Sie 21, 2012 - Natalka    Brak komentarzy

Rosnę dalej…. (aktualizacja)

Uwaga! Uwaga! Uwaga!

Najnowsze pomiary metodą domową wskazują, że mam już 78,5 cm wzrostu i sięgam mamie do ud, a ważę 9,15 kg czyli mniej więcej tyle co 2 średnie arbuzy, które są moim owocowym przysmakiem.

Wiadomość z ostatniej chwili: Po wielodniowych zmaganiach w końcu pokonałam bez niczyjej pomocy framugę okienną, która stała na przeszkodzie w moich wędrówkach z salonu na taras i z powrotem. Teraz już sama mogę decydować czy chce być na słonku czy w pokoju przy zabawkach. Reasumując – kolejna przeszkoda skreślona z listy zadań do wykonania. Teraz czas nauczyć się wchodzić na łóżko rodziców, gdyż zdecydowanie za długo rano śpią.

Sie 19, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Kotek i piesek

Mam dwóch nowych przyjaciół. Miauczącego kotka i bujającego pieska. Kotek jest taki biały (na razie) i taki puszysty, że wygląda jak kuchenny mop. Dodatkowo chodzi swoimi ścieżkami do przodu i do tyłu bez ustanku miaucząc i kiwając główką. Piesek jest czerwony i ma bardzo wygodny grzbiet na którym mogę robić buju buju buju. W piesku podoba mi się również jego wielki czarny nosek i duże włochate uszka. Na razie się nie gryzą, jak to psy i koty mają w zwyczaju, tylko grzecznie czekają na swoją kolej zabawy ze mną. Ja natomiast obiecuję, że będę się nimi opiekować. Będę tulić, ściskać, głaskać i kłaść spać w nocy. Jak macie ochotę pobawić się ze mną i moimi pupilkami to serdecznie zapraszam. Adres znacie.

Sie 17, 2012 - Natalka    Brak komentarzy

Miau, miau, miau, miau, miau

Ostatnio tyle się naoglądałam i nasłuchałam kotów i kotków, że się chyba nimi lekko uzależniłam. Wlazły mi do główki i nie chcą wyjść, aż czasami to i ja sama już nie wiem czy jestem Natalka czy kotek. Miewam okresy, że chodzę po pokoju i robię miau, miau, miau, miau, miau i tak w kółko jak jakaś zdarta płyta. Dobrze, że nie piję mleka z miseczki. A rodzice się cieszą, że zaczynam rozpoznawać zwierzaki, nawet powiesili mi na lodówce zdjęcie kotka. Wszystko fajnie, ale do czasu. Jak kotki nie uciekną mi z główki do końca tygodnia zacznę się jeżyć i drapać pazurkami. Wrrrrrrr. Miau. Wrrrrr. Miau.

Sie 15, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Pierwsze buciki

Opierałam się jak mogłam, walczyłam rękoma i nogami (głównie nogami), argumentowałam, że chce na bosaka bo mam lepszy kontakt z podłogą. Wszystko na próżno. Rodzice byli uparci. Będę miała swoje pierwsze butki. Koniec i kropka. Moja dalsza walka przeciwko noszeniu butów chyba nie ma sensu. Czuje nosem, że stoję na straconej pozycji. Czas wyjść z okopów na światło dzienne. Trochę słodyczy na tą gorzką pigułkę polały mi słowa mamy, która powiedziała, że dzięki butkom szybciej nauczę się chodzić i nie będę miała platfusa. Nie wiem co to platfus, ale jeśli to imię jakiegoś kotka to mogę go przygarnąć. Jednakże chodzić to chce i to bardzo, także niech będą już i te buciki.

Trochę bałam się tych zakupów, bo to pierwszy raz i tak naprawdę to nie wiedziałam czy kupno butów boli, a może szczypie, a może coś jeszcze. Okazało się, że było bardzo przyjemnie. Weszliśmy do sklepu, mama posadziła mnie na zielonym dywaniku koło grającej ciuchci, którą od razu zaczęłam się bawić. Co jakiś czas zabawa była przerywana na mierzenie i pytanie ze strony rodziców czy te buciki są dobre i czy mi się podobają. A skąd ja mam wiedzieć, ciuchcia mi się podoba. Koniec końców bo wielkiej naradzie rodzice wybrali najlepszy model, tato poszedł do pani za ladą i wymienił plastikową karteczkę na buciki i plastikową karteczkę, a mama dała mi buziaka słodziaka. Niestety ciuchcia musiała zostać. I tak oto stałam się posiadaczką swoich pierwszych butków.

