Gru 23, 2012 - Natalka, Rodzinka    Brak komentarzy

Marchewkowe ciasteczka

Z wielkiej chmury mały deszczyk. Rodzice przez cały zeszły tydzień mówili o pieczeniu pysznych ciasteczek na święta. Przez ten czas w moim małym rozumku herbatniki zdążyły urosnąć do rozmiarów czegoś tak pysznego, że już na samo słowo ciastko ślinka zaczynała cieknąć mi po buzi. Oczekiwania były ogromne. Aż wczoraj nastał ten dzień. Wyobraźcie sobie jak wielkie towarzyszyły mi emocję, skoro po raz pierwszy w życiu zapomniałam o popołudniowej drzemce i nie zmrużyłam oczu przez cały dzień. Zaczęliśmy. Mama znalazła odpowiedni przepyszny przypis w internecie, tatko wyciągnął wałek i stolnice, który w uroczystym geście przekazał mamie by czyniła honory głównego kucharza domu. Następnie mama wzięła się do roboty. Wyłożyła wszystkie produkty na stół, gdzie zaczęła je łączyć i mieszać co raz zerkając na magiczną recepturę z internetu. Tymczasem ja razem z tatką przyglądaliśmy się wszystkiemu bacznie z boku. Po kilku minutach kucharzenia powstała miękka, lepka, ciastowata piłka, która została włożona do lodówki by nabrać mocy. I chyba tej mocy nie nabrała, bo od momentu wyjęcia kulki z lodówki zaczęły się kłopoty. To co nie miało się kleić, kleiło się strasznie, a to co nie miało przypalać, nie zrozumiało polecenia i przypalało. Rodzice robili wszystko co się dało by ratować sytuację, ale będę szczera i sprawiedliwa, piątki za marchewkowe ciastka ode mnie ze dostaną. Dam rodzicom trójkę z małym plusikiem za dobre chęci. Tatko mówi, że ciastka mu smakują, bo nie chce robić mamie przykrości. A mama robi dobrą minę do złej i gry i udaję przede mną że wypieki się udały. A ja spróbowałam dwóch marchewkowych pyszności i grzecznie podziękowałam za więcej. To nie to co Natalka lubi najbardziej. Czasami tak już jest, że coś się nie udaje. Następnym razem będzie lepiej.

Kiermasz rozmaitości

Ale ten czas szaleje. Wszystko wiruje wkoło. Dzieje się tyle rzeczy na raz, że trudno to wszystko ogarnąć. Trzeba się mocno trzymać poręczy żeby nie wypaść z pociągu wydarzeń. A ciuchcia na razie nie ma zamiaru zwolnić, pędzi wesoło po torach robiąc głośne Uu, Uu, Uu.  Ale po kolei. W końcu odkryłam zagadkę co to jest ten biały puch, który przykrył trawniki, ulice i chodniki. To śnieg. Jak ładnie i dostojnie wygląda teraz okolica przykryta mleczną pierzyną. Jednak nie wszyscy są z powodu śniegu szczęśliwi. Mama powiedziała mi, że ptaszki mają teraz problemy ze znalezieniem pokarmu, bo biały puch przykrył cały teren. Na szczęście można ten problem rozwiązać i zorganizować małą akcję dokarmienia sympatycznych skrzydlatych przyjaciół. W tym celu przygotowałyśmy z mamą słoninkę dla sikorek. Następnie mama ubrała mnie w najbardziej kolorowy sweterek na świecie, który dostałam w prezencie od babci Marioli, wyszłam na nasz taras i powiesiłam słoninę na poręczy. Zadowolona wróciłam do domu i spojrzałam dokładnie na sweterek. Kurka wodna jaki on jest kolorowy jakby to była książeczka robiona na drutach, normalnie szok w trampkach. Przeczytanie całego sweterka zajęło mi niezły kawał czasu. Od lektury oderwał mnie dopiero harmider na tarasie. Okazało się, że sikorki zwąchały już słoninkę i zajadają aż im się piórka trzęsą. Zadowolona postanowiłam iść za ciosem, naładowałam okruchów chleba do torebki i poprosiłam mamę by poszła ze mną na spacer nad pobliski staw. Nad zamarzniętym oczkiem wodnym trwało chyba jakiś ptasie zebranie. Tyle ptaków na raz w jednym miejscu jeszcze nie widziałam.  Ale w to mi graj. Wyjęłam torebkę z chlebem i z miejsca przystąpiłam do akcji dokarmiania gołębi i kaczek. Szczęśliwe ptaki dziękując mi za pyszny posiłek wesoło gruchały i kwakały. Tymczasem do domu przybył tatko, który jak tylko wróciłyśmy ze spaceru zapowiedział, że czeka nas dzisiaj jeszcze jedna wyprawa. Świąteczna ekspedycja po choinkę. Nie było problemu z wyborem. Na miejscu, wśród setki sosen i jodeł, spodobała nam się jedna mała choineczka, która stała spokojnie z boku w czarnej doniczce. Godzinę później ta sama mała choinka, ubrana już w świąteczne bombki, światełka i łańcuchy zamieszkała z nami w naszym małym przytulnym mieszkanku.

