Lut 13, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Majorka raz jeszcze

To już trzeci dzień po powrocie ale wspomnienia ze słonecznej Majorki nadal nie odpuszczają. Tym razem mama wieczorem przy herbatce robiła przegląd zdjęć na komórce w ramach akcji „przeżyjmy to jeszcze raz”. W szkole dowiedziałam się, że nie tylko ja na ferie wybrałam cieplejsze zakątki świata do zwiedzania i odpoczynku. Możliwe, że jesteśmy świadkami narodzin nowego trendu wakacyjnego, który wywróci rynek turystyczny do góry nogami. Zimą na plażę, latem na narty. Ale wracając do Majorki to gorąco polecam tą piękną wyspę. Jeśli macie możliwość to daję słowo, nie wahajcie się ani chwili, gwarantuję będziecie zadowoleni. 

 

Lut 10, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Słoneczne ferie

Czasami trzeba iść pod prąd bo do odważnych świat należy. Większość moich znajomych na ferie pojechała w kierunku ośnieżonych gór śmigać na nartach i deskach, a ja za namową taty dałam się przekonać na podróż w przeciwną stronę, ku słonecznym plażom hiszpańskiej Majorki. Nie mam nic do gór, nic a nic, ale uważam, że ferie w słonecznym klimacie to również doskonały pomysł. Zamiast -5 stopni i puchowych kurtek, było +15 i dwie bluzy ubrane na cebulkę. Do wody nie weszłam bo mroziła niemiłosiernie, ale pogoda na zwiedzanie i podziwianie cudnych widoków była wyśmienita. Wypożyczyliśmy samochód i codziennie po śniadanku ruszaliśmy w trasę zwiedzać uroki wyspy. Byliśmy w jaskiniach pełnych stalaktytów, jechaliśmy po górskich drogach krętych jak wąż boa i stromych tak że włosy dęba stawały. Raz nawigacja poprowadziła nas przez taką mieścinę, gdzie droga była tak wąska, że samochód lusterkami ocierał praktycznie o ściany. A wszystko to po to by dotrzeć do miejsc oznaczonych w przewodnikach słoneczkami czyli punktów z przepięknymi widokami. I rzeczywiście słoneczka nie kłamały. Majorka jest piękna. Dzikie zatoki, puste o tej porze roku, otoczone wysokimi klifami były po prostu cudne. I to lazurowa woda. Bajka. Albo wąwóz do którego szło się przez wydrążony w skale tunel. Kapitalne miejsce. Dookoła wysokie skały, a ty mróweczka zamknięta w środku, wrażenie niesamowite. Innym razem wysoki klif, wspaniały widok na skały, morze i szalejący we włosach wiatr. Odwiedziliśmy również akwarium gdzie stanęłam oko w oko (przez szybę) z rekinem oraz poznałam tańczące meduzy. Będę mieć co opowiadać jutro kolegom i koleżankom w klasie. Oj będę.

     

Lut 2, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Strażnik snów

Od tej pory nie muszę już bać się żadnych strasznych snów. Zatrudniłam na nocną wartę małego, sympatycznego, pieseczka, który w razie potrzeby odpędzi wszelakie zagrożenie. Muszę stwierdzić, że od razu zauważyłam poprawę w jakości snów. Są w jaśniejszych barwach, spokojniejsze i weselsze. Dodatkowo pilnuje mnie banda słodziaków. Czuję się jak Śpiąca Królewna, a słodziaki to takie moje krasnoludki. A zasypiam podczas czytania na dobranoc, a nie jedząc zatrute jabłko. Dzięki temu śpię tylko osiem godzin i budzę się samodzielnie, radosna i uśmiechnięta. Nie potrzebuję żadnego księcia i jego całusów. I pozostaje jeszcze tylko kwestia moich nocnych wędrówek do łóżka rodziców. Chyba poproszę mojego małego pieseczka aby pilnował mnie, abym nie lunatykowała wieczorową porą. Dam mu zielone światło aby w razie potrzeby chwycił mnie zębami za piżamkę i przytrzymał. Tak zrobię, dobry pomysł.       

