Kwi 19, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Szkoła tańca „STOP and GO”

Do niedawna mój tygodniowy grafik zająć poza-przedszkolnych wyglądał następująco: poniedziałek – czwartek – wolne, piątek basen. Trochę dużo było tego wolnego. Czułam potrzebę aby dostępny czas jakoś zagospodarować. Z drugiej strony patrząc zaczął kręcić mnie taniec. I od nitki do kłębka, łącząc koniec z końcem, dochodzimy do iście detektywistycznej konkluzji, że ….. oczywiście, że tak. Zapisałam się tańce. Rodzice wyszukali w internecie, gdzie by tu wygodnie (czytaj blisko i tanio) było posłać córkę na zajęcia. Czary mary, trochę klikania i znaleźli. Szkoła tańca „STOP nad GO” w Domu kultury „KOLOROWA”. Wtorek, godz. 18:15, luźny strój, wygodne buty, woda i już można fikać w rytm muzyki. Trafiłam do grupy rówieśników, którzy jak ja prezentują poziom podstawowo-zerowy, ale zajęcia są w pełni profesjonalne. Rozgrzewka, rozciąganie, ćwiczenia akrobatyczne, taneczne kroki i proste układy solo i w grupach. Przez godzinę moim życiem jest taniec i bombowo mi z tym. A na horyzoncie lipcowym pojawiło się wesele. Podobno to impreza na której można tańczyć całą noc. Czujecie bluesa, będzie się działo.      

Kwi 16, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Życzenia Wielkanocne 

Wesołych, roześmianych, radosnych, pełnych uśmiechu, z humorem, żartem i figlem, rozchachanych od ucha do ucha oraz w rytmie chichotów i chichów Świąt Wielkanocnych. I generalnie dużo śmiechu i pogody ducha. 

Kwi 12, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

II Olimpiada Pomarańczowej Ciuchci

Zgodnie z coroczną tradycją w kwietniu odbywa się olimpiada sportowa w przedszkolu Pomarańczowej Ciuchci. W tym roku Delfinki wystawiły zgraną pakę, która była gotowa sięgnąć po najwyższe laury. Nauczeni przeżyciami z ubiegłego roku czuliśmy się silni bo wiedzieliśmy już co nas czeka. Czuliśmy się jak zawodowcy i podeszliśmy do zawodów w pełni profesjonalnie. Zero stresu, napinki i pełen luz.  Na starcie stanęło 12 przedszkoli, które zmierzyły się ze sobą w czerech różnych sprawnościowych sztafetach. Od samego początku było czuć, że rywalizacja sportowa jest tylko dodatkiem do dobrej zabawy w doborowym towarzystwie. Oczywiście były emocje, dopingowanie i trzymanie kciuków ale koniec końców wyszło, że było 11 drugich miejsc i jeden zwycięzca. W kuluarach chodziła plotka, że wygrało to przedszkole, które na najwyższe czesne czy jakoś tak. Dla mnie najważniejszy był sam udział. Pobiegałam, poskakałam i trochę się zmęczyłam. Było bosko. Co tu dużo gadać.

 

Kwi 9, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Maryla Rodowicz

Kilka dni temu obiecywałam, że jak zdobędę filmik z mojego występu jako Maryla Rodowicz to się pochwalę. Danego słowa należy dochować, dlatego z poniżej prezentuje mój pierwszy występ sceniczny. Wiem, że nie jest idealny. Miało to zupełnie inaczej wyglądać. Podglądałem przecież panią Marylę na teledyskach, także w teorii czułam się mocna. Praktyka jednak znacznie odbiegała od oryginału i moich zamierzeń. Trema trochę mnie zjadła i w ogóle i w szczególe. Wiecie trochę nie wyszło. Ale kapelusz miałam ładny.   