Gru 18, 2012 - Natalka, Rodzinka    3 komentarze

Elfy z Apartamentowej

W ten przedświąteczny czas kłaniają się Wam nisko w pas roztańczone elfy z Apartamentowej. U nas czuć już w całą buzią zbliżającą się dużymi krokami magię świąt Bożego Narodzenia. Z wielką niecierpliwością czekamy na radosne spotkania przy wigilijnym stole, gdzie panować będzie moc pozytywnych wibracji i atmosfera domowego ogniska. Dla mnie to będą pierwsze prawdziwe święta dlatego każdą rzecz przeżywam z podwójną ekscytacją i wielkimi nadziejami. Hurra ale frajda.

W związku z powyższym, w imieniu swoim i moich rodziców, życzę Wam drodzy czytelnicy, aby nadchodzące święta były dla Was wszystkich butelką szczęścia i radości bez dna, z której będziecie pić i pić i pić i pić….aż w końcu się nasycicie i zrobicie ogromne Ach na znak, że jest Wam dobrze i wspaniale.

PS – Klikając w obrazek zmienisz tańczącego elfa, dzięki temu pozwolisz całej naszej rodzince pokazać umiejętności taneczne.

Gru 15, 2012 - Natalka    Brak komentarzy

Premiera nowego singla

Zapraszamy na premierę debiutanckiego singla młodego warszawskiego bandu, który ma wielką szansę, w zgodnej opinii ekspertów, tym utworem zawojować listy przebojów nadchodzącego karnawału. W składzie grupy same nowe twarze na muzycznej scenie. Na perkusji (wiaderku) Grzesiek, wokal i bębenek Gosia, instrumenty klawiszowe (motylek) Madzia oraz taniec i choreografia Natalka. Menadżerem grupy i zarazem producentem teledysku jest Mateusz, którego również możemy podziwiać na teledysku.  Przed Państwem, świeża krew, nowa wschodząca gwiazda światowych dyskotek, emanujący energią i młodzieńczym zapałem, zespół The Pampers w utworze „Daj mi to to moje”

Gru 12, 2012 - Maja, Natalka    Brak komentarzy

Maja to moja najlepsza kumpela

Co tu dużo opowiadać, Maja to moja najlepsza psiapsióła i tyle w temacie. Gdy brzydka pogoda, gdy wstrętna kaszka na stole, gdy godzina 12 i tatko w pracy to jakoś to wszystko można przetrzymać bo wiem, że zawsze mogę iść do Mai by razem się pobawić. Albo to Majka wpada do mnie z niezapowiedzianą wizytą i również jest bombowo. Ważne by wspólnie spędzać czas bo wtedy jest o wiele weselej i czasami od śmiechu to aż brzuszek boli. I tak będziemy trzymać. Zabawa ponad wszystko. Razem odkryjemy nowe nieznane obszary radości. Zawsze jesteśmy gotowe. Spakujemy tylko MajaNatki i ruszamy w drogę. Jak słusznie powiedział kiedyś sławny nieznany pisarz – takie jak my dwie to nie ma ani jednej.

Mała przyjemna epidemia

Nie ma chyba osoby na świecie, która nie lubi obchodzić urodzin. W sobotę swoje święto miał dziadek Marian, który jak się domyślam ma więcej lat niż ja swoich zabawek a cieszył się z odwiedzin naszej rodzinki jakby nas zobaczył po raz pierwszy od dłuższego czasu. Z kolei, w niedzielę, pierwsze urodzinki obchodziła moja siostra Maja, którą widuję praktycznie codziennie, także można rzec, że jesteśmy jak stare znajome i w tym przypadku również solenizantka radowała się niezmiernie na mój widok. Jak widać radość nie zna granic, potrafi dopaść każdego znienacka jak katar. Szczególnie zaraźliwa jest w okresie urodzin. Atakuje stadami i zaraża wszystkich wokół bez wyjątku. Taka mała przyjemna epidemia. Ciekawe czy również jak katar trzyma tydzień i nie chce opuścić człowieka. Do głównych objawów należy zaliczyć radosną buzię, śmiejące się oczy, pogodny wyraz twarzy i częste napady śmiechu.  Zadzwonię za parę dni do dziadka i odwiedzę siostrę by sprawdzić jak sobie radzą z epidemią. Co do mojej osoby to epidemia radości trzyma mnie nadal. I dobrze niech mnie jeszcze trochę potrzyma. Kto ma niedługo urodziny niech uważa, epidemia atakuje.