Sty 29, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Ferie u babci

W poniedziałek rozpoczęłam tygodniowe ferie u babci Marioli. Z przekazanego mi ustnie grafika zajęć wynikało, że na nudę raczej nie powinnam narzekać i pierwszy dzień koloni na Targówku potwierdził moje przypuszczenia. Jest zabawowo (babcia zawsze jest gotowa do zabawy), filmowo (mam obiecane aż trzy wycieczki do kina), są zajęcia praktyczne (codziennie zajęcia tematyczne w kinie Praha), nie zabraknie również zajęć sportowych (w planach wizyta w parku trampolin), dobre jedzonko (babcia umie zrobić pożytek z garnków) i rozpieszczanie w wersji all inclusive (wiadomo). Czego życzyć sobie bardziej? No może trochę odpoczynku, żebym nie nabawiła się przemęczenia z przebawiena. Na razie za rodzicami nie tęsknię. Pogadałam z tatą wczoraj z minutkę przez telefon. Uważam, że taki kontakt w zupełności na razie wystarczy. Jutro dryndnę do mamy i tyle w temacie.      

Sty 25, 2019 - Natalka    1 Komentarz

Konkurs Sudoku

Uwaga czas na autopromocję i malutki kącik chwalenia. W mojej szkole jest organizowany konkurs Sudoku. Dla niewtajemniczonych to taka matematyczna krzyżówka, która zmusza szare komórki do analitycznego myślenia. Wracając do konkursu. Na razie w szkole odbył się pierwszy etap zmagań, na poziomie klasowym. I fanfary, udało mi się znaleźć w pierwszej trójce. Oznacza to, że zakwalifikowałam się do drugiego etapu, w którym będę rywalizować z najlepszymi umysłami ścisłymi z klas pierwszych w całej szkole. Drugi etap ma się odbyć w połowie lutego, także mam trochę czasu aby podgrzać swoje szare komórki do czerwoności. Oczywiście dumny tato z miejsca zaoferował swoją pomoc i gotowość do treningów. Ale spokojnie przecież nie rzucę wszystkiego by siedzieć i tępić ołówek na kartkach z sudoku. Trochę poćwiczę, w przerwach między tańcami, angielskim i basenem coś tam wyskrobię z czasu wolnego na łamigłówki. Luzik to przecież tylko konkurs. Pewnie jeden z wielu w jakich jeszcze wezmę udział. Tato zero spinki. Bez ciśnienia. Damy radę.

Sty 20, 2019 - Natalka    2 komentarze

Dzień Babci i Dziadka

To był prawdziwy maraton odwiedzin. Z okazji nadchodzących dni dziadków, w weekend, złożyłam awansem wizyty wszystkim babciom i wszystkim dziadkom jakich posiadam. Dla każdego miałam mały prezencik, całusa i przytulasa. Z życzeniami poszło mi średnio. Niby wiedziałam co trzeba zrobić, ale jak przyszło co do czego to język wiązł mi w gardle, stałam na baczność jak słup soli i czekałam na koniec świata. Z opresji ratowali mnie dziadkowie, którzy przejmowali inicjatywę odbierając upominek i szybko obracając moje roztargnienie w żart. Z ogólnego przeglądu solenizantów należy stwierdzić, że każdemu z dziadków coś dolega na zdrowiu, ale nie dają się chorobom. Dzielnie i z humorem znoszą swoje dolegliwości. A rozpieszczanie i tuczenie słodyczami mają opanowane do perfekcji. Nawet mamie i tacie oberwało się słodkim rikoszetem i herbatką.

Kochana Babciu i Kochany Dziadku niech uśmiech i zdrowie zawsze jak wierny piesek towarzyszy Wam podczas spaceru alejkami życia. Z gorącymi uściskami. Wnuczka Natalka!!!

     

Sty 15, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Łyżwy i sanki

Ostatnio pisałam o lepieniu bałwana i nadziei na sanki, a nie minęły 3 dni i już sanki były w użyciu. I dodatkowo w szafie odnalazły się jeszcze łyżwy. Co prawda noga przez rok mi urosła ale łyżwy mają taki sprytny system, że rosną razem ze mną. Wcisnęłam magiczny guzik, pociągnęłam nosek buta i już łyżwy były idealne. Za to sanki w garażu stały całe oblepione w pajęczynie. Nie wiem czy pająki umieją jeździć na sankach. Najwyraźniej potrafią. Sądząc po ilości pajęczyny to musiała być cała rodzina pajęcza. Najważniejsze, że niczego nie zepsuły i oddały w nienaruszonym stanie. No może było ciut więcej rdzy niż przed rokiem. Jak się okazało nie zapomniałam jak się jeździ na łyżwach. Leciutko wyszłam z wprawy ale nie zapomniałam. Po kilku kółkach zaczęłam nabierać śmiałości, prędkości i radości. Na sankach też dałam radę usiedzieć, ale to była łatwizna bo mama ciągnęła na jedynce, max na dwójce. A po powrocie do domku ciepła herbatka na rozgrzanie i ciacho bo lubię.