Kwi 6, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Dzieci z Bullerbyn

Taty plan był prosty jak układanka z 20 puzzli. Najpierw czytamy książkę, potem idziemy do teatru. Dałam się wciągnąć jak kurz odkurzaczem. Przez przeszło dwa tygodnie szukaliśmy z tatą wolnego czasu, aby na kanapie, w wannie, na wyjazdach, gdziekolwiek poczytać po trochu, zabawnych i wysoce rozrywkowych przygód dzieci z Bullerbyn. Wszak to ponad 350 stron. Z należytą uwagę śledziłam losy Lisy, Anny, Britty, Ollego, Lasse i Bosse bo tato zapowiedział na koniec mały sprawdzian z ich przygód. Okazało się, że znam książkę lepiej od taty. Nieźle co. A skoro udało się przeczytać całą powieść od deski do deski to mogliśmy wybrać się do teatru aby zobaczyć bohaterów z małej szwedzkiej wioski „na żywo”. Teatr Syrena stanął na wysokości zadania. Sztuka okazała się równie świetna jak książka, a przedstawione historie i ich charakter wiernie oddawały ducha powieści. Sala wypełniona była dziećmi praktycznie po brzegi. Widać nie tylko ja byłam ciekawa tego spektaklu. Już od pierwszej sceny lekko z wrażenia opadła mi szczęka i tak zostało do samego końca. To był teatr przez duże T. Co prawda znałam zakończenie każdej przygody, ale w niczym to nie przeszkadzało, a wręcz dodawało wykwintnego smaczku całej zabawie. Było radośnie, kolorowo, dzieci z Bullerbyn non stop robiły sobie psikusy i świetnie się ze sobą bawiły. Aż chciało się wejść na scenę by dołączyć do ich paczki. Na koniec aktorzy dostali od dzieci zasłużone gromkie brawa i spontaniczne wiwaty. Tato udowodnił, że jego pomysły są w dechę. Daję kredyt zaufania i w następny plan wchodzę w ciemno. A może mama coś wymyśli.        

Kwi 3, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Weekend w BoniFaCio

Kolejny weekend, kolejna atrakcja. Tym razem tatko zabrał nas do wypasionego hotelu położonego na środku leśnej polany otoczonej ze wszystkich stron ścianą lasu. Cisza, spokój, przyroda, moc atrakcji i wygoda to w skrócie opis naszego pobytu. Pogoda dopisała, słoneczko pięknie grzało, było cieplutko i milutko. Kapitalny odpoczynek od betonowej miejskiej dżungli. Hotel BoniFaCio ma naprawdę wiele do zaoferowania i skoro mogłam to czerpałam pełnymi garściami. Na dzień dobry załapałam się na karmienie zwierzątek. Przesympatyczna pani Basia wzięła pod opiekę wszystkie hotelowe dzieci, w koszyku mieliśmy stos marchewek, jabłek i jajek, po czym poszliśmy dać konikom, gęsiom, wiewiórkom i dzikom obiadek. Pałaszowały rżąc i chrumkając aż im się uszy trzęsły. Od karmienia i ja zgłodniałam i swój pięknie podany obiadek zjadłam z wielkim apetytem (bez chrumkania, ale uszy się trzęsły). Po posiłku przyszła kolej na basen. Pokazałam rodzicom jak już umiem pływać. Tato był w szoku jak skaczę na bombę i sama bez żadnej pomocy dopływam do brzegu. Mama w tym czasie poszła na saunę i jacuzzi. Po godzince zeszliśmy się w trójkę w grocie solnej na chwilę relaksu od relaksu. Wieczorny program dla dzieci to bajka w sali zabaw. Tato w tym czasie poszedł na siłownię a mama wróciła do strefy wellness. Pełna wrażeń usnęłam na stojąco. Niedziela zaczęła się od śniadania, na które było tyle różnych rzeczy do wyboru, że potrzebowalibyśmy w domu chyba z trzy lodówki aby to wszystko pomieścić. Wszystko było pyszne. Następnie krótka narada na co kto ma ochotę. Ja wybrałam zabawy z panią Basią i nowymi koleżankami w sali dla dzieci, tato pojechał na wycieczkę rowerową po okolicy, a mama wróciła do strefy wellness odkrywać kolejne rodzaje saun. Kiedy znowu spotkaliśmy się mimochodem w hotelowym holu umówiliśmy się, że na pożegnanie pójdziemy jeszcze na dłuższy spacer po lesie. Podczas leśnej wycieczki poznaliśmy się z rodzinką żurawi, które podobno są stałym mieszkańcem hotelowej polany. Nie wiedziałam, że żurawie potrafią tak pięknie śpiewać. Do domu wracaliśmy naładowani tak pozytywną energią, że nawet korek w Łomiankach wydał się miły i uroczy. W hotelu BoniFaCio spędziłam cudowny weekend i mam tato głęboką nadzieję, że jeszcze nas tam kiedyś zabierzesz i oby wcześniej niż później. Mama jest podobnego zdania. Także na chwilę obecną jesteś przegłosowany.       