Gru 8, 2012 - Natalka    2 komentarze

Nataliński dla początkujących

Witam na pierwszej lekcji nauki mojego języka. Wywodzi się on z grupy języków dziecięcych słowiańskich, gdzie akcent przypada gdzie popadnie, a nawet okresowo występuje po każdej sylabie. Wyrazy są krótkie, maksymalnie 5-6 literowe i w zdaniu pełnią rolę rzeczownika lub czasownika. Bywają przypadki, że wyraz zawiera w sobie rzeczownik i czasownik jednocześnie a nawet pełni funkcję całego zdania. To tyle słowem wstępu. Przedstawię teraz kilka podstawowych wyrazów z życia codziennego.

baja – bajka, książka z obrazkami, ale równie dobrze książka kucharska, gazeta, ulotka z kiosku czy nawet gazetka promocyjna Tesco

baji – piłka

bali – balon, ale koniecznie nadmuchany

buti – buty od klapek aż po kalosze

daj – poproszę

dajii – poproszę bardzo szybko

dajiii łeeeee – człowieku czy nie słyszysz, że proszę o tę rzecz

didia – niemowlak, dziecko

eee – nie mogę tego otworzyć ale jeszcze spróbuje

eee łeeeeee – kurna, nie otworzę tego

jaja – lalka płci zarówno kobiecej jak i męskiej

hał – pies czasami kot

ho psi – spać

hu – sowa

mama – mama, cycuś

muu – przeważnie krowa, ale zdarza się, że również koń bądź koza

miał – kot czasami pies

myj myj – myć się

niam niam – chciałabym to zjeść – wyjątek stanowi Nutramigen, który nigdy nie jest niam niam

pa pa – żegnaj, cześć, narka, sija,

tata – tata, odpowiedź na halo z komórki

POWRÓT DO LEKCJI DRUGIEJ

Gru 5, 2012 - Natalka    Brak komentarzy

Zimowe trendy

Co będziemy nosić w obecnym zimowym sezonie? Jakie trendy będą królować pod koniec i na początku przyszłego roku? Jesteście gotowi aby poznać tajemnicę modową na najbliższy czas. Tak. Cieszę się. Zaczynamy. Na wstępie pamiętajmy, żeby nie ulegać szaleństwu i umiejętnie dobierać tendencje w modzie do swojej garderoby. Rozwaga i umiar to podstawa. Druga stara prawda o modzie mówi, że trendy wracają niczym bumerang. W tym sezonie niczym wyjątkowo szybki bumerang. Drogie Panie w tym sezonie wraca moda na wzory i kroje zaczerpnięte z bogatej tradycji ludowej. Inspirujcie się klasyczną, drewnianą, ludową biżuterią zestawioną z nowoczesnymi elementami garderoby takimi jak leginsy czy też luźne koszulki z długimi rękawami. Nie bójcie się przemycać do ubrania ludowych wełnianych kamizelek i kwiecistych wzorów. Po przepełnionej pastelowymi kolorami wiośnie i lecie, czas zmienić paletę barw. Polecam nosić fiolet połączony z bielą i silnym czerwonym akcentem w postaci wspomnianej biżuterii, bądź czerwonych krótkich sandałowatych butów. I nie róbmy modzie na przekór. Nie nośmy ciemnych ubrań, zróbmy naszą zimę kolorową i żywą, wyróżniajmy się z tłumu. Także, drogie Panie nie siedźmy bezczynnie, robimy zamach i szturmujemy nasze szafy. Dobrej zabawy.

Gru 2, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Wchodzenie po schodach to pestka

Kto powiedział, że wchodzenie po schodach jest trudne. To całkiem niezła zabawa, spora dawka emocji i adrenaliny. No a uczucie kiedy już zdobyłeś szczyt i możesz z dumą spojrzeć w dół, na drogę którą się pokonało jest bezcenne. Czujesz się po prostu mistrzowsko. Mama nie chciała oglądać moich popisów, gdyż jak stwierdziła, mrożą krew w żyłach. Na szczęście tato i wujek Krzysiek czuli bluesa. Chętnie pomogli mi w wspinaczce asekurując moje zmagania z bezpiecznej odległości. Kto nie ma mocnych nerwów, niech lepiej nie ogląda tego filmu, to nagranie tylko dla ludzi którzy czują zew przygody.

Lis 27, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Wylicznka utulanka

Czego to rodzice nie wymyślą, żeby ich pociecha (czyli ja) poszła grzecznie spać. Kreatywność i pomysłowość nie znajdą chyba granic. Nieco gorzej wypada już ze skutecznością wynajdowanych nowinek. Najnowsze dzieło z fabryki rodziców – wyliczanka utulanka jest niczego sobie i nawet nieźle się rymuje, ale czy usypia. Chyba tatę gdy będzie to powtarzał jak mantrę.

 

Strony:«1...69707172737475...81»