawami chrypy. Na koniec zgodnie ustalono, że w niedalekiej przyszłości, skoro zabiegi dają takie rewelacyjne efekty, konieczna jest kolejna sesja kuracji. I wszystko w temacie.      

Paź 14, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Piątek trzynastego

Wczoraj był podobno piątek trzynastego – dzień wielkiego pecha i przykrych zdarzeń. Dowiedziałam się o tym dopiero w sobotę czternastego. Ta jedna drobnostka uratowała mi skórę. Nie może być przecież mowy o pechu gdy brak informacji o jego istnieniu. Nie byłam świadoma, że mam w piątek mieć się na baczności, unikać czarnych kotów, drabin i innych złowróżbnych oznak. Z braku wiedzy wszystkie przegapiłam i pech mnie ominął. Dzięki temu miałam całkiem przyjemny dzień. Chociaż… chwila chwila. Jeśli dobrze się zastanowić to chyba jednak coś mnie złapało. Na basenie poślizgnęłam się na mokrych płytkach i rozcięłam sobie wargę. Czyli jednak pech mnie dopadł. A to łobuz. Teraz już mu nie oddam. Musztarda po obiedzie. Poczekam na kolejny pechowy dzień. Pechowy ale nie dla mnie.

Paź 10, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Globus czyli zwiedzanie świata palcem

Zabawki dzielimy na takie które bawią, uczą oraz bawią i uczą. Globus, a szczególnie gadający globus zalicza się do tej trzeciej kategorii. Wędrówka palcem po kuli ziemskiej zyskała zupełnie nowy wymiar. Dzięki magicznemu wskaźnikowi wystarczę, że dotknę jakiś obszar na globusie (np. Islandia) i już słychać ciekawostki dotyczące tego małego kraju. Czy wiecie, że Islandia słynie z połowów ryb, a na Sri Lance produkuje się herbatę. Można również słuchać hymnów. Polski znam, Chin jest poważny, ale Francji już całkiem spoko. Globus dopiero rozpracowuje ale wychodzi na to, że to prawdziwa skarbnica wiedzy. Taki mały raj dla podróżników i dzieci ciekawych świata. Teraz już wiem, gdzie leży Turcja w której byłam na wakacjach. Ciekawe co jeszcze uda się odkryć. Natalia Kolumb wyrusza w nieznane.  

Paź 7, 2017 - Natalka    1 Komentarz

6 urodziny

Ale ten czas leci. Dzisiaj mija 6 lat odkąd przebywam na tym świecie. Duża kozucha ze mnie jak to mówi tato. Jest dobrze i niczego nie chcę zmieniać. Przyjęcie urodzinowe jak zwykle udane. Warszawska część rodziny dopisała w komplecie. Był przepyszny tort autorstwa cioci Eli, dmuchanie świeczek, sto lat i to co tygrysy lubią najbardziej, prezenty. Najważniejsze jednak jest to, że otaczają mnie ludzie o dobrych sercach i weseli duchem. Do dodatkowych dzisiejszych atrakcji należy jeszcze zaliczyć wizytę w papugarni i bieg sportowy po zdrowie. A jutro zgodnie z zwyczajem powtórka z rozrywki bo przyjeżdża zamiejska część rodzinki. Jestem wielka szczęściara bo chociaż urodziny mam tylko raz w roku to obchodzę je dwukrotnie.

     

Paź 3, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Zakaz parkowania

Taka historia. Brzydka pogoda. Pada i niezbyt ciepło. Mama z obawy przed grypą poprosiła abyśmy na tańce zamiast autobusem podjechali samochodem. Skoro mama prosi, nie wypada się kłócić. Wsiadamy w forda i wio. Jedziemy, jedziemy, muzyczka w radio gra, szukamy miejsca do parkowania w pobliżu Domu Kultury. Wszystko zajęte, na prawo miejsc brak, na lewo również, ale za zakrętem tuż obok przychodni zdrowia, tato znalazł kawałek miejsca przy chodniku. Parkujemy na pewniaka zadowoleni, że zdążymy na czas, aż tu nagle niespodzianka. Dwie panie policjantki mówią dobry wieczór i wskazują tacie znak drogowy z prośbą o odpowiedź co oznacza. Tutaj nie wolno parkować. Albo odjedziemy albo mandat. Nie było wyjścia. Trzeba poszukać nowego miejsca postoju. Na szczęście miłe panie policjantki zaoferowały, że mnie popilnują do czasu aż tato znajdzie inny wolny kawałek parkingu. Tato szybko odjechał, a ja krótko pogadałam z paniami z policji. Podobała mi się ich praca. Za pilnowanie porządku w taką średnią pogodę należy się szacunek. Koniec końców tato znalazł wolne miejsce przy mięsnym, szybko przybiegł na zakręt, podziękował za pobłażliwe traktowanie i opiekę nad moją osobą. W podskokach ruszyliśmy na tańce bo czasu już powoli brakowało. Taka historia.  

Wrz 30, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Trzy magiczne słowa

Istnieje podobno w naszej przestrzeni zestaw trzech słów, które otwierają każde drzwi. Nie chodzi tutaj o czary mary, hokus pokus i abrakadabra. Powyższe słowa działają ale tylko w bajkach. W naszym, ziemskim, świecie słowa o magicznej mocy to proszę, dziękuję, przepraszam. Proste i łatwe do zapamiętania ale bardzo trudne do wymówienia. Zawsze kiedy są potrzebne to wylatują z pamięci jak pszczoły z ula po nektar. Zostaje po nich tylko brzęczenie w uszach. Rodzice stale mi o nich przypominają a ja cały czas pomimo że je znam to o nich zapominam. Znacznie łatwiej mi idzie z inną parą magicznych słów: chce, daj, weź znanych również pod hasłem „przynieś, podaj, pozamiataj”. O nich nie muszę pamiętać, cały czas cisną się na usta. Wspomniane słowa są magiczne ale działają tylko raz i na krótko. Dodatkowy minus to że pozostaje po nich uczucie niesmaku. Niełatwa spawa z tą mową, dlatego podobno najlepiej zawsze najpierw pomyśleć a dopiero potem mówić. Ale to wyższa szkoła magii.   

Strony:«1234567...68»