Mar 31, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Festiwal piosenki przedszkolnej

Odważyłam się na występ sceniczny. Taki mały, niewielki i udawany występ. Mały, niewielki bo tylko w przedszkolu i dla przedszkolaków, a udawany bo tak naprawdę to nie śpiewało się piosenki, tylko udawało że się śpiewa, jednocześnie imitując prawdziwego artystę. W udziale przypadł mi utwór Maryli Rodowicz – Remedium, bardziej znany ze słów piosenki „…wsiąść do pociągu byle jakiego…”. Ale mój występ nie był byle jaki, ubrana byłam prawie jak pani Maryla, miałam również gitarę, a ruchy i zachowanie sceniczne podejrzałam na wielokrotnie oglądanych teledyskach i klipach. Także pełna profeska. Co prawda nie dane mi było wygrać festiwalu, ale wyróżnienie odbieram  jako dowód, że mój występ zyskał uznanie w oczach widowni i że mam pewien potencjał. Oczywiście ten potencjał to nie po rodzicach, w tym obszarze u rodziców dominuje raczej impotencja sceniczna. Kruszynki talentu dostałam w prezencie od cioci Moniki – mojej chrzestnej. Dzięki ciociu jak będę miała filmik z występu to się pochwalę.

 

Mar 28, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Papugolandia

Na mapie Warszawy pojawiło się nowe miejsce dla miłośników obcowania ze zwierzątkami, a konkretnie z ptaszkami. Papugolandia, bo o niej mowa, to duży salon dla ponad 100 kolorowych papug, które nieograniczone żadnymi kratami, latają po całej powierzchni i pozwalają na osobisty kontakt ze zwiedzającymi. Papugi można karmić, niektóre można pogłaskać, a niektóre można zaprosić na swoją rączkę lub bark a nawet na głowę. Ptaszki są bardzo hałaśliwe i ciekawskie. Łapią w dzioby guziki, sznurki i wszystkie wystające z ubrania elementy. Jedna papużka nawet, ku rozpaczy mojej mamy, nasikała mi na rękawek bluzki. Oczywiście nic się nie stało. Papużka śpiewnie przeprosiła i dała dzióbka na przeproszenie w rączkę. Obcowanie z tymi niezwykle sympatycznymi ptaszkami daje nie lada radochę. Papugi są piękne i mądre i bardzo się cieszę, że mogłam je poznać z tak bliska.     

Mar 24, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Szkoła – dzień otwarty

Wybrałam się wczoraj z rodzicami, w ramach dnia otwartego dla przyszłych, nowych uczniaków do dwóch szkół podstawowych na przeszpiegi oraz by zerknąć jak to wszystko wygląda od środka. Biegałam po korytarzach, zaglądałam do sal lekcyjnych, stołówek, świetlicy, szatni, sal gimnastycznych, zaglądałam w każdy kąt i byłam na każdym piętrze. Nawet w kibelku. Uważanie oglądałam moje potencjalne sale, gdzie będę się bawić i uczyć. Nie omieszkałam usiąść w prawdziwej ławce i poczuć się jak prawdziwy uczeń. W międzyczasie, na korytarzach, spotkałam wiele kolegów i koleżanek  z przedszkola, podwórka, osiedla. Było bardzo wesoło i radośnie. Obydwie szkoły strasznie mi się podobały i tak naprawdę to już mogłabym zacząć tam chodzić, przeżywać nowe przygody, zawierać nowe znajomości, rozwijać swoje zainteresowania. Szykuje się niezwykle ciekawy i ekscytujący wrzesień.     

Mar 20, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Rolki

Mój park maszynowy na balkonie powiększył się o nowy środek lokomocji. Obok różowego roweru i różowej hulajnogi miejsce w trzecim boksie zajęły niebiesko-różowe rolki. Dla niewtajemniczonych, rolki to takie buciki z rzędem kółek na spodzie do śmigania po asfalcie. Bardzo podobne do łyżew, tylko że łyżwy mają płozy, a rolki kółka. Jako, że jazda na rolkach to sport narażający łokcie oraz kolana na zdarcia i kontuzję, obowiązkowo trzeba jeździć w ochraniaczach. Oczywiście w kolorze różowym. O ochronie głowy nie wspominam bo to rozumie się samo przez się.  Nie muszę chyba pisać, że skoro pojawił nowy sprzęt to mam przeogromną ochotę go wypróbować. Co prawda pogoda nie rozpieszcza, ale dla chcącego nic trudnego. Cieplejsza kurtka, rękawiczki, czapka pod kask i w przerwie między opadami deszczu można kręcić slalomy między kałużami. Po zimowej przygodzie na łyżwach, przygodę z rolkami wcale nie muszę zaczynać od zera. Już trochę umiem i nie zawaham się tego użyć.

Strony:«12345678...64»