Sie 14, 2012 - Natalka    2 komentarze

Spec od szafek

Szafy, szafki, szuflady, kredensy, półki, regały uwaga NADCHODZĘ. Nie ma dla mnie znaczenia czy przesuwane, bądź na zatrzask, wysuwane, otwierane do środka czy na zewnątrz – wszystkie wypróbuje, wszystkiemu radę dam. Każda przeszkoda nowe wyzwanie, każde otwarcie nowe odkrycie. Przyciski, pokrętła, guziki, suwaki, klipsy, klamki, uchwyty – nie ma dla mnie tajemnic. Wszędzie się dobiorę, by sprawdzić jak działa. Kolejny serwis mebla czas zacząć.

Sie 12, 2012 - Natalka, Rodzinka    Brak komentarzy

Zaczynam kumać

EUREKA!!!

Zaczynam rozumieć to co mówią do mnie rodzice. Oczywiście akcent należy położyć na słowo „zaczynam”, gdyż są to dopiero pojedyncze wyrazy, ale już sam fakt, że zaczęliśmy nadawać na tych samych falach jest dla mnie niezwykły. Do tej pory było tak, że ja sobie gaworzyłam po swojemu rozmawiając z zabawkami, tato gadał z komputerem, a mama plotkowała z talerzami i garnkami w kuchni. Każde po swojemu, choć założę się o chrupki, że rodzice rozumieli siebie nawzajem. I tak było aż do wczoraj do momentu, gdy gdzieś z powietrza doleciały do mnie dźwięki, które potrafiłam pojąć. Jak wielkie było moje zdumienie i radość gdy odkryłam, że są to słowa mamusi, a chwilę później, że także i tato nadaje tym samym kodem. EUREKA!!! Od dziś dzięki temu przełomowemu odkryciu nasza rodzinka, będzie mogła jeszcze bardziej zbliżyć się do siebie. Jedyne co muszę zrobić po podszkolić się w rozumieniu. Rodzice mówcie do mnie cały czas non stop bez przerwy na okrągło bez ustanku.

Sie 9, 2012 - Natalka    Brak komentarzy

Dzień na świeżym powietrzu

Zapowiadał się zwykły dzień jak co dzień. Tato udając, że spieszy się do pracy, opieszale szykował siebie do wyjścia z domu. Ja grzecznie bawiłam się na środku pokoju piłkami, które notabene od jakiegoś czasu strasznie mnie fascynują. Poranna normalka ćwiczona od dawna. Aż tu nagle….. (pewnie spodziewacie się jakiejś sensacji, siedzicie spokojnie tak dla zabawy buduje napięcie) wchodzi mama z kaszką i oznajmia, że mam szybciutko wcinać śniadanko bo jedziemy odwiedzić mamy koleżanki. Myślę sobie ok, może być, a właściwie to czemu nie, spoko, dobra, niech będzie, jedźmy. Mama będzie plotkować na tematy różne z psiapsiółkami a ja będę lawirować na pupie pomiędzy nogami od stołu i krzeseł a nogami żywiołowo wymieniających opinie kobitek. No to w drogę. Dopiero w samochodzie dowiedziałam się, że nie będę tam sama i spotkam inne dzieci oraz że ciocia do której jedziemy ma wielki zielony ogród i pewnie tam będziemy biesiadować. Lubię takie niespodzianki. Na miejscu okazało się, że ogród naprawdę jest piękny i co ważniejsze, że ma całą masę super zabawek. Wyobraźcie sobie, że jeździłam, dzięki uprzejmości Grzesia, w samochodzie dla dzieci i nawet musiałam zapiąć pasy jak dorośli. Oczywiście na razie siedziałam na miejscu dla pasażerów ale kiedy podrosnę po poproszę tatę by pokazał mi do czego służą te wszystkie wajchy, pedały i przyciski i wtedy sama poprowadzę pojazd. Poznałam także Mateuszka, który powiem Wam w tajemnicy, pokazał mi na czym polega podryw dziewczyny. Dostałam od niego pierwszego buziaka, ale o tym cicho sza. Bawiłam się również na wielkiej trampolinie, która tak mnie zelektryzowała, że zostałam najmłodszym punkiem w okolicy. A na koniec by odpocząć, mama położyła mnie na hamak bym mogła odpocząć po tych wszystkich atrakcjach. A zapowiadał się taki zwykły dzień.

Sie 7, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Zmiana kodu jedynka z przodu

Szanowni Państwo!!!

Chciałam oficjalnie zauważyć, że od dzisiaj jestem już trochę duża, ponieważ kończę 10 miesięcy. Nie ma to tamto, z racji wejścia w nowy dwucyfrowy wymiar liczenia moich miesięcy należą mi się pewne przywileje i większe zrozumienie moich potrzeb.

Po pierwsze – gdy po dziesiątej łyżce kaszki krzyczę i pokazuję  że mam dość, to znaczy dość a nie, że chcę więcej i szybciej.

Po drugie – gdy znudzi mi się zabawa w pokoiku i mam ochotę na spacer to proszę mnie nie przenosić do drugiego pokoiku albo na taras tylko wsadzić do wózeczka i wyprowadzić na poznawanie świata.

Po trzecie – gdy po wieczornej kąpieli ziewam to wcale nie znaczy, że jestem zmęczona i chcę iść spać tylko robię to z nudów czekając aż ktoś się ze mną w końcu pobawi.

I po czwarte najważniejsze proszę moich rodziców oto aby nie zrażali się, że czasami płaczę i marudzę. Potrzebuję Was cały czas bez względu na to czy mi dobrze czy źle.

Sie 4, 2012 - Natalka, Rodzinka    Brak komentarzy

Podróżowanie

Jakiś czas temu stwierdziłam, że nie będę raczkować, gdyż jest to zbyt przyziemne zajęcie i do niczego mi się nie przyda. Oj jakże byłam w wielkim błędzie. Umiejętność przemieszczania się z jednego kąta pokoju w drugi w pogoni za mamą dla prawie 10-miesięcznej dziewczynki jest rzeczą ogromnie ważną. Mam teraz wielką potrzebę być zawsze tam gdzie jest mama. A siedząc w jednym miejscu to mogę co najwyżej wodzić za mamą oczkami. W powyższym stwierdzeniu dodatkowo upewnił mnie tatko, który albo ma coś ze słuchem albo z refleksem albo z obiema rzeczami naraz, gdyż bardzo ospale reaguje (jeśli w ogóle reaguje) na moje błagalne wołania o przeniesienie do mamusi. Także musiałam wziąć sprawy w swoje ręce, a właściwie to w swoje nogi, a tak naprawdę to wzięłam sprawy w swoją pupę i to na niej nauczyłam się posuwać goniąc za mamusią. Nauka była króciutka. Pstryk i już froteruje pampersem podłogę towarzysząc mamusie wszędzie tam gdzie obecnie przebywa. Jestem ogromnie szczęśliwa.

Sie 2, 2012 - Natalka    Brak komentarzy

Malutka rocznica

„…Trzysta dni minęło to piękny wiek,
  Trzysta dni a jutro nowy dzień.
Na 100 razy tyle przygotuj się,
a może i na więcej, któż to wie ?
Bo świat tak ci podsuwa uroki swe, że pełną garścią brać.
Na karuzeli życia pokręcisz się,
  śpiesz się byś dała radę na nią wejść.
A gdy cię czas pogania, przodem puszczaj drania
bo masz tysiące nowych, pójść z Tobą w świat gotowych,
cudownych Natalkowych dni…”

Przywitałam Was dzisiaj wierszykiem, który rodzice ułożyli dla mnie na moją małą rocznicę. Podobno pożyczyli tekst (i trochę przerobili) z jakiegoś znanego polskiego serialu. Wiecie może co to za serial?

Jednakże, żeby nie było za bardzo patetycznie i wzniośle to zobaczcie w jakim stylu przywitałam mój trzysetny dzień życia.

Tak, tak … Śpiąc na żabę.