Sty 10, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Rozpalam szare komórki

Nie tylko o kulturę fizyczną trzeba dbać. Ważne jest również aby masz mózg nie siedział bezczynnie na szyi i nie pełnił tylko funkcji ochronnej aby deszcz nie lał się do środka. Trzeba masz mózg rozruszać a najlepiej to zrobić zmuszając go do myślenia. To bezbolesny proces, a stosowany w przyjemnym celu przynosi dużo radości i satysfakcji. Mam tutaj ma myśli przede wszystkim gry planszowe, ale również różnego typu łamigłówki, szarady, krzyżówki. Niedawno na dobre zaczęłam odkrywać niezwykle kolorowy świat gier planszowych, głównie gier rodzinnych. Możliwość rywalizowania na równi ze starszymi na planszach daję masę radości. Zwycięstwo z dorosłym to eksplozja szczęścia i powód do dumy. I niekoniecznie rodzice dają mi fory. Czasami po prostu są gorsi. I jakby ktoś myślał, że gry planszowe są nudne bo to tylko rzucanie kostkami i przesuwanie pionków to jest w takim błędzie jak napisanie żaba przez „rz”. Ostatnio grałam w cztery różne gry i była tam tylko jedna kostka, ale ją się wcale to a wcale nie rzucało. To co w takim razie się robi w tych grach? Można zbudować park niedźwiedzi, można sadzić rabatki z kwiatkami, można zbudować swój wymarzony domek, podróżować pociągiem po Europie albo uciekać przed piraniami. 

Sty 5, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Turbo bałwany

Sypnęło nad ranem śniegiem w stolicy, ale to wcale nie znaczy że, będzie już biało. Spadł tak zwany śnieg krótkookresowy, tymczasowy, na alibi. Kto pierwszy ten lepszy. Jak zaśpisz to już go możesz nie zobaczyć, bo albo zdąży się stopić albo zgarną go służby sprzątające albo rozchodzą przechodnie i rozjeżdżą samochody. Śnieg to w Warszawie towar deficytowy i schodzi jak świeże bułeczki. Także aby nie przegapić tej jakże kuszącej okazji, szybko po śniadaniu wyszłam z mamą na podwórko aby ulepić bałwana. Taki był plan. Ulepiłyśmy jednak od razy trzy bałwany. Turbo bałwany. Tu liczył się czas a nie walory estetyczne. Ale i tak wyszło całkiem, całkiem. Rodzinka Stawików na 3W. Wypisz, wymaluj, wymodeluj. Mama stoi w środku i jest uśmiechnięta bo lubi zimę, ja to ten najmniejszy słodziutki bałwanek, a tato to ten bałwan ze srogą miną bo zima i śnieg to dla niego kara i przykra konieczność. I dziękuję za uwagę. Lepienie bałwana tej zimy mogę już skreślić z listy. Obawiam się jednak, że z sankami może już nie pójść tak łatwo.  

Sty 1, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Dzień dobry roku 2019

I jak tam było na Sylwestra. Mam nadzieję, że wszyscy bawiliście się wyśmienicie i przywitaliście nowy rok w szampańskich nastrojach. Moja rodzinka poszła śladem zeszłorocznego Sylwestra i bawiła się pod chmurką wśród muzycznych gwiazd na Placu Bankowym. Jednakże najpierw była rozgrzewka w postaci spaceru, w towarzystwie sympatycznej rodziny Rzymków, pięknie rozświetlonym Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem. Przy okazji zjadłam ryżową szyszkę i zapiekankę z pieczarkami w bramie na rynku Starego Miasta. Jak się bawić to się bawić. Jak szaleć to na całego. Krok za krokiem, niespiesznie zbliżaliśmy się do miejsca docelowego. I wreszcie główny punkt programu. Koncert gwiazd. Było głośnie, wystrzałowo, przebojowo. Moim numerem jeden był oczywiście zespół Sound’n’Grace i biegająca po scenie Agnieszka Chylińska. O 22:00 klasycznie zrobiliśmy powrót do domu, by Nowy Rok witać we własnym domku. Ostatnia rzecz warta odnotowania w starym roku to konsumpcja pierwszego w życiu kebaba na przystanku czekając w oczekiwaniu na autobus. Pierwszy kebab ale na pewno nie ostatni. Był pyszny, przepyszny. W domku byliśmy o 23:00. Włączyliśmy telewizor by stwierdzić, że najlepszy koncert sylwestrowy był jednak w Zakopanem. No ale… nie marudźmy. Sylwester przywitałam truskawkowym szampanem w piżamce. Fajerwerki mnie nie ruszyły. Pół godziny później już spałam.

Strony:«12345678